Zdjęcia powiązane

Dodaj zdjęcie z innego okresu
lub zdjęcie powiązane

Nie będzie to zbytnio odkrywcze i pewnie większość P.T. Pasjonatów „Beskidii” chętnie zgodzi się ze mną, jeśli powiem, że Podcienie – obok Schodowej i Krętej, a zapewne jeszcze Pankiewicza (byłej Łukowej!) ze swoim oryginalnym łukowym sklepieniem nadulicznym (Schwibbogen!), to najciekawsze i najurokliwsze uliczki naszej Starówki – jeśli nie całego Dwumiasta! To rzadkie u nas zjawisko – po stronie północnej ulicy zachowały się niemal w oryginale XVII-wieczne kamieniczki staromiejskie, do tego z tymi prześlicznymi podcieniami! Pomyśleć, że do strasznego pożaru w 1808 roku, pono cały Rynek okolony był takimi podcieniami (nie znajduje to jednak potwierdzenia na rycinie Samuela Johanny`ego z 1801 roku!), stanowiącymi jakby targowiskowe rozszerzenie funkcji sklepów i usług rzemieślniczych usytuowanych gęsto na parterze… Na szczęście zachowały się one choć przy ulicy Podcienie, podczas gdy na Rynku je później niestety zabudowano. W Cieszynie tego błędu nie popełniono i tamtejsze okazałe „Lauby” cieszą oko mieszczan i turystów nieprzerwanie – od chwili zbudowania po dzień dzisiejszy! A w bielskich Podcieniach od czasów Gomułki począwszy, znowu zupełnie dobrze miała się prywatna inicjatywa, zapamiętałem sklep p. Walkowiczów, w którym kupiliśmy wtworny, jakby w plecionce wózek dziecięcy dla Grażynki; a w sklepie p. Zająców (Warszawiaków, znanych z ofiarnego udziału w Akcji „N” Armii Krajowej!), kupowało się nożyczki, sprzęt kuchenny… Widoczna na zdjęciu w tle pierzeja zachodnia Placu ZWM, należy obok pierzei północnej do najokazalszych – głównie za sprawą nowych kamienic: niewidocznej tu Nr 5 kupca towarów żelaznych i burmistrza Heinricha Hoffmanna – do której dwustronne schody zewnętrzne i neobarokowej dentysty dra Jakoba Grossmanna oraz narożnej z ulicą Celną kamienicy Nr 7, w której za „Austryje” znajdował się C.K. Urząd Celny. Bliżej – przed budynkiem Drogerii Rynek Nr 16, skrzyżowanie z ulicą Słowackiego – do niedawna (ok. 1970) odcinek aż do Orkana nosił nazwę ulicy Stromej… I jeszcze rzut oka na nawierzchnię uliczną: takie bruki z wielkich kostek bazaltowych, były – obok kocich łbów z kamienia polnego, typowe dla lepszych ulic naszego Miasta! Ależ to trzęsło podczas jazdy na rowerze, ależ wywoływało turkot kół wozów konnych z żelaznymi obręczami jadących na targ!

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *.
Jesteś niezalogowany lub niezarejestrowany. Twój komentarz będzie widoczny po zaakceptowaniu przez Administratora strony. Możesz się zalogować lub zarejestrować.