Zdjęcia powiązane

Dodaj zdjęcie z innego okresu
lub zdjęcie powiązane

No – siermiężnie tu dosyć mamy w roku 1961 w jednym z najurokliwszych zakątków tej naszej bielskiej starówki – ulicy Schodowej, bardzo urozmaiconej, bo biegnącej schodami terenowymi od placu Żwirki i Wigury – tuż na początku Wysokiego Trotuaru, aż na poziom Kościoła Świętego Mikołaja i potem już równo aż na Rynek. Ale wcześniej, gdzieś w połowie schodów skręca na lewo brukowaną kocimi łbami uliczką o tej samej nazwie, pomiędzy mur ceglany odgradzający ją od starych kamienic przy Placu Żwirki i kamienny mur oporowy wznoszącego się wysoko nad nią Kościoła, aby minąwszy po lewej Klasztor Sióstr Notre Dame, znowu zejść krótszymi już schodami, na ulicę Woroszyłowa – byłą Staszica! Na zdjęciu widzimy zdrożoną Alicję, spoglądającą na fotografa z wyrzutem o przydługie pozowanie w ten upalny dzień, a ustawiona jest na małym placyku u szczytu schodów, przed pochodzącym z XVIII/XIX wieku domem Schodowa Nr 5, ciekawym przez to, że od ulicy jest parterowy, a po zejściu po schodach za bramą z tyłu, fasada ciągnąca się nad murami miejskimi przy ulicy Zamkowej jest trójkondygnacyjna!

Komentarze

6 responses to “Fascynacje staromiejskie III: Schodowa Nr 5, status quo ante i post ante

  1. Nie wiedziałem, że istniała tam taka ładna brama! Czy nie byłoby sensownym jej zrekonstruowanie (może już bez samych drzwi) przy okazji remontu budynku?

  2. Ano właśnie! Tyle, że tym specom od ochrony zabytków i konserwatorom miejskim - których poprzednicy - zapewne ich szefowie, kiedyś puścili mimo oczu względnie nawet przyzwolili roztomaitym domorosłym fuszerom na ich przeróbki, hadko byłoby teraz się do tego zaniechania czy błędu przyznać i przywrócić "status quo ante"! Spójrz tylko na narożnik Rynku od strony Podcieni, na te ogromniaste okna wystawowe wyrypane za czasów kiedy byliśmy dziesiąta potęgą - w pięknym, secesyjnym budynku! Gdzie wtedy był Konserwator lub Gość od Ochrony Zabytków? Ale myśl oczywiście przednia, popieram gorąco i pozdrawiam serdecznie!

  3. Pozwolę sobie ocenić nie tyle postęp prac (który co tu wiele mówić jest dosyć wolny), co wynik tych prac :). Poza tym, że jak już pisałem nie pomyślano o rekonstrukcji bramy, zastanawiam się dlaczego zatynkowano zupełnie parter budynku od strony Placu Żwirki i Wigury. Był tam ciekawy wątek kamienny (czy przypadkiem nie pozostałość dawnych murów obronnych?) i bardzo ładnie się to zawsze komponowało z otynkowanymi partiami ściany (dodawało to budynkowi charakteru, odsłaniało ułamek historii). Dziś wygląda to doprawdy dziwnie, tak jakby ktoś na siłę wrzucił tyle tynku żeby tylko zakryć kamień, nie dbając o to, że ściana będzie cała koślawa i nierówna. Ostał się tylko jeden blok kamienny smutnie wychylający się z zatynkowanych murów. Czyżby zabrakło tynku? Schody do budynku też na razie wyglądają biednie, wypada jednak wierzyć, że ten beton obłoży się wkrótce jakimś szlachetnym kamieniem. Kolorystyka. Cóż, tu wiele nie można pewnie było zrobić. Zasady konserwatorskie są jasne, przywraca się oryginalną kolorystykę i nie kombinuje. Cóż, mimo tego żałuję, że nie przełamano tej monotonnej bladej fasady chociażby podkreślając okna na piętrze opaskami ciemniejszej farby. A na koniec mała ciekawostka. Od strony schodów pod płachtami materiału można dostrzec wydobyte spod tynku kamienne obramowanie dawnego okna.

  4. Dobór obiektów do remontu, kolejka oczekiwania i prędkość pozostawiają wiele do życzenia Panie Konradzie, cieszy każdy z kolejnych remontów, ale zastanawiam się czy moje wnuki będą mogły widzieć np: Willę Nitscha inaczej niż na starej fotografii

  5. Witam "bartekkaszuba" - niedawno spotkałem obecnego Właściciela tego cacka rodu Nitschów w autobusie MZK, jednakże okoliczności nie zachęcały do dyskusji z nim na temat willi. Nie wiem przecież nawet - jak szedł w jej posiadanie, skoro po wojnie objęła ją rodzina dentysty Micherdzińskiego - pewnie jako mienie "poniemieckie"? No a co na ten obraz nędzy i rozpaczy Prezydent Miasta, Ratusz, Rewitalizacja, Ochrona Zabytków i Konserwator Miejski? No i te wszystkie towarzystwa i stowarzyszenia miłośników Bielska, Ziemi Bielskiej, itd? Nie widać ich jakoś, nie słychać o ich działaniach - i tyle! Dawniej w takich razach, po bezskuteczności ostrzeżeń, prace konserwatorskie przeprowadzało Miasto i obciążało ich kosztami właściciela - w razie czego wchodząc na hipotekę zabytku! Powtarzam po raz któryś: Nie chcieć to gorzej aniżeli nie potrafić. Pozdrawia Cię ze smutkiem - KLK

  6. Niech już będzie, że jestem malkontentem, ale remont mnie nie zachwycił. Być może Państwo będą mieli inne odczucia, ale tynk od stronu Ulicy Zamkowej już wydaje się pękać. Nowe drzwi nie zachwycają, kojarzą się z drzwiami jakie możemy znaleźć w wielu rozsianych wokół Bielska nowobogackich willach a i sam kamień, którym obłożono schody wygląda bardzo sztucznie...Mam nadzieję, że pozostałe budynki/oficyny od strony Ulicy Zamkowej a nad tarasem, będą wyremontowane bardziej udanie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *.
Jesteś niezalogowany lub niezarejestrowany. Twój komentarz będzie widoczny po zaakceptowaniu przez Administratora strony. Możesz się zalogować lub zarejestrować.