Wycinek z "Kroniki Beskidzkiej" z 1966 opisujący głośną wówczas sprawę poczwórnego morderstwa, które miało miejsce w okolicach folwarku. W Nowy Rok wraz z ciocią Wandą poszliśmy obejrzeć miejsce zbrodni - starą niepozorną chałupę, którą jakiś czas później zburzono.

Komentarze

4 responses to “Pitawal bielski

  1. Chałupa nadal stoi,i ma się całkiem dobre. Nie chce tu pisać który to dom,bo to dalsza moja rodzina. Ale z opowiadań mojej mamy,mogę tu co nieco przytoczyć. Maria Kruczek była matką Walerii. Jan i Małgosia byli jej dziećmi z pierwszego małżeństwa.Dzieci już były po szkołach.Jan pracował w Apenie. Henryk Jasiński w dniu zbrodni przestawił zegar o godzinę,bo Waleria przed pracą zawsze doiła krowy.I właśnie przy tym dojeniu ją zabił(Waleria pracowała w Kamienicy). Dzieci zabił na śnie. Maria Kruczek była ranna (wiek około 70 lat) zmarła w szpitalu...Mama mi opowiadała że Waleria i Henryk bardzo się kochali. Często ich widziała jak na łąkach czułością się darzyli.

  2. Chociaż miałem w tym czasie 7 lat doskonale pamiętam pogrzeb tej rodziny. A byłem na nim gdyż moja mama pracowała razem z mamą Jasia i Małgosi w Budoplaście na Karpackiej. Było to bardzo wstrząsające przeżycie. Do dziś, sam nie wiem dlaczego, utkwił mi w pamięci widok lampy wywieszonej poza okno na piętrze budynku, oraz niezliczone rzesze ludzi na tym pogrzebie.

  3. Pamięta ktoś ile dostał sprawca tej tragedii, żyje jeszcze ?

  4. Miałam 4lata jak wydarzyła się ta tragedia bardzo to przeżywałam utkwiło na całe życie .Znam to miejsce blisko mieszkałam chodziłam z mamą po mleko do tych ludzi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *.
Jesteś niezalogowany lub niezarejestrowany. Twój komentarz będzie widoczny po zaakceptowaniu przez Administratora strony. Możesz się zalogować lub zarejestrować.