Wrzesień 1939 - wkraczanie wojsk niemieckich do Bielska. Tu: narada dowódców Wehrmachtu przed bielskim dworcem kolejowym. Fotograf nieznany. zbiory alfred korzeniowski, Bornheim
Wrzesień 1939
Rok zrobienia fotografii: 1939
Numer ID fotografii: 3864
ZDJĘCIE DODANO:
Ilość wyświetleń: 6448
Kategoria:
Bielsko-Biała
- Architektura
- Architektura i sztuka
- Bielski Syjon
- Ciekawostki
- Dzielnice
- Fabryki i Firmy
- Góry w mieście
- Hotele
- Inne
- Klimczok
- Komunikacja
- Kościoły
- Koszary
- Litografie
- Lotnictwo
- Miejsca
- Militaria
- Mosty
- Nad wodą
- Osiedla
- Panorama miasta
- Place
- Poczekalnia Beskid Mały
- Poczekalnia Beskid Śląski
- Poczekalnia Beskid Żywiecki
- Poczekalnia Bielsko Biała
- Poczekalnia Inna miejscowość
- Poczekalnia Przyroda & Zwierzęta
- Poczta Główna
- Pomniki i rzeźby
- Portrety mieszkańców
- Przyroda & Zwierzęta
- Ratusz
- Rodzina
- Rynek
- Rynki i Place
- Sport
- Stefanka - Kozia Góra
- Synagogi
- Szkoły
- Szyndzielnia
- Teatr Miejski
- Teatr Polski
- Technika
- Ulicówka
- Woda
- Wolny czas
- Wspomnienie PRL-u
- Wydarzenia
- Wysadzony tunel
- Wysoki Trotuar
- Wzgórze
- Z archiwum X
- Z lotu ptaka
- Zabytkowe cmentarze
- Zamek Sułkowskich
- Zdarzenia
Dzielnice Bielska-Białej
Okolice Bielska-Białej
- Andrychów
- Bystra
- Cieszyn
- Czaniec
- Czechowice - Dziedzice
- Grodziec
- Iłownica
- Istebna
- Jasienica
- Jaworze
- Jeleśnia
- Juszczyna
- Kęty
- Kobiernice
- Korbielów
- Kozy
- Laliki
- Ligota
- Łodygowice
- Mazańcowice
- Międzybrodzie
- Międzyrzecze
- Milówka
- Oświęcim
- Pisarzowice
- Porąbka
- Rudzica
- Rycerka Dolna
- Schroniska Górskie
- Skoczów
- Szczyrk
- Ujsoły
- Ustroń
- Wilamowice
- Wilkowice
- Wisła
- Żabnica
- Zawoja
- Zwardoń
- Żywiec
- Inna miejscowość










Cienie postaci padają od zachodu, od ul. Piastowskiej. Dla mnie to szczególne zdjęcie. W tym samym czasie, moi dziadkowie, tata i inni bliscy byli 2 dzień w podróży na wschód, do Lwowa. Nigdy tam nie dotarli. Wcześniej dopadły ich niemieckie oddziały pod Tarnowem. A tę podróż zaczynali rankiem 1 września właśnie spod bielskiego dworca.
Nic w pierwszej chwili nie zapowiadało nadchodzącej tragedii okupacyjnej: Wehrmachtowcy zachowywali się poprawnie, może dla tego, że wojenka okazała się tak łatwa i wszyscy mieszkańcy Bielska którzy nie uciekli - znali język i obyczaj niemiecki? Spójrzmy zatem jeszcze raz na to pogodne niedzielne zdjęcie, zrobione wieczorem gdy na plastrze placu przed Dworcem i szynach tramwajowych układały się długie cienie, żadnego tu dramatyzmu i zniszczeń, z lewej nowe lampy z kulistymi kloszami z mlecznego szkła - takie jak na Placu Bolesława Chrobrego i na Wysokim Trotuarze, w głębi rysuje się sylwetka dachu namiotowego pawilonu fryzjerskiego Pana Żabińskiego, który zapamiętałem - zanim Niemcy go rozebrali... Represje niemieckie dotknęły najpierw nielicznych oficjeli polskich, którzy nie opuścili Miasta, później działaczy polskich zarejestrowanych przez bielskich hitlerowców w Sonderfahndungsbuch, wreszcie wszystkich Żydów których najpierw podporządkowano Ustawom Norymberskim i za niedługo wywieziono do ghett i obozów zagłady, tak że pod koniec 1940 roku Bielsko (Bielitz!) było Judenrein... Reszty dopełniła akcja Volkslistowa, której ofiarą padł także Ojciec, Józef Korzeniowski, PoleZA 86215...
Szasnąłem się - za co P.T. "Beskidian" przepraszam! Rankiem ze słodkiego snu zbudził mnie telefon od naszego cenionego Autora o wymyślnej ksywie "korzeniowski" (prywatnie mojego Brata Alfreda), który uświadomił mnie, iż Pawilon fryzjerski p. Żabińskiego nie padł ofiarą "furiosis teutonica", lecz tym razem "furiosis komunistica", bowiem jeszcze w pierwszych latach powojennych chodził tam się strzyc. Kaprysy pamięci - pewnie w tym samym czasie poczęły znikać cenne pamiątki przedwojennego i austriackiego Bielska: ładne kioski przy Dworcu PKP i z rogu ulic Słowackiego i Chopina, pawilon tramwajowy vis a vis "Centrali", wieża śrutowa Nerlicha przy ul. Batorego... "Jak w pięknej bajce wszystko szło, i komu to przeszkadza -ło, -ło, -ło?"
Murowany kiosk z namiotowym dachem na rogu ulic Słowackiego i Chopina działał jeszcze na przełomie lat 60. i 70. Na oko - wcale nie był w złym stanie. Ciekawe kto i dlaczego kazał go zburzyć. Miejsce stoi puste do dzisiaj, bodaj tylko narożnik ulic trochę złagodzono, ale to nie było miejsce o dużym natężeniu ruchu.
...ale zapodajesz ostatnio... ( (;) ) Pawilon przystanku vis a vis Centrali, w stylu orientalnym (jedni mówią - chińskim, inni - japońskim) wrył mi się w łepetynę. Siadałem tam często, czekając na jedynkę w stronę Granicy Miasta. Patrząc z dzisiejszej perspektywy - nie kumam, dlaczego nie szedłem do domu na nogach?... Ledwo kilkaset metrów... Pewnie już wtedy młodziaki były leniwe i wygodne, i woleli podjechać "jedynką", niż zasuwać na nogach... Budowniczy naszych bielskich tramwajów rozgyźli psychikę pasażerów na długo przed swoim finansowym sukcesem. Pzdr, KK.
zwracam sie o kontakt do p. korzenowskiego, a mianowicie chodzi mi o rodzine Lastowitza ,jezeli pan cos wie prosze o kontakt pod loransrl@gmail.com lub 02725408948. bede bardzo wdzieczny. dziekuje.
Niestety, nie przypominam sobie takiego nazwiska. Pozdrawiam - ak.
chodzi o rzeźnika Lastowitza?
zasadniczy blad po pelnilem mianowicie tj lorancrl@gmail.com tak o ta rodzine mi chodzilo ,ze rzeli ma pan cos na ten temat bede wdzieczny ,bo pan k. przestawil na grobek ktory ja znan odn70-lat., a nie o to mi chodzi. tylko o losy i wartosc ludzka by rozwinac temat prosze o na poniszy miel. lub do de 02722/5408948