Senny wakacyjny dzien w mgnieniu oka mogl sie zamienic w wielka przygode wystarczylo tylko wsiasc na rower i ruszyc przed siebie... widoczny na widokowce rowerzysta rozwaznie rozgladajacy sie na prawo i lewo mial pewnie nie wiecej niz 7-8 lat i byl byl typowym obrazkiem na drogach PRL-u gdzie rower byl popularnym srodkiem transportu dla wszystkich od malych dzieci po emerytow... pamietam dwa wielkie czarne rowery moich dziadkow ktorzy pieknie wystrojeni co niedziele ruszali na nich do kosciola, pamietam popularne "skladaki" ktore szturmem "zarowerzyly" nasz kraj na pare lat przed motoryzacyjnym boomem malych fiatow, pamietam rowery mojego dziecinstwo ukoronowane czeskim Favoritem i oczywiscie wizyty do sklepu rowerowego przy ulicy Gersznoa Bogena Duo gdzie o zawrot glowy przyprawial juz sam zapach nowych rowerow, opon i smarow oraz nabozna cisza i koscielne niemal echo panujace w tym miejscu. Rowery byly wylacznie polskiej produkcji z fabryk w Bydgoszczy i Czechowicach Dziedzicach... tutaj warto chyba wspomniec o mojej drugiej przygodzie z milicja w tamtych skadinnad najszczesliwszyl latach mojego zycia:). Mialem pewnie tyle lat co bohater tej widokowki i jechalem sobie ulica Greczki pewnie do Straconki. Tuz za stadionem BKSu na skrzyzowaniu Greczki i Rychliskiego stal milicjant ktory na moj widok podniosl do gory lizak zupelniemnie tym ruchem paralizujac...okazalo sie ze zostalem slusznie zatrzymany bo nie mialem ze soba karty roweroweji za kare milicjant wykrecil mi ventyle z mojego dzieciecego rowerka. Musialem sromotnie zawroc w strone domu a wstydliwieprowadzac obok siebie rower zdradzalem wszystkim mijajacym mnie kierowcom powazna wage mojego przestepstwa:)

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *.
Jesteś niezalogowany lub niezarejestrowany. Twój komentarz będzie widoczny po zaakceptowaniu przez Administratora strony. Możesz się zalogować lub zarejestrować.