W latach szescdziesiatych ruch samochodowy na Moscie Przyjazni byl raczej znikomy. Pamietam ze moja rodzina po obu stronach Olzy mogla korzystac z ulatwien tzw malego ruchu przygranicznego wprowadzonego dla zamieszkalych w pasie 20km od granicy. Po odwiedzinach rodziny z Czech zostawaly w kredensach orzechy arachidowe, maka kokosowa, pralinki, banany, Alpa Francowka i inne cymesy nigdy w Polsce niedostepne. Za te prezenty rodzina w Polsce odwdzieczala sie patriotycznymi opowiesciami o Polsce od morza do morza, o wyprawach na Kijow, o Powstaniu Warszawskim na co wujek Kobzik otwieral kolejna bombonierke i czestowal nas dobrodusznym usmiechem...

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *.
Jesteś niezalogowany lub niezarejestrowany. Twój komentarz będzie widoczny po zaakceptowaniu przez Administratora strony. Możesz się zalogować lub zarejestrować.