Zdjęcia powiązane

Dodaj zdjęcie z innego okresu
lub zdjęcie powiązane

Koniec dawnej ul. Jana Piechy. Widok na nieistniejący już budynek od strony ulicy K.Wielkiego. Na lewo od niego była kuźnia, na prawo staw, który też już jest jedynie wspomnieniem.

Komentarze

13 responses to “Nieistniejący budynek

  1. To dom Pani Ozgowej (lub Ożgowej),pamiętam kwitnące przed nim całe mnóstwo różowych piwonii,dom mojego dzieciństwa też jest "nieistniejący" jak wszystkie domy po tamtej stronie ul.Jana Piechy

  2. A w kuźni jako kowal pracował ś.p.Pan Cebula, zmarł tragicznie, pamiętam ostrzył nam łyżwy za darmo do jazdy na wspomnianym stawie których z opowieści mego dziadka było więcej w okolicach tz.,,BOLKA,,

  3. Tak,kowalem był Pan Edek Cebula,od rana do wieczora był w kuźni.Czy po jego śmierci był inny kowal ? A pamiętacie bramę szpitala wychodzącą na naszą ulicę ? kiedy się otwierała to znaczyło ,że niebawem pójdzie POGRZEB , odważni biegli zobaczyć "kto umarł".

  4. Dla niezorientowanych: pozostałość po stawie "Bolko" to spore zagłębienie,nie zabudowane, po wschodniej stronie ul.Lwowskiej,ok. 100 m od przejścia przez tą ulicę przy skrzyżowaniu Lwowska/Piłsudskiego.Kiedyś nie było tam osiedla domów jednorodzinnych,tylko wielkie wysypisko śmieci/ przedwojenne/czynne chyba do końca lat pięćdziesiątych.I tam właśnie były inne stawy,choć ja zdzieciństwa zapamiętałem jeden o stromych,"wysypiskowych" brzegach.O powierzchni na tyle dużej,że niektórzy w nim się kąpali.Zginął w nim ponoć pewien głuchoniemy mężczyzna,skacząc z brzegu."Bolko" mimo,że był płytkim stawem,też ma na koncie chłopaka,pod którym załamał się lód w czasie ślizgów. Przez wysypisko za "Bolkiem" chodziłem często do ojca na działkę/POD "Magnolia"/i do dziś pamiętam smród i dymy tlących się śmieci.Na tych działkach też były stawy-dwa-zagospodarowane przez działkowiczów do hodowli karpi.Teraz ,zasypane,zwiększyły pow.użytkową ogrodu "Magnolia"

  5. Pamiętam wielką bramę i drogę do "trupiarni".Od ogrodzenia w kierunku budynków szpitalnych rosły warzywa.Jako syn działkowca byłem przekonany, że mieszkańcy szpitala lubią prace przy uprawie warzyw.Nawet nie myślałem o aprowizacji szpitalnej.Hodowano też tam na zapleczu świnki i kurki. Kużnię pamiętam jako starą,parterową chałupę z przedłużonym w jedną stronę dachem, tworzącym bezścienną werandę.Tam podkuwano konie. Cyganie, którzy koczowali często na terenie obecnego cmentarza radzieckiego i okolic dworca BB Północ, byli często jej klientami.

  6. Przed tym budynkiem nie było już czerwonawej kostki, która to, o ile dobrze pamiętam, pokrywała całą byłą J.Piechy i kończyła się przy kuźni. Dalej przechodziła w drogę żwirową, a za tym budynkiem w zwyczajną błotną, często pokrytą kałużami. W latach sześćdziesiątych przed tym budynkiem znajdowały się niskie ceglane domki ze spadzistymi dachami, które to na początku lat siedemdziesiątych wyburzono. Przez pewien czas teren był nie zagospodarowany: naprzeciw kuźni było małe boisko, a obok teren był pagórkowaty, pokryty tylko charakterystycznymi chwastami i dziką roślinnością, które jednak miały urok. Poprzecinane były wąskimi ścieżkami. Jeszcze więcej tych "pagórków" (Ci, co tu mieszkali, wiedzą o czym piszę) było na prawo w stronę stawu "Bolek" , i górki o tej samej nazwie, gdzie zimą królowały sanki, na których zjeżdżałacała młodzież z okolicznych bloków i budynków jednorodzinnych, na stawie zaś, kiedy był pokryty lodem, można było śmiało pojeździć na łyżwach, latem zaś połapać traszki, a nawet łowić małe ryby. Po tym stawie, pamiętam, pływali też odważni na tratwach. Ech, można powspominać! Na początku lat siedemdziesiątych przyjechały spychacze, i zrównały wszystko pod budowę bloku nieopodal kuźni. Po pewnym czasie to samo spotkało całą prawą stronę ulicy J.Piechy od strony szpitala. Pamiętam, że były tam nieliczne (chyba dwa lub jeden) domy jednorodzinne, na początku ulicy wysokie kamienice, przy których można było bardzo często usłyszeć charakterystyczny odgłos pobliskiej stolarni, a na ogrodzeniu szpitalnym można było czasem zerwać dzikie winogrona. Prawie wszystkie pogrzeby w Białej wychodziły z kaplicy cmentarnej zza dużej, metalowej bramy, którą to wtedy otwierano. Kaplica ta stoi do dzisiaj i ma się dobrze, tyle, że jest to już jakiś chyba budynek gospodarczy. To tyle na razie. Dzięki, że zdjęcie wzbudziło jakieś zainteresowanie, tylko szkoda, że pokazuje jedynie mały fragment "tamtej" Piechy.

  7. Myślę ,że na tym nie kończymy wspomnień z "naszej" ulicy, w domowym archiwum znalazłam zdjęcie , jest bruk i szpitalny mur a za nim na pewno wspomniane inspekty.

  8. W takim razie Koleżanko koniecznie je tu wklej. Okoliczne ulice w ciągu lat niewiele się zmieniły: K. Wielkiego prawie identyczna jak 40 lat temu, Łukasińskiego również, Wyzwolenia też - tylko z tej naszej biednej Piechy niewiele już zostało...

  9. Coś Ci nie wyszło z tą fotką a czekam na nią z niecierpliwością, to też rejony mej młodości, lata 65-75 jako nastolatek, które bardzo mile wspominam, pozdrawiam serdecznie całe osiedle.

  10. Kilkakrotnie próbowałam umieścić moje zdjęcie, ale strona beskidii wygasa w trakcie przesyłania,trudno ,będę próbowała dalej.

  11. Jeśli się nie uda, proszę o wysłanie zdjęcia na mail portalu. Pozdrawiam

  12. Podróż w czasie - ul.Jana Piechy , udało się dodać nowe zdjęcie - odsyłam tam wszystkich zainteresowanych

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *.
Jesteś niezalogowany lub niezarejestrowany. Twój komentarz będzie widoczny po zaakceptowaniu przez Administratora strony. Możesz się zalogować lub zarejestrować.