Zdjęcia powiązane

Dodaj zdjęcie z innego okresu
lub zdjęcie powiązane

Mamy jesień 1974, a więc najlepsza pora palenia małych ognisk na kamieńcu rozlewiska popowodziowego Wapieniczanki, w tamtych siermiężnych czasach jednej z większych atrakcji naszych podmiejskich wypadów ze swoją młodzieżą… Zwykle zabierało się ze sobą do plecaka torbę ziemniaków do pieczenia – i ich aromat oraz odmuchiwanie nadpalonej, czasami jeszcze iskrzącej powłoki to była następna dotąd niezapomniana chwila… Myliłby się jednak Łaskawy Pasjonat Beskidii, myślący że tamtejsze wypady podmiejskie były wynalazkiem współczesnym – czy wręcz „socjalistycznym”, widoczny w głębi skraj polany nadrzecznej to skromna pozostałość tzw. „Łąki Bulowskiego” czyli znanej powszechnie w Wapienicy (Lobnitz) „Bulowskiwiese”, nadrzecznego łęgu własności gospodarza Bulowskiego, który chętnie udostępniał ją mieszczuchom na świąteczne pikniki przy roztomaitych zabawach, muzyce, tańcach i oczywiście piwie – jeśli już nie przy czymś mocniejszym! Opis takiego pikniku zawdzięczamy bielskiemu artyście-grafikowi (i leśnikowi!) Gottliebowi Konecnemu, podobnie jak ilustrowany opis „Restauracji u Doliny Luizy” (późniejsza Klimczokówka), kąpieliska „Diabelski Młyn” w Olszówce Górnej, Stawu Giebnera z łódkami pomiędzy dzisiejszymi ulicami Sikornik i Michałowicza i jeszcze wielu innych – od dawna zapomnianych stareńkich bielskich atrakcji… Na zdjęciu przy ognisku Usia (8) z Tomkiem (13), w głębi Ala z Grażynką (4) zbierają drobne drewno.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *.
Jesteś niezalogowany lub niezarejestrowany. Twój komentarz będzie widoczny po zaakceptowaniu przez Administratora strony. Możesz się zalogować lub zarejestrować.