"To zdjęcie wykonano w sierpniu 1986 r. na pl. Wojska Polskiego. Dzisiaj jest tu zupełnie inaczej. Foto: M. Tomiczek."
Z "Kalendarza Beskidzkiego".

Ze zbioru StaKa.

Komentarze

10 responses to “Plac Wojska Polskiego

  1. Pamiętam z dzieciństwa ten budynek gdy był już przygotowany do wyburzenia. Natomiast zastanawia mnie ulica Cyniarska. Po prawej stronie w miejscu dziur stały podobne do przedstawionego na zdjęciu parterowe budynki (ślady po dachach na sąsiednich kamienicach), po lewej była modernistyczna kamienica, która spłonęła a następnie została wyburzona. Natomiast, może Ty wiesz Jack, co było na końcu tej ulicy w okolicach dzisiejszych przystanków autobusowych?

  2. MIESZKAM W BIELSKU OD 1954r. I JAK PRZEZ MGŁĘ PAMIĘTAM,ŻE TAM GDZIE TERAZ JEST PRZYSTANEK AUTOBUSOWY STAŁA WŁAŚNIE TAKA PODOBNA DO TEJ NA ZDJĘCIU, CHAŁUPKA. I PEWNIE DLATEGO ZOSTAŁA WYBURZONA. CHYBA WIEM KTO W TYM DOMU MIESZKAŁ, ALE MUSZĘ TO SPRAWDZIĆ CZY MOJA TEORIA JEST PRAWDZIWA?

  3. Mieszkałem "za granicą miasta", ale w czasach liceum miałem kolegę z ul. Cyniarskiej 12, do którego chodziliśmy na wagary. Po konsultacji ze StaKa, który z kolei mieszkał na Gerszona Bogena Dua, stwierdzamy, że stały tam niskie, parterowe domy z wysokimi dachami, tak jak te zburzone na zdjęciu. Zresztą, zostały po nich jeszcze zarysy fundamentów, które w części (być może) zostały wykorzystane pod istniejące kioski. Pozdrowienia.

  4. Dziękuję za odpowiedź. Rzeczywiście jest coś na kształt fundamentów w pobliżu kiosku przy Piłsudskiego. Szkoda tych domów (a kolejny niedługo pewnie doczeka się rozbiórki), bo mimo, że nie były piękne, to bez nich ta część miasta (i to w pobliżu głównego placu Białej i Sfery) wygląda jak po wojnie (żeby nie powiedzieć dosadniej). Teraz jeszcze przydałyby się jakieś zdjęcia ulicy Zamkowej w Białej ;)

  5. Moi drodzy "poprzednicy"! Na końcu ul. Cyniarskiej po prawej stał niezbyt duży parterowy dom.Mieszkał w nim parę lat po wojnie pan bez nóg-poruszał się na specyficznej "deskorolce" odbijając się od ziemi dłoniami.Z tego domu wywodzi się też p.So.....ński,barwna postać miasta we wczesnych latach sześćdziesiątych,przez pewien czas adept występujący w Teatrze Polskim.Za tym domem po prawej,gdzie teraz przystanek autobusów,były ruiny przedwojennej łażni-miejsce zabaw okolicznej dzieciarni-zwyczajowo nazywane"na burdelu".Na przeciwko tego domu/przechodząc przez obecną ul. Piłsudskiego po lewoskosie/był mały trójkątny placyk a przy nim piętrowa stara kamienica,w której był obskurny sklepik spożywczy.Czy zaspokoiłem ciekawość Jack^a ?

  6. Grzegorzu K.- czy to Ty byłeś "Zyguła" ? Tylko "Zyguła" z "c"- klasy mógł znać takie szczegóły bo właśnie mieszkał na Cyniarskiej. Zaspokoiłeś moją ciekawość w znacznym stopniu. Dzięki i serdecznie pozdrawiam.

  7. Moja teoria o której wspommniałem wyżej, sprawdziła się co do joty. Barwna postać Staszka S. jak i jego braci a przede wszystkim siostry jest znana wielu bielszczanom. To ich rodzina zamieszkiwała ten domek. Dzisiaj żyją poza granicami Polski. Być może Oni mają zdjęcie swego domu jak i okolicznych domów w swym rodzinnym albumie?

  8. Nie wiem gdzie mógłbym to jeszcze wrzucić...Pamięta ktoś pana na wózku, który jeździł po bielskich podwórkach, dzwonił obwieszczając swoje przybycie, a potem na specjalnym do tego przygotowanym wózku ostrzył noże, nożyczki? Z charakterystycznych person pamiętam jeszcze: bielskiego ,,wariata``, jak go dzieci nazywały, często widzianego w okolicach SP 10 który w zimie chodził w krótkich spodenkach i raz próbował rzekę Białą pokonać kajakiem; starszego pana z brodą i z przekrzywioną beretką, który często wystawał na Ratuszowej/11 Listopada i tupał nogą; Panią (przykro mi, że w takim trochę dziwnym towarzystwie) o starannie upiętych włosach w stroju ludowym (chyba śląskim), która chodziła po ul. 11 Listopada z różańcem i nawowyłała do nawrócenia. I jeszcze jedno wspomnienie: na wystawie u zegarmistrza przy skrzyżowaniu 11 Listopada/Komorowickiej był kiedyś mały drewniany młyn z prawdziwą sztuczną rzeczką, wędkarzem, wieloma ruchomymi elementami i przymocowanymi do dachu motylami. Owo prawdziwe minidzieło sztuki niestety zniknęło i nikt nie wie gdzie się podziało...

  9. van czyz uruchomił me wspomnienia!był jeszcze pan/mówiliśmy na niego Gustek/-namiętny gracz w szachy.Miał je zawsze ze sobą w drewnianym pudełku.Bywał często pod kinem"Wanda".Tu go wpuszczali chyba za darmo.Póżniej bywał też w kinie"Krokus".Tuż przed "kroniką" wstawał,odwracał się do widzów wznosząc dłonie jak kaznodzieja i uśmiechem bezgłośnie zapraszał do oglądania.Pani z różańcem to już koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku.A pan /chyba ten co wspomniał van czyz/ prócz ostrzenia noży i nożyczek naprawiał jeszcze garnki dziurawe/lut na zimno/ i parasole. A Cyniarska znana była jeszcze z tego, że od powojny działał tu prywatny zakład blacharski/samochodowy/a potem obok lakiernik samochodowy.A tuż przy wylocie na pl.W. Polskiego jeden z dwu w ówczesnym Bielsku-B./i na Podbeskidziu/ sklep zoologiczny.Cyniarska była wtedy brukowana przedwojenną kostką porfirową a cały pl.W.Polskiego tzw."kocimi łbami" -coś takiego ostało się chyba tylko na placyku przed kościołem św.Trójcy. A co do "dzieła" zegarmistrza to jest ono prawdopodobnie w"Domu Przyrodnika",który tenże zegarmistrz założył i który prowadzi jego żyjąca rodzina.Tyle na razie... PS.pozdrawiam van czyz^a oraz Jack^a!!!

  10. Tak, "dziadek z babcią u zegarmistrza" był żelaznym punktem mojego dziecięcego spaceru po ówczesnej ul. Dzierżyńskiego.... łza się w oku kręci...mam gdzieś to uwiecznione na filmie kręconym kamerą VHS początkiem lat 90 XX w. może jak zbiorę siły i przeglądnę setki płyt to uda mi się to udostępnić....

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *.
Jesteś niezalogowany lub niezarejestrowany. Twój komentarz będzie widoczny po zaakceptowaniu przez Administratora strony. Możesz się zalogować lub zarejestrować.