Dużo więcej treści odnajdujemy w numerze drugim, który ukazał się z datą 9 stycznia 1910 roku.
Najważniejszą informacją, a zarazem największą niewiadomą dla redakcji był kształt jaki przybierze nowa rada powiatowa. Bowiem Bielsko było największą aglomeracją w regionie Podbeskidzia.
Często miasto nad rzeką Białą nazywane było przez samych Niemców „niemiecką wyspą”. Mieszkało w nim ponad 15 tysięcy Niemców i zaledwie 2,5 tysiąca Polaków. [1] Z tego powodu Polacy stanowili wśród mieszkańców wyraźną mniejszość (…) nie mieli żadnego wpływu na politykę władz miejskich”. [2] Teraz po raz pierwszy w Radzie Powiatu, dzięki wyborom Polacy osiągnęli większość. „Los nowo wybranej rady powiatowej bialskiej jest dotychczas nierozstrzygnięty. Jeżeli chodzi o liczbę polskiej ludności w powiecie, to oczywiście Niemcy nie mają żadnego prawa do tego, aby wicemarszałkiem powiatu był Niemiec. Inna rzecz jednak, jeżeli weźmiemy na uwagę skład rady powiatowej. Polacy mają 14, a Niemcy 12 członków — a mówiąc po prawdzie, jest właściwie 13 Polaków i 13 Niemców, boć przecie młody p. Globus jest bardzo młodziutkim Polakiem „. [3]
Redakcji chodzi oczywiście o Otto Klobusa, właściciela tzw. Państwa Łodygowickiego, którego sympatie do Polaków były powszechnie znane. [4]

Kolejnym dylematem, przy tej okazji, była ordynacja wyborcza, która dzięki posłowi Kramarczkowi spowodowała nowe parytety. On to chcąc się przypodobać chłopom uzyskał małe, nic nie znaczące obniżenie podatku gruntowego. Dla małych gospodarzy skutkowało to obniżką zaledwie o kilka halerzy! Natomiast skutki polityczne przyniosła ogromne, bowiem suma ogólna podatków gruntowych spadła przez co proporcjonalnie suma podatków miejskich i przemysłowych poszła w górę. Tym sposobem fabrykanci i przemysłowcy wybierają 12 członków rady — a gminy i obszary gdzie większość mają Polacy tylko 10 natomiast miasta 4.
„Jak długo tedy istnieć będzie obecna ustawa wyborcza do rady powiatowej, tak długo stosunek głosów polskich i niemieckich w radzie powiatowej się nie zmieni, chyba na niekorzyść Polaków. Wystarczy bowiem, aby z miast wyszedł jaki żyd syonista, albo aby obszary wybrały samych Niemców, a wtedy Niemcy będą mieć większość w radzie powiatowej. Wobec tego nie należy, przed zmianą ustawy wyborczej powiatowej, dążyć ani do rozwiązania obecnie wybranej rady powiatowej, ani do jej zastąpienia komisarzem rządowym, ani do przedłużania ponad właściwy peryod urzędowania starej rady. Raczej powinien p. Wencelis, jako osobistość niemiła Polakom, albo zrezygnować z swej kandydatury albo zmienić swoje stanowisko względem Polaków w sprawach kościelnych, — i umożliwić jakiś kompromis między obydwoma stronami”. [5]

W Gazecie Towarzystwo Gimnastyczne Sokół gniazdo w Bielsku, które powstało w 1904 roku  [6] zaprosiło na opłatek. Redakcja informując o łamaniu się opłatkiem i tańcami, które przewidziano na 9 stycznia. Jednocześnie ubolewa, że jest jeszcze wielu Polaków, którzy przesiadują wieczorami w niemieckich restauracjach. [7]

W tym numerze redakcja informuję również o zgromadzeniu robotniczym, które odbędzie się w niedzielę 9. stycznia po nieszporach w Buczkowicach na sali pana Wojciecha Kubicy (na kolanie). Jak również o podwyżkach cen biletów kolejowych i zmianie znaczków skarbowych i stempli, które można jeszcze używać tylko do 30 marca. [8]

Opracowanie: Jacek Kachel

Odcinek można również zobaczyć na stronach BTI lub ściągnąć na TV Bielsko
—————————————————————————————————————————————————————————–
[1] Por. St. A. Kempner, Dzieje Gospodarcze Polski Porozbiorowej, Warszawa 1922, str. 33.
[2] Jerzy Polak, Strażnice Bielska-Białej, Bielsko-Biała 2009, str. 15.
[3] Wieniec i Pszczółka nr 2 z 9 stycznia 1910, str. 26.
[4] Por. Jacek Kachel, Historia Łodygowic T 1, str. 86-115.
[5] Wieniec i Pszczółka nr 2 z 9 stycznia 1910, str. 26.
[6] Por. Czesław Kłoś, Sokół Polski, Rocznik V 1926, str. 224.
[7] Por. Wieniec i Pszczółka nr 2 z 9 stycznia 1910, str. 26-27.
[8] Por. Wieniec i Pszczółka nr 2 z 9 stycznia 1910, str. 27