Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
Chyba musze poprawic szanownego Kajo47. Bezmyslne wpatrywanie sie przy jedzeniu sniadania w nalepke na chlebie "mlecznym" odbilo sie gleboka rysa na mojej pamieci i zapamietalem ze adres piekarni brzmial ul Malgorzaty Fornalskiej a nie Piekarska... przy okazji odwrotnej czynnosci fizjologicznej zapamietalem pare dowcipow z serii "humor w krotkich spodenkach" na ostatniej stronie "Kobiety i zycia" strategicznie rozsypanych w lazience:). Sumujac, okazuje sie ze Malgorzata Fornalska nie oparla sie slusznej akcji korekty nazw bielskich ulic bo okazalo sie ze jej smierc z rak hitlerowcow na Pawiaku do piet nie dorasta bohaterstwu wojownikow NSZ ktorzy ramie w ramie z GESTAPO walczyli o kapitalistyczna Polske.
W głębi na prawo ledwo widoczny to " Konfirunek " istniejący do dzisiaj , może ktoś wie coś więcej o historii tego budynku i jego nazwy ?
Co nieco na temat tego budynku na stronie #3 - "Galerie".
A po prawej, naprzeciw dworca, było w 1945 r. złomowisko czołgów rozwalonych w czasie zdobywania B-B. Było ich kilkanaście, niektóre z nich z ciekawymi przestrzałami. Cięto je wtedy palnikami tlenowymi na drobniejsze elementy i wywożono koleją.
Na ulicy Pod Kasztanami (bo tak się wtedy nazywała ulica Piekarska)praktycznie od wyjścia ze schronu (bo tam też był schron czyli Luft Schutz Raum LSR dla pracowników stacji)aż do budynku dworca kolejowego były zwożone czołgi niemieckie typu TIGER. Niektóre z nich były prawie "na chodzie" i miały pełne wyposażenie za wyjątkiem amunicji.
Witam. Mario Walerio, czy można wiedzieć gdzie znajduje się owo wejście do schronu?
Oprócz schronu przy stacji w pobliżu znajdował się także drugi - chroniący w czasie nalotów robotników z fabryki wyrobów metalowych "Theodor Pollak & Sohn" - popularnie zwanej "Polokiem". Po wojnie połączono dwie firmy metalowe i od nazwisk byłych właścicieli powstała nazwa "Bispol" .Schron przy "Bispolu" wysadzono w powietrze w latach osiemdziesiątych.
Pamiętam z dzieciństwa, że jeszcze w latach 50. zbieraliśmy między stacją Biała Wschód a potokiem Krzywa laseczki prochu strzelniczego (jak pocięte ołówki). Wyjaśniano mi wówczas, że to z pocisków artylerii sowieckiej stacjonującej tam w 1945 r. Również zapamiętałem na zawsze z lat 50. i 60. kolor wody w potoku Krzywa - była zawsze mocno czerwona. Średnio przejmowano się wtedy ekologią.
W czasie okupacji na Placu pod kasztanami (bo rosły tam dorodne kasztany) - czyli obecnie na terenach zajmowanych przez byłą Centralę Rybną oraz Cooper Standard - był hitlerowski obóz jeńców radzieckich, którzy przez drewniany płot wywieszali swoje menażki z nadzieją, że może ktoś tam włoży kawałek chleba... W 1945 roku koszarowali tam żołnierze radzieccy, a w dwóch murowanych budynkach wewnątrz tego ogrodzenia mieszkało ich "naczalstwo". Z tego okresu starzy Komorowianie zapamiętali, że w stronę torów pod płotem był wyłożony parciany wąż strażacki, z którego ciurkiem wylewała się... benzyna! Po wojnie przez kilka lat zatrzymywały się tam, pod kasztanami, cygańskie tabory, co nawet i ja już pamiętam.