Najmilszy czworonóg, jakiego mozna sobie wyobrazić. Przygarnąłem go w 1990-tym ze schroniska na ul. Kazimierza Wlk. Potrzebowałem wówczas psa, by hałasował koło domu, gdyby ktoś nieproszony kręcił się. Razem z zoną (zróbze, Beskidio coś z tym "z" z kropką!!!) łaziliśmy po tym smętnym schronisku, by coś wybrać. W wielkim kojcu za siatką ustawiło się chyba z 15 nieszczęśników... I którego tu zabrać ze sobą? Jakoś tak w trzecim rzędzie stał wyrośnięty kundel, z wesołą mordą, nie pchał się przed sforę, przekrzywił głowę i patrzał na nas. Od razu nam się spodobał. Został naszym przyjacielem na następne 14 lat. Gdy padł ze starości, postanowiłem, ze nie chcę juz psa w domu, nie da się wymieniać starych przyjaciół na nowych. Nie wiem, gdzie teraz jest bielskie schronisko, ale polecam Wam wizytę. Moze tez skorzystacie.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *.
Jesteś niezalogowany lub niezarejestrowany. Twój komentarz będzie widoczny po zaakceptowaniu przez Administratora strony. Możesz się zalogować lub zarejestrować.