Zdjęcia powiązane

Dodaj zdjęcie z innego okresu
lub zdjęcie powiązane

1973. Młody człowiek, który dzisiaj jest dziadkiem, ze swoją córką w wózku kupionym okazyjnie w NRD. Za nim widoczna Przedzalnia Czesankowa WELDORO usytuowana przy ul. Komorowickiej 108. Ten okazały budynek powstał w 1908 r. Był to wówczas najnowocześniejszy żelbetowy budynek przemysłowy w rejonie Bielska i Białej. Produkowano tam na przedzarkach wózkowych (selfaktorach) najlepszej jakości przędzę wełnianą.

Komentarze

22 responses to “Przędzalnia Czesankowa w Białej-1973

  1. Tak, nr 110 miał jednopiętrowy budynek administracji, a budynek fabryki, ten wielki, ma numer 108.

  2. Teren na którym stoi pan K.J miał swoją lokalną nazwę.Mieścił się tu skład G.S-u i mieszkała liczna rodzina K.Bardzo bym prosił o przypomnienie nazwy tego miejsca i zamieszczenie większej ilości zdjęć ,także tych szkolnych ze szkoły nr 11.Z wyrazami szacunku.

  3. Naprzeciwko znajdowaly sie Zaklady Metalowe im Juliana Marchlewskiego ktore wlaczone zostaly na poczatku lat 70 w powstajacy wtedy FSM. Pamietam ze Zaklady Metalowe mialy dosc szeroki asortyment produkcji od pieknych elektrycznych i gazowych ekspresow do kawy po gazowe piece PG12 - jeszcze pamietam:) Sadzac po liczbie roznych wloskich czy wegierskich ekspresow w moim domu zakladowy OBR zrzynal po prostu design z roznych importowanych produktow, adoptowal do naszych mozliwosci produkcyjnych i materialowych i puszczal na rodzimy rynek:) no coz Chinczycy nie robia dzis nic innego a jest to pierwszy krok do wlasnej potegi gospodarczej. Nawet jednak jesli nasz produkt byl inspirowany wczesniej stworzonym wzorem to udzial w kazdym etapie procesu adaptacji dawal pracownikom ogromna satysfakcje i radosc z tworzenia. Kiedy mysle o dzialajacych dzis zakladach-filiach zachodnich koncernow gdzie caly proces produkcyjny opracowany zostal za granica, kiedy widze ile zakladow swieci dzis pustkami zal mi mlodego pokolenie ktoremu "rauszu" tworzenia nie dane bedzie nigdy przezyc a ktoremu w zamian oferuje sie radosc dekadenckiego konsumeryzmu - dopoki sa pieniadze:)

  4. Dziękuję pięknie za wpis o Zakładach Metalowych. Od dawna poszukuję zdjęcia budynku administracyjnego Zakładów Metalowych znajdującego się bezpośrednio przy ul. Komorowickiej. Niestety bez rezultatu jak dotąd. Chętnie też zobaczyłbym fotografie dalszej zabudowy za Zakładami Metalowymi w stronę Komorowic. Może ktoś ma takie zdjęcia?

  5. Pamiętam długi magazynowy budynek nad potokiem Krzywa, w którego zachodniej części mieszkała rodzina K. Nazwy miejscowej w tej chwili nie pamiętam. Od tego miejsca na północ aż do ul. Czerwonej ciągnęły się łąki-dzisiaj jest tu zabudowa przemysłowa wzdłuż ul. Montażowej i potoku Krzywa. Niestety nie mam fotografii tego terenu z lat 50-tych i 60-tych XXw. Może coś znajdę.

  6. A ja ogromnie dziekuje kajo47 i Marii Walerii za ozywienie tamtej czesci miasta - tak rzadko odwiedzanej przez uzytkownikow Beskidii choc tak waznej w zyciu owczesnego miasta. Pamietam ze rowerowe wypady w tamte okolice w niedziele dostarczaly niezwyklych doswiadczen bo nagle cale polacie miasta byly kompletnie opustoszale i ciche. Cos huczalo w wielkiej piekarni przy ulicy Fornalskiej ale ogolnie panowala kompletna cisza. Z tego miejsca w ciagu pieciu minut przejechac mozna bylo na urocza sciezke wijaca sie wzdluz potoku Krzywa gdzie nagle otaczaly mnie pola i laki, gdzie mozna bylo udawac lowienie pstragow czy nawet wskoczyc do wody - zawsze najwieksza atrakcja choc z jakis niezrozumialych powodow bolesnie tepiona przez rodzicow:) Nie mam niestety zdjec budynkow Zakladow Metalowych - wiem jednak ze do czasow FSM-u kiedy wybudowano nowy biurowiec wszystkie pomieszczenia administracyjne i biurowe miescily w starym niewysokim budynku w ktorym pozniej znajdowalo sie m.i. biuro konstrukcyjne jak rowniez swietlica w ktorej co roku o tej porze urzadzano mikolajkowe zabawy dla dzieci pracownikow i dostawalo sie rozne prezenty:). Mowiac o dzialanosci socjalnej Zakladow trudno nie pamietac o osrodkach wypoczynkowych Zakladow. Starszy i wiekszy osrodek wypoczynkowy funkcjonowal od lat 50tych w Lebie przy ulicy Brzozowej 22 drugi mniejszy w stylowej drewnianej willi w Zakopanym przy ulicy Skibowki gdzie wypoczywali pracownicy zakladow i ich rodziny. Moje wakacje pamietam jako bajeczny ciag letnich dni: 3 tygodniowa kolonia w Lebie po czym 2 tygodniowe wczasy z rodzicami a na koniec 2 tygodniowy oboz wedrowny po gorach z naszym nieodzalowanym dyrektorem/harcmistrzem Antonim Koscielnym. Oplaty za takie wakacje byly minimalne i stac bylo na to absolutnie kazdego. Kiedy sprawdzilem na internecie co dzieje sie dzis w osrodku w Lebie okazalo sie ze ktos postawil sobie tam wielki hotel "Rejs" gdzie koszt dwutygodniowych wczasow dla 4 osobowej rodziny to 5,740zl bez posilkow... Pisze o tych szczegolach zeby mlode pokolenie w dyskusji o zle ktore rzekomo wyrzadzil socjalizm naszemu spoleczenstwu znalo obie strony medalu i samo moglo osadzic czy ten system gdzie niektore dzieci spedzaja wakacje na francuskiej Rivierze czy nawet tylko w osrodku "Rejs" a inne pracuja w wakacje na chleb ze swoja mama przy "gierkowce" pod Bieruniem jest rzeczywiscie taki swietlany.

  7. No tak - PG12, pierwszy płaski gazowy piec c.o. w Polsce, jak mi się zdaje? Ale produkowano tam w ZM, w latach pięćdziesiątych inne jeszcze piękne rzeczy: kiedyś do świetlicy przy Hanki Sawickiej przyszedł kolega nieco kulejąc, gdy go zapytaliśmy = co mu się takiego stało, odpowiedział: "A, wyciągnąłem pocisk z łuski, aby strzelić sobie dla draki w powietrze, ale za wcześnie pociągnąlem za spust i przez nogawkę dostałem w łydkę!" Tak, tak - dobrze się P.T. Czytelnik domyśla: oberwał z produkowanego tam wtedy PM-u!

  8. Taki urok beskidii, że pod hasłem "Przędzalnia Czesankowa" rozwinął się wątek o Zakładach Metalowych, ale trudno... Otóż obowiązywał w PRL-u taki swoisty kod, że jeśli w nazwie fabryki czy innych zakładów znajdowało się słowo "metalowe", to oznaczało to, że firma prowadzi produkcję W. Tajemnica była tak wielka, że wszyscy o tym wiedzieli. Pamiętacie dowcip Laskowików: Co produkuje pana zakład? Nie wolno mi powiedzieć. A ile pan zarabia? A dwa złote od jednego granatu. W ZM pracowała przez kilka lat moja Mama jako zakładowy lekarz dentysta (lata 60.). Chadzałem niekiedy na Komorowicką, by spotkać ją po pracy i razem wrócić do domu na Wzgórze; ładny kawałek, nikt nie myślał o komunikacji. Byłem też 2 czy 3 razy latem z rodzicami w zakładowym ośrodku w Łebie i wspomnienia są dobre, chociaż luksus to nie był. Łeba była zresztą wówczas niemal filią Bielska-B, ośrodki wczasowe miało tam kilka bielskich przedsiębiorstw. Na ulicy czy plaży spotykało się znajomych.

  9. Andrzeju 001, piernik do wiatraka ma mniej więcej tyle co "urok beskidii" do wpisów różnych osób? Uważasz, ze administrator powinien moderować i usuwać wpisy, które w jakimś procencie nie są związane z prezentowanym zdjęciem? Chciałabym zauważyć, że sam właśnie poruszyłeś temat wakacji w Łebie pod wyżej pokazanym zdjęciem.

  10. Wracając do Przędzalni: pamiętam, że w latach 50-tych XXw okoliczni mieszkańcy z terenów Komorowic Obszarów uzywali powszechnie nazwy tej fabryki: KANGANKA. Potem ktoś mi wytłumaczył, że źródłosłów tej nazwy to KAMGARN, czyli rodzaj przędzy z wełny czesankowej. Co do Zakładów Metalowych, pamiętam, że była tam produkcja wojskowa, o czym wszyscy w okolicy wiedzieli, ale było to ściśle tajne. Wtedy to nie było śmieszne.

  11. 20 lipca 1969 nocą wracaliśmy pociągiem z niezapomnianych wczasów w Łebie i patrzyliśmy przez okna na księżyc licząc, że coś zauważymy ;-) Wcześniej radosny wypoczynek zakłóciła nam wiadomość, że zginął aktor Bogumił Kobiela.

  12. Alez mi milo ze odezwali sie Beskidianie ktorzy pamietaja ZM:) na dlugo zanim odkrylem Beskidie szukalem na necie jakis sladow po dzialanosci tamtych zakladow - po ludziach ktorzy tam pracowali i dzielili ze soba nie tylko dni pracy ale i wypoczynku - no i absolutnie nic... nie rozumiem tego... no ale jesli nawet o Befamie - sztandarowym i najwiekszym rodzimym bielskim zakladzie (bo FSM to troche wwieziony byl do Bielskach na taczkach)tak niewiele mozna znalezc to chyba taki juz "trynd". Dla KK - tak to byl bardzo estetycznie wykonany gazowy piec scienny wzorowany na prawie identycznie wygladajacym i dzialajacym piecu austryjackim:) Dziekuje Andrzejowi001 za to wspomnienie o wizytach u swojej mamy i wakacjach w Lebie - az mi serce podskoczylo z radosci ze moze bylismy tam w tym samym czasie a moi rodzice napewno znali Twoja mame:) Komfort wczasow w Lebie rzeczywiscie byl nie do porownania z tym co oferuje dzis hotel Rejs za prawie 6 tys zlotych, ale jakos nie stanowilo to problemu: te mini-pokoiki, wspolne ubikacje i lazienki na koncu korytarza, stoliki na stolowce z pachnaca rano zupa mleczna dzielili ze soba dyrektorzy i sprzataczki, inzynierowie i dentysci/lekarze (dr Plonka), nastawiacze i konstruktorzy. Wszyscy zbierali sie wieczorem w swietlicy na ogladanie dziennika TV i filmu, (tam ogladalem w lipcu 69 roku sprawozdanie z pierwszego ladowania na ksiezycu:),wszyscy grali w bilarda, remika, kregle, siatkowke, grupami wychodzili na wieczorny spacer na "miasto" na lody czy rurki z kremem, czy poranna wyprawe na plaze, wspolnie budowali grajdolki i ustawiali wokol wiatrochrony... z punktu widzenia dziecka dawalo to ogromne poczucie komfortu i bezpieczenstwa - znowu cos czego ten system dac dzieciom nie moze. Pamietam sluchane w tamtych latach naboznie audycje Wolnej Europy gdzie czesto poruszano temat rzekomego rozbicia i alienacji PRL-owskiego spoleczenstwa - i myslalem wtedy "slusznie gada"... jak komentowali by ci oplacani przez zachod propagandzisci problem alienacji dzisiejszego kapitalistycznego spoleczenstwa?:) - a swoja droga w Lebie Bielsko "rzadzilo" - latem bylo nawet codzienne polacznie Bielska z Leba - pociag wyjezdzal ok 22 i ladowal w Lebie 12, 13 czasami nawet 14 godzin pozniej:) Z gory przepraszam uczestnikow Beskidii ktorzy musieli to wszystko przeczytac a w nosie maja wakacje w Lebie, alienacje spoleczenstwa i caly ten morski watek na lamach gorskiego przeciez portalu:)

  13. Do Kajo47: Właśnie miałem napisać o tej potocznej nazwie "Kanganka", mieszkańcy Hałcnowa też używali takiej nazwy.

  14. nadal sie nie zgodze . ja tam mieszkam 20 lat numer 108 jest przed skrzyżowaniem z piekarską . pozdro.

  15. Polecam dla wyjaśnienia adresu: http://fotopolska.eu/Bielsko-Biala/b2811,Komorowicka_108.html

  16. W mojej rodzinie zawsze mówiono Kamganka.A dla obeznanych trochę z włókiennictwem ta nazwa była naturalna.Uważam,że obie należy traktować jednakowo.

  17. Czy ktoś wie co było nazywane Montanka dla ułatwienia -w pobliżu zimowe leże taborów cygańskich,,pod kasztanami,,

  18. Przypominam sobie z dzieciństwa miejsca biwakowania taborów cygańskich na polach przylegających od południa do obecnej ul. Piekarskiej w sąsiedztwie stacji kolejowej B-B Wschód, niedaleko Kanganki (Kamganki).

  19. Popularna Kamganka (obocznie Kanganka) wywodzi się z nazwy przędzy a potem tkaniny czesankowej KAMGARN. Z kamgarnu szyło się wyjściowe mundury wojskowe i policyjne. Był to mięsisty materiał o ukośnym splocie tworzącym wyraźne prążki. Dziś zastępuje go gabardyna...

  20. Trochę się zagalopowałam z tym tłumaczeniem nazwy potocznej Kamganka, bo ~kajo47 już to powyżej pięknie tłumaczył. Się niby czyta, a się zapomina... Przepraszam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *.
Jesteś niezalogowany lub niezarejestrowany. Twój komentarz będzie widoczny po zaakceptowaniu przez Administratora strony. Możesz się zalogować lub zarejestrować.