Zdjęcia powiązane

Dodaj zdjęcie z innego okresu
lub zdjęcie powiązane

Co prawda znana anegdota o Małym Fiacie i krawężniku datuje się całe dziesięć lat później, ale w lutym 1963 Tomcio miał na serio prawo się zapytać: „A co to za biała góra tatusiu, zza której nic nie widzę?” Jakoś w pamięci pozostały, i to od 1946 roku, same śnieżne zimy, raj dla narciarzy i saneczkarzy, ale nie dla służb miejskich, układających mozolnie białe pryzmy na poboczu ulic i chodników, aby je potem wywieźć na któryś z mostów na Białce i wrzucić do rzeki. Skąd oni brali tylu ludzi do tej roboty? Ano, prosta odpowiedź: pełna mobilizacja – Ochotnicze Hufce Pracy „Służby Polsce”, Wojsko i … branka wśród tak zwanych „niebieskich ptaków”, a więc pokątnych handlarzy, typów spod budki z piwem, różnych łazików i zawodowych bezrobotnych… Jeszcze słowo o parterowej z poddaszem użytkowym kamieniczce Nr 30 z lewej: za widocznym oknem na poddaszu mieszkała młoda jeszcze niewiasta o urodzie śródziemnomorskiej: kruczo-czarne włosy, śniada cera i włoski temperament, no i ten piękny głos, który pozwalał jej występować w najlepszych bielskich restauracjach i kawiarniach: „Patrii”, „Prezydencie”. Ale jeśli się ją poprosiło – kiedy wyglądała czasami przez okno, potrafiła zaśpiewać ot tak – dla samej przyjemności zwyczajnym przychodniom: „O, Sole mio!” Wspaniała, niezapomniana kobieta… A ten dom to jeden z ostatnich w B-B, w którym ustępy mieściły się w obskurnej kanciapie na podwórku, co zwłaszcza zimą i w mokrych porach roku było koszmarem dla lokatorów, wśród których przecież staruszkowie i dzieci. Dopiero na początku lat osiemdziesiątych udało się Samorządowi Mieszkańców przeforsować budowę porządnych WC w opróżnionym mieszkaniu suteryny… A jakich używaliśmy argumentów w rozmowach z oporną „władzą ludową”? Najskuteczniejszy (już o tym pisałem!): „To może Pan/Pani się zamieni z tymi lokatorami?” Trudno dziś uwierzyć – ale tak było, nie tak znowu przecież dawno temu!

Komentarze

6 responses to “Ulica Cieszyńska Nr 30 zimą, status quo ante i post ante

  1. Przechodziłem obok tego domu prawie codziennie idąc do albo ze szkoły. Mieszkali tam moi koledzy uczący się w tej samej szkole co ja. Jednym z nich był Zbyszek Lorek - późniejszy trener odnowy piłkarzy BKS-u. Kiedy szkoleniowcem kadry narodowej został Antoni Piechniczek, na trenera odnowy piłkarzy powołał on Zbyszka Lorka. Zbyszek z siostrą i rodzicami mieszkał w małym mieszkanku, które mieściło się jeszcze niżej niż parter widoczny od ul. Cieszyńskiej. Okna ich mieszkania wychodziły na podwórze. Jego rodzice byli biednymi, ale bardzo miłymi i uczynnymi ludźmi. Ojciec w tym małym mieszkanku potrafił jeszcze wygospodarować mały warsztacik szewski - a szewcem był znakomitym.

  2. Witaj "bejot", jestem pewnie z dziesięć lat starszy od Ciebie, ale poruszaliśmy się w tym samym świecie i zapewne znamy się choć z widzenia. Państwa Lorków sobie już nie przypominam, ale zapewne to w ich opuszczonym mieszkaniu urządzony został ten WC dla całego domu! Pamiętam, były tam - ze względu na niskie położenie, problemy z odprowadzaniem ścieków sanitarnych, ADM się wzbraniał z tym WC, sprowadziliśmy wtedy specjalistę z "Wodociągów i Kanalizacji" - zjawił się w godzinach po pracy (!), sprawdził studzienki aż poza Studio Filmów Rysunkowych i orzekł, że nie ma przeszkód! Kamień spadł mi wtedy z serca... Pozdrawiam Cię serdecznie!

  3. Do KLK. Urodziłem się i mieszkałem do roku 1976 pod nr 63. Moi rodzice mieszkali pod tym numerem do końca roku 2010, a ja prawie codziennie u nich bywałem. Mój ojciec był krawcem. W latach '60 - '70 uw miał tam zakład krawiecki (w mieszkaniu na Ip.). Pozdrawiam

  4. Witaj powtórnie "bejot" - mieszkałeś zapewne naprzeciwko mojego kolegi szkolnego Henia Barysza i znajomej p. Zemanowej! Co do tych szacownych zawodów: krawców, szewców, stolarzy, ślusarzy, piekarzy - gdzie oni, gdzie? Krawiec Nikiel, szewcowie Zembaty i Polończyk, piekarze Kułakowicz, Stanaszek, Król, Adam, Jonas - jeden lepszy od drugiego! Czasu kurz...

  5. Przepraszam za pomyłkę: oczywiście miało być: Piekarz - Kułakowski! "Errare humanum est"...

  6. Witam szanownych Państwa, czy w sprawie pana Bolesława Folwarcznego mógłbym prosić o kontakt mailowy? - jozek_doellinger@onet.eu Będę bardzo wdzięczny. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *.
Jesteś niezalogowany lub niezarejestrowany. Twój komentarz będzie widoczny po zaakceptowaniu przez Administratora strony. Możesz się zalogować lub zarejestrować.