Zdjęcia powiązane

Dodaj zdjęcie z innego okresu
lub zdjęcie powiązane

Wracając z biwaku w Międzybrodziu Żywieckim, zatrzymaliśmy naszą befadowską, przystosowaną do przewozu osób ciężarówkę: cztery „wypolstrowane:” dermą ławki i żelazna drabinka z tyłu paki, na małym placyku postojowym nad zaporą „Porąbka”, aby ją choć pobieżnie obejrzeć – skoro od kilku już lat wolno! Nie żeby za Bieruta całkowicie zabroniono przechodzenia po koronie zapory, nie wolno było tylko przechodzić po jej stronie nawodnej – tam gdzie wieżyczki przepustów burzowych: mógłby przecież jakiś podły dywersant dokonać zamachu na te urządzenia, będące teraz, dzięki władzy ludowej, własnością ludu pracującego miast i wsi! Korzystając z pozyskanej wielkiej wolności, robimy zdjęcia pamiątkowe, na jednym z nich znany nam już Władek Pezda – kierowca z Władkiem Strzałkowskim, technikiem na Krojowni, w tle zaś udało się uchwycić miły akcent żeglarski: „samotny biały żagiel” – w tym przypadku rzadko już spotykany slup gaflowy. Dziwimy się: pełnia lata, słoneczne popołudnie, lekka północno-zachodnia bryza – a tu tylko ten jeden jacht żaglowy? Zapewniam, mogło ich być więcej, co najmniej kilka w okolicy centrum Międzybrodzia, bliżej przystani, choć kapryśne wiatry na wąskim Jeziorze Międzybrodzkim, nawet przed powstaniem sprzyjającego żeglarstwu rozległego akwenu Jeziora Żywieckiego, nie zachęcały tu do masowego żeglarstwa.

Komentarze

2 responses to “Międzybrodzie Bialskie, „Zapora Porąbka” – samotny biały żagiel, status quo ante i post ante

  1. Panie Konradzie, co za miła niespodzianka zobaczyć mojego nieżyjącego już tatę na prezentowanym przez Pana zdjęciu! Dziękuję za przywołanie wspomnień, a co za tym idzie za zachętę do przejrzenia dawnych zdjęć, które tata pozostawił po sobie (a chętnie je robił). Pozdrawiam serdecznie Pana i całą Pana rodzinę.

  2. Witam Pani "agata" - dziękuję bardzo za pozdrowienia dla mnie i rodziny, ale proszę mi nie "panować" - przejdźmy dla wygody od razu na "Ty! Czy poza zdjęciami - które jeśli obejmują tematykę "Beskidii" - proszę opublikować, zachowały się jakieś wspomnienia o tym "międzybrodzkim" żeglowaniu Ojca? Zwłaszcza interesują mnie dalsze losy tego slupu gaflowego, ja z żaglem gaflowym pływałem tylko szkoleniowo na DZ-cie, trochę tam było kłopotów z podnoszeniem żagla dwoma fałami, Stąd w moich "czasach żeglarskich", tj. gdzieś od 1983 roku pływało się już wyłącznie na ożaglowaniu Marconi. W "Domenie" pływaliśmy oczywiście na Omedze, potem na El Bimbo, Venus i wreszcie Sasanka Viva, zarówno na jeziorze Żywieckim jak i na Mazurach. Ciepło wspominam giżyckie przystanie LOK-u i Navigo k. Zamku, z niezapomnianym p. Olkiem! Z akwenów zapadły w serce Plaża Fuledzka na Dobskim, Mrówki na Ryńskim, Cypel na Bocznym, ostatnio przystań Kuby Ledwonia niedaleko Kozina na Jagodnem. Wszystko to szlag trafił wraz Z upadkiem DOMENY, łza się w oku kręci... Zrozumie to tylko ten, kto utracił pasję życiową jaka jest żeglarstwo - choćby tylko na śródlądziu! Też żeglujesz lub żeglowałaś? Pozdrawiam Cię ciepło - KLK

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *.
Jesteś niezalogowany lub niezarejestrowany. Twój komentarz będzie widoczny po zaakceptowaniu przez Administratora strony. Możesz się zalogować lub zarejestrować.