Zdjęcia powiązane

Dodaj zdjęcie z innego okresu
lub zdjęcie powiązane

Niby: „quo ante”, ale w istocie przecież „post ante”, bo niespełna rok po „Wielkiej Destrukcji” (copyright: „Jack”!) – tak wiernie przedstawionej przez niego na „Beskidii” w przejmującym cyklu dokumentalnym! Teraz teren jest już uporządkowany, na górnej płycie postawiono ławki, a rożnicę poziomów Zamkowej i 1. Maja wyrównano szerokimi schodami terenowymi. Gdyby nie nasza wiedza pochodzaca z cyklu „Jack`a”, innych zdjęć archiwalnych „Beskidii” oraz literatury przedmiotu, ani pomyślelibyśmy, że wbrew wielkiej tablicy informacyjnej z prawej strony, jesteśmy daleko od Placu Żwirki, bo w okolicy miejsca gdzie przy Zamkowej stał kiedyś ten wyróżniający się budynek z „Foto-Optyką” i „Zegarmistrzem” (p. Durajczyk!). Że tak jest faktycznie wynika także z naszego usytuowania względem wybitnej kamienicy Karla „Allegri” Miksch`a Zamkowa Nr 8, nazywanej też „domem w kostiumie francuskim”, mieszczącej na parterze aż cztery – co prawda niewielkie, ale znane lokale sklepowe i usługowe, o dziwo – wszystkie prywatne! Weźmy np. fryzjera – p. Janka Jareckiego: tylko u niego można było się w latach pięćdziesiątych ostrzyc i zaczesać na „tunelowca” – rzecz nieomal zakazana, a w każdym razie bardzo źle widziana przez władzę ludową, zaś u jego sąsiada naprawić wieczne pióro, a może załatwić i inne sprawy, bo nieodmiennie przysiadywali w jego klitce panowie o podejrzanym wyglądzie i zachowaniu! Co – zgłaszają Państwo, iż nie wiedzą co to takiego: ”tunelowiec”? No tak – „tunelowców” mieliśmy tylko my w Bielsku, przeciez poza jeszcze W-wą, nigdzie w miastach nie było tunelów, o których balustradę można było się niedbale oprzeć spotykając się w swoim miłym gronie, stąd też gdzie indziej nazywano ich „dżolerami”; a jeżeli i to młodszym z Państwa nic nie mówi – to prosto z mostu: „bikiniarzami”! To od atolu Bikini, gdzie amerykańskie próby atomowe, czyli że władza ludowa usiłująca obrzydzić naszą „złotą młodzież” społeczeństwu, kojarzyła ją z Amerykanami i ich „występnym” stylem życia. Na ten temat można by zresztą napisać całą epopeję lub uczynić go tematem dysertacji… Ja pozwoliłem sobie tutaj tylko krótko o tym wspomnieć, aby i ta urocza, barwna subkultura młodzieżowa początku lat pięćdziesiątych – jakby swoim stylem prekursorka późniejszego o lat piętnaście ruchu „dzieci-kwiatów” Hippisów, nie poszła przecież, wraz z przeminięciem mojego pokolenia, w zapomnienie.

Komentarze

9 responses to “Plac Żwirki i Wigury/Zamkowa, status quo ante i post ante

  1. Właśnie w roku 1975 jeżdżąc na wrotkach po tych bocznych zjazdach na wózki, upadłam i złamałam sobie rękę. Ot, takie wspomnienie...

  2. Witaj "rena" - jakże Ci współczuję, bo znam to z autopsji i to niedawnej; Pociesz mnie więc proszę i powiedz, że gdzieś po pół roku następstwa złamania minęły! Bo u mnie - po upływie ćwierć roku, nadal nie sięgam ręką - i to prawą, za plecy... Pozdrawiam serdecznie - KLK

  3. Szkoda, Konradzie, że tu nie da się "lajkować" jak na facebook'u: - od "like it" wypowiedzi, bo za każdym razem, gdy czytam Twoje wpisy lub odpowiedzi, to aż mnie korci i tak ot, sam uśmiech się pojawia, brakuje tu tej funkcji, lubię, nie lubię...uwierz, Twoje zawsze byłyby na "lubię" ;)

  4. Hallo - "bartekkaszuba" - jak tam nasze ukochane beskidzkie jaskinie, z Alfredem należeliśmy do pierwszych eksploratorów "Jaskini Klimczoka" pod Trzema Kopcami i podzielamy Twoje fascynacje! Wiesz - w naszych latach chodziło się jeszcze z karbidówką, świeczką, także z tą za szybko gasnącą latarką na baterie, no i z ... Nicią Ariadny! Wracając do Twojej sugestii: przyznaję, lejesz balsam na moje "rany", ale ... nie dla poklasku przecież fotografowałem przed 55...25 laty na kliszach bromowo-srebrowych i teraz piszę te swoje różnej jakości komentarze! Już to pisałem, pierwsze zamierzenia były interwencyjne, później - gdy spostrzegłem nicość swoich wysiłków, przeszedłem na dokumentowanie zmieniającej się rzeczywistości materialnej, głównie substancji miejskiej, ale i typowo "beskidzkiej". Kieruję się ugruntowanymi od lat poglądami bezkompromisowego szacunku dla prawdy materialnej i historycznej, co nie zawsze musi się podobać i niechybnie spowodowałoby również odmienne od Twoich oceny w "Lajkowaniu". I miałbym wtedy może zniechęcić się, zrezygnować, zaprzestać wołania niczym na puszczy? Robię swoje dopóki nie braknie sił i materiału, brak odzewu ze strony P.T Pasjonatów martwi raczej moją Rodzinę, niż mnie. Tym bardziej dziękuję Ci za wyrazy Twojej życzliwości, pozdrawiam serdecznie - KLK

  5. Witam.Jestem tu każdy dzień wypatrując nowych(starych) fotografii,komentarzy.Też myślałam że mało ludzi tu zagląda.Ale BESKIDIA podała tu (może rok temu) statystyki wejść.Ilość ciekawych i pasjonatów jest naprawdę bardo duża.To się musi podobać.Pozdrawiam serdecznie wszystkich:-)

  6. Witam ponownie "KLK", byłam dzieckiem, takim jak na pierwszym zdjęciu, więc moja ręka ma się dobrze. To były pierwsze lata mojego pobytu w Bielsku. Chodziłam do Szkoły Podst. Nr 4, wtedy na pl. Ściegiennego. Bardzo zainteresowała mnie ta strona, ponieważ wszystkie te miejsca pamiętam z dzieciństwa, jednak teraz wiem o nich dużo więcej, również dzięki Panu. Pozdrawiam, R.

  7. Hallo - "rena", dziękuję za pozdrowienia, chyba się nie obrazisz, jeżeli jako o tyle starszy, zaproponuję przejście na "Ty"? Jeżeli w 75 roku chodziłaś do tej "Czwórki" którą ukończyłem w 49 roku, to mogłaś natknąć się na moją Grażynkę, która tam właśnie rozpoczęła edukację w 77 roku! Nauczycielkami jej były m. innymi panie Gdowska i Perzanowska. Wcześniej chodziły tam też moje starsze dzieci, Kierownikiem był chyba p. Oleńkiewicz... Gdy byłem uczniem tej Szkoły, Lubiłem ją za wspaniały (naprawdę!) Zespół Pedagogiczny, w najlepszym przedwojennym stylu... Cieszy mnie, że zadomowiłaś się w B-B i pozdrawiam serdecznie - KLK

  8. O wstydzie: wspomnając o Gronie Pesdagogicznym "Czwórki" na przełomie lat 70/80, pominąłem Panią Kierownik Płonkę, którą najbardziej ceniłem za Jej wypełniony humanitaryzmem stosunek do uczniów, w tym mojej Grazynki... Chapeau bas - Pani Dyrektor! KLK

  9. My kładliśmy na drugim skosie cegłówke do utrudnienia skoku,a kto nie przeskoczył, miał złamaną rękę. W tenisa ziemnego graliśmy na parkingu od restauracji Teatralnej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *.
Jesteś niezalogowany lub niezarejestrowany. Twój komentarz będzie widoczny po zaakceptowaniu przez Administratora strony. Możesz się zalogować lub zarejestrować.