Zdjęcia powiązane

Dodaj zdjęcie z innego okresu
lub zdjęcie powiązane

Zdjęcia z przystanku przy ulicy Wita Stwosza drugiej bielskiej linii tramwajowej, łączącej wzdłuż Piastowskiej Dworzec Kolejowy z „Hulanką” w Aleksandrowicach, wykonały Alicja i nasza sąsiadka, które wybrały się ze swoimi dwuletnimi pociechami na spacer. Linia ta oddana została do eksploatacji z wielkim szumem w święto lipcowe 1951 roku, w czasie wakacji poprzedzających moją naukę w dziesiątej klasie licealnej. Potrzebna była w związku z planowaną budową kolejnych osiedli robotniczych wzdłuż biegu Piastowskiej, ale z uwagi na konieczność pokonywania różnicy poziomów 59 metrów, wagon motorowy nie był w stanie uciągnąć przyczepy, tak jak to było na linii Nr 1 do Cygańskiego Lasu, gdzie różnica poziomów była ledwo 8 metrów mniejsza! Stąd linię Nr 2 obsługiwał tylko sam wagon motorowy, co rzecz jasna było nieekonomiczne. Nie widzimy go niestety na żadnym ze zdjęć: pierwszym w kierunku Dworca, ani na drugim w kierunku „Hulanki” – zapewne zrobionych z wyprzedzeniem, aby nie mieć problemów z załadowaniem obu wózków dziecięcych! Na zdjęciu pierwszym widzimy z lewej blok Piastowska Nr 42, na drugim z prawej narożnik bloku Wita Stwosza Nr 12 i Nr 23, a za nim przedwojenny dom mieszkalny Mieszka I Nr 35.

Komentarze

3 responses to “Tramwaj na Piastowskiej, status quo ante i post ante

  1. Te zdjęcia charakteryzują się jeszcze jedną cechą: na tych z lat 60-tych są tory tramwajowe i jeden automobil, na tych współczesnych sznur aut w obu kierunkach.

  2. Ten automobil, cudo techniki PRL-u, o którym nadmienia Tygiel, to słynna warszawa-pikap! Tak to się wtedy pisało i mówiło, bez zrozumienia, co to za zwierz. Na dzisiejsze standardy - to zwykła półciężarówka (pick-up), jednak w latach sześćdziesiątych była atrybutem przedsiębiorczości nielicznego grona sprytnych, jakoś tam kumatych w tajnikach prymitywnego, peerelowskiego biznesu spryciarzy, z pewnością powiązanych z Partią (i Władzą). Wiem, o czym mówię, bo znajomi moich rodziców mieli takie auto dostawcze. Jako gówniarz z podstawówki, miałem okazję przejechać się pewnego razu warszawą-pikapem, i zobaczyć, jak wygląda nalewanie benzyny do baku. Mam to przed oczami! Jedna z nielicznych stacji benzynowych w Bielsku w owym czasie znajdowała się tam, gdzie obecnie gnieździ się Straż Miejska, przy ul. Kołłątaja. Tam właśnie widziałem po raz pierwszy, jak wlewa się paliwo do samochodu. Od tego czasu, niekiedy, przy okazji tankowania, przypomina mi się tamta scena.

  3. Witaj "mors1", a czy oni tam pompowali paliwo ręcznie, czy pompą elektryczną? Ja zapamiętałem dystrybutor na Placu Żwirki i Wigury - naonczas (okupacja!) Goetheplatz, pompiarz machając dźwignią pompy napełniał pierwszy z dwóch może 10-litrowych baniaków u góry dystrybutora i spuszczając potem paliwo do baku, napełniał drugi baniak! Nigdy nie przelała mu się ani kropla (benzyna była na wagę złota!), a przecież naonczas żadnych tam czujników... Doświadczenie, prakseologia! Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *.
Jesteś niezalogowany lub niezarejestrowany. Twój komentarz będzie widoczny po zaakceptowaniu przez Administratora strony. Możesz się zalogować lub zarejestrować.