Zdjęcia powiązane

Dodaj zdjęcie z innego okresu
lub zdjęcie powiązane

Znowu (1960!), jesteśmy na tych północno-zachodnich, jakby mniej atrakcyjnych bielskich kresach – wtedy jeszcze za obszarem Miasta; mniej atrakcyjnych – bo choć zielonych – to niemal płaskich zupełnie, ale to właśnie było magnesem przyciągającym Alicję – jako że przypominało jej Rzeszowszczyznę, krainę lat dzieciństwa, dokąd rzuciło ją przeznaczenie po pożodze Powstania Warszawskiego… Choć polubiła nasze góry, to jednak chętnie powracała do okolic, przypominających jej miejsce dorastania, zwłaszcza zaś środowisko włościańskie, to od niej wiem, czym różnią się gatunki zbóż i koniczyn, jak powstaje najlepsza śmietana, masło i ser, jak uniknąć wypadku na snopowiązałce czy młocarni… Te bezkresne zda się łany upraw Spółdzielni Rolniczej pomiędzy małymi laskami na wschód od Wapieniczanki, najpiękniejsze są, kiedy seledyn wiosennych upraw przedzielony zostanie złocącym się rzepakiem – takim jaki pamięć przywołuje w głębi, na horyzoncie? I co jeszcze przyciąga tu romantyczną naturę? Ano – to zupełne w dni świąteczno-niedzielne odludzie, cisza – ubarwiona tylko, zwłaszcza rankiem i pod wieczór śpiewem ptaszków, oszałamiający aromat kwitnących krzewów stanowiących podszycie lasków: bzów, jaśminów, jarzębin, jeżyn, kalin, głogów… Częstym widokiem są tu stada saren swobodnie żerujących na łąkach i miedzach, uskakujących wprost spod naszych nóg zajęcy, uwijających się po murawach jężów. Przyznajmy: tego wszystkiego w naszych górach już niemal nie uświadczysz, to widok który niestety idzie w zapomnienie…

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *.
Jesteś niezalogowany lub niezarejestrowany. Twój komentarz będzie widoczny po zaakceptowaniu przez Administratora strony. Możesz się zalogować lub zarejestrować.