Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
Pamiętam zakład zegarmistrzowski p.Józefa Durajczyka mieszczący się w kamienicy widocznej po prawej stronie zdjęcia. Za szybą wystawy widać zegar który odmierzał czas swoim charakterystycznym wachadłem, kręcącym się tam i z powrotem. Pracował tam także mój ojciec, także zegarmistrz. Kamienica ta, na parterze mieściła jeszcze sklep fotograficzny, gdzie kupiłem swój drugi aparat fotograficzny, "Smiene" za 450 ówczesnych zł, oraz sklep z dewocjonaliami. W piętrowej kamienicy obok poczty znajdował się warsztat elektryczny p.Thena oraz zakład szklarski, lecz nazwiska właściciela nie pamiętam, choć pamiętam wspaniałą brodę którą nosił.
A czy dobrze pamiętam, że na tym - mniej więcej - odcinku Zamkowej, po drugiej stronie jezdni, wisiał na murze "wysokiego trotuaru" sygnalizator świetlny, tylko jeden kolor, czerwony? Światło zapalało się, gdy od strony pl. Żwirki i Wigury w Zamkową wjeżdżał tramwaj. Zamkowa była tak wąska, że samochody musiały tramwaj przepuścić; no, może Syrenka czy Mikrus by się przecisnęły, ale Warszawa czy ciężarówka już nie... A na samym "wysokim" był w tym miejscu rząd kilku prywatnych sklepów, gdzie w latach 60. kupowało się żołnierzyki (to wcześniej), tzw. pocztówki dzwiękowe, kolorowe bluzki-golfy z plastikowej tkaniny, szał pod koniec dekady.
No i jak sie intensywnie coś chce wygrzebać z zakamarków własnej pamięci, to okazuje sie że ta pamięć funkcjonuje i chowa w sobie dużo pozornie zapomnianych faktów. Nazwisko szklarza brzmi Bożejko, pan ze wspaniałą brodą, stale chodzący w kombinezonie roboczym i cos mi się wydaje mówiący ze wschodnim akcentem, zza Buga. Ale za to nie dam głowy.