Przywykliśmy już do tego, że tematyka naszej „Beskidii” skupia się na architekturze Bielska – rzadziej innych znakomitych miejscowości, jeszcze rzadziej na krajobrazach i „okolicznościach przyrody”, a już zupełnie rzadko na osobistościach – w tym takich znakomitości, jak przedstawiony tercet, wśród którego bryluje znany naonczas wszystkim multiinstrumentalista – zwłaszcza zaś gitarzysta Zbigniew „Zbyszek” Różycki! Proszę patrzeć i podziwiać: toż kilka lat wcześniej, za muzykę graną na saks-tenorze i akordeonie do wtóru gitary – można było pójść nieomalże do kicia! Kimże więc są ci odważniacy – poza przemiłym animatorerm jazzujących sesji muzycznych Panem Zbyszkiem; być może to oni w późniejszych latach występowali w orkiestrze tanecznej „Patrii”, może jeszcze ktoś pamieta nazwiska? Znakomitym akordeonistą był p. Lewandowski, saksofonistą p. Rączka, osobiście poznałem też inną znakomitość bielskiej gitary: Franciszka Moczałę, który jako pierwszy zaimponował mi stylem arpeggio na zwyczajnej gitarze akustycznej; to „Kiedy wrócisz znów do Bielska” dotąd noszę w uszach... Tak, połowa lat pięćdziesiątych – poza ich straszną siermiężnością, była jednak okresem niesamowitego patriotyzmu lokalnego, co trudno dzisiaj racjonalnie wytłumaczyć… Niestety: zdjęcia Pana Franciszka nie mam, może ktoś z P.T. Pasjonatów ma i opublikuje, byłoby pięknie!

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *.
Jesteś niezalogowany lub niezarejestrowany. Twój komentarz będzie widoczny po zaakceptowaniu przez Administratora strony. Możesz się zalogować lub zarejestrować.