W kościele Opatrzności Bożej, na samej górze rokokowej ambony leży postać w śmieszny sposób fikająca nóżkami. Widać ją najlepiej z chóru (czyli prawej empory). Podczas sobotniego oprowadzania po kościele dowiedziałam się od jednego z uczestników Złazu PTTK, że rzeźba ta - św. Piotr, niegdyś stała na końcu łodzi-ambony, trzymając maszt. W latach 60-tych, podczas jakiegoś remontu została zdemontowana i położona na górze. Teraz wszyscy (zwłaszcza historycy sztuki - na co sama się złapałam) dorabiają tzw. "gembę" do symboliki rzeźby leżącej i fikającej nogami, a przecież gdyby stała na swoim miejscu znaczenie byłoby oczywiste. Ot, pułapki nadinterpretacji. Nie widziałam żadnych zdjęć przedstawiających ambonę z tą rzeźbą na swoim miejscu, sama pamiętać nie mogę, ale jeśliby ktoś miał stare zdjęcia wnętrza kościoła (sprzed 50 lat albo starsze) to może potwierdzenie na to się znajdzie. Może ktoś jeszcze pamięta św. Piotra stojącego a nie fikającego?








