Niepozorna, czarno-biała pocztówka z opisem: „Der älteste Prezelmann von Bielitz-Biala”, czyli „Najstarszy preclownik w Bielsku-Białej”, na rewersie wydawca: „Verlag: Heinrich Jenkner, Bielitz”. Brak niestety datowania – kartka nie została wykorzystana, ale sądząc ze strojów oraz „uczesania” twarzy dwóch starszych – ale znowu nie aż tak bardzo! – panów na awersie, mamy lata z przełomu wieku XIX i XX Zwraca uwagę sprzedawca precli w solennym surducie, unoszący wielki kosz wypełniony preclami, który opiera się na brzuchu osłoniętym serwetą z napisem – zapewne firmowym; nie ma on – bestyja, nakrycia głowy! Sądząc z widocznego otoczenia: biała gładka ścana za nimi i posadzka jakby plastrowana, scenka rozegrała się w bezpośrednim sąsiedztwie piekarni, a nabywca z preclem w ręku jest koneserem tych znakomitych wypieków, znanych nam w nieco prostszej postaci jako obwarzanków lub obarzanków krakowskich. To od technologii ich wypieku: przed umieszczeniem w piekarniku, zanurza się je na chwil kilka we wrzącej wodzie z miodem i sodą, odwracając po chwili, potem suszy, powleka białkiem i posypuje solą, sezamem lub makiem, po czym wypieka do 20 minut! Precle są od lat popularne, i to nie tylko dla swej taniości, w Europie Zachodniej, zwłaszcza w Niemczech i Austrii, mogą być na słono i słodko np. z posypką z kruszonki. Stąd P.T Pasjonatom wybierającym się na wakacje do Europy (jeszcze można!), wypada mi życzyć smacznego!

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *.
Jesteś niezalogowany lub niezarejestrowany. Twój komentarz będzie widoczny po zaakceptowaniu przez Administratora strony. Możesz się zalogować lub zarejestrować.