Na tym pogodnym w wyrazie zdjęciu portierni BFOD „Befado”, którą przez dwadzieścia lat niemal codziennie mijałem w drodze na swoje stanowisko pracy, tego wczesnego popołudnia widzimy – zapewne w drodze do domu po pracy, starszą, niewysoką panią w objęciach znanej nam już koleżanki Hildzi Warchoł-Kenig; przygląda się im umundurowany strażak – jeśli dobrze pamiętam Pan Pszczółka. I tej starszej, najzupełniej nieznanej szerszej publiczności Pani, spoglądającej sceptycznie, spod oka na fotografa, dedykuje to zdjęcie! Jest to podpora Działu Pracy i Płacy Rozalia Pukowska, uwięziona w październiku 1942 roku wraz z córką Charlottą i synem Jerzym przez bielskie Gestapo i po krótkim pobycie w lochach na Matejki, wywieziona wraz z nimi do Polizei-Ersatz-Gefängnis Myslowitz, skąd do KL Auschwitz I. Stammlager, tam na jej rękach w 1943 roku zmarła na dyzenterię Charlotta… W obecności zaś syna Jerzego, zmarł w styczniu 1943 roku, jeszcze w Mysłowicach, na tyfus, mąż Rozalii – Czesław, członek Związku Walki Zbrojnej u Kapitana WP Boryczki, za którego działalność podziemną Niemcy zastosowali tę okrutną, rodzinną odpowiedzialność zbiorową… Z tej gorzko doświadczonej Rodziny, tylko Jej i synowi Jerzemu, który zaliczył jeszcze Kommando Zewnętrzne KL Ravensbrück, udało się przeżyć i powrócić do Bielska. Panią Rozalię zapamiętałem jako osobę właściwie pogodną, określającą nas niedorostków „parasolami”, ale wyciszoną i zawsze jakby z rezerwą, która nigdy w pracy nie mówiła ani o Obozie, ani o swoich przeżyciach. Prawdy o sobie nie udało się Jej jednak ukryć, bo w lecie widoczny był wytatuowany na Jej lewym przedramieniu numer obozowy… Dowiedziawszy się powyższego w czasie przypadkowej rozmowy, a później i wywiadu od Pana Jerzego, współczłonka Koła Grodzkiego PTTK, przekazuję ledwo zarysowane sylwetki tych Wielkich Ludzi, po latach – potomnym, jako przykład niedeklaratywnego, prawdziwego patriotyzmu polskich Bielszczan.
BFOD „Befado, Sempołowskiej Nr 53 – przed portiernią, status quo ante i post ante
Rok zrobienia fotografii: 1959
Numer ID fotografii: 4536
ZDJĘCIE DODANO:
Ilość wyświetleń: 5681
Bielsko-Biała
- Architektura
- Architektura i sztuka
- Bielski Syjon
- Ciekawostki
- Dzielnice
- Fabryki i Firmy
- Góry w mieście
- Hotele
- Inne
- Klimczok
- Komunikacja
- Kościoły
- Koszary
- Litografie
- Lotnictwo
- Miejsca
- Militaria
- Mosty
- Nad wodą
- Osiedla
- Panorama miasta
- Place
- Poczekalnia Beskid Mały
- Poczekalnia Beskid Śląski
- Poczekalnia Beskid Żywiecki
- Poczekalnia Bielsko Biała
- Poczekalnia Inna miejscowość
- Poczekalnia Przyroda & Zwierzęta
- Poczta Główna
- Pomniki i rzeźby
- Portrety mieszkańców
- Przyroda & Zwierzęta
- Ratusz
- Rodzina
- Rynek
- Rynki i Place
- Sport
- Stefanka - Kozia Góra
- Synagogi
- Szkoły
- Szyndzielnia
- Teatr Miejski
- Teatr Polski
- Technika
- Ulicówka
- Woda
- Wolny czas
- Wspomnienie PRL-u
- Wydarzenia
- Wysadzony tunel
- Wysoki Trotuar
- Wzgórze
- Z archiwum X
- Z lotu ptaka
- Zabytkowe cmentarze
- Zamek Sułkowskich
- Zdarzenia
Dzielnice Bielska-Białej
Okolice Bielska-Białej
- Andrychów
- Bystra
- Cieszyn
- Czaniec
- Czechowice - Dziedzice
- Grodziec
- Iłownica
- Istebna
- Jasienica
- Jaworze
- Jeleśnia
- Juszczyna
- Kęty
- Kobiernice
- Korbielów
- Kozy
- Laliki
- Ligota
- Łodygowice
- Mazańcowice
- Międzybrodzie
- Międzyrzecze
- Milówka
- Oświęcim
- Pisarzowice
- Porąbka
- Rudzica
- Rycerka Dolna
- Schroniska Górskie
- Skoczów
- Szczyrk
- Ujsoły
- Ustroń
- Wilamowice
- Wilkowice
- Wisła
- Żabnica
- Zawoja
- Zwardoń
- Żywiec
- Inna miejscowość













Podejrzewam, że o więcej szczegółów można zapytać wnuka Pani Rozalii, znanego mi osobiście Józefa Pukowskiego juniora, członka Speleoklubu Bielsko Biała, syna Józefa Pukowskiego seniora (1921-2011)
Jerzy Pukowski senior (1921-2011)- więzień "Dołka" na bielskim Gestapo, Polizei-Ersatz-Gefängnis Myslowitz, KL Auschwitz I. Stammlager, KL Ravensbrück i Aussenkommando tegoż obozu pod Berlinem - a ponadto wspaniały człowiek, społecznik, aktywny członek Koła Grodzkiego PTTK w B-B! Poznałem Go prowadząc wycieczkę krajoznawczo-szkoleniową Koła w Orlich Gniazdach w latach osiemdziesiątych/dziewięćdziesiątych, zaimponował mi znajomością Jury: pokazał mi malownicze przejście Bobolice-Mirów u stóp ostańców - którego ja nie znałem! Potem przypadkowe spotkanie w przedsionku Probostwa Katedry - zapoznanie się i ciekawa wypowiedź o to, który z obozów w których był uwięziony - był najgorszy: "Chyba jednak Mysłowice!" - czyli pierwsze miejsce dłuższego uwięzienia mojego Ojca... Kiedy po zakończeniu wspomnień "Cień Ojca" przystąpiłem do pisania kontynuacji: "Śladami Ojca - powrót do Mysłowitz" - odszukałem Jego adres i przeprowadziłem szczegółowy wywiad o tym Policyjnym Więzieniu Zastępczym, i o Jego drogę życiową, pasjonujące! Mówił chętnie, kompetentnie i wyczerpująco - z Jego Matką Rozalią byłoby to zupełnie niemożliwe! Pożyczył mi monografię więzień Rejencji Katowickiej, w której odnotowana była śmierć Jego Ojca Czesława... Po oddaniu książki więcej Go nie spotkałem - już wtedy nie wychodził z domu i skazany był na pomoc Syna. Wiadomość o Jego śmierci mną wstrząsnęła - choć nie był przecież już młody, ale ileż miałby jeszcze do opowiedzenia! Niech spoczywa w spokoju, pokój Jego duszy, wraz z Rodzicami i ukochaną Siostrą Charlottą... Dziękuję Ci bardzo "bartekkaszuba" za niezwykle cenne zdjęcie i wpis! Masz może zdjęcia i dane pozostałych członków tej Wspaniałej Rodziny? Pozdrawiam - KLK
Dziękuję Ci "bartekkaszuba" za te dwa zdjęcia; przyznaję, że wykonana zapewne przez niedawno zmarłego polskiego Häftlinga Wilhelma Brasse fotografia Charlotty bardzo mnie wzruszyła... A więc zmarła w maju 1943 roku, niedługo po Ojcu Czesławie, Pan Jerzy powiedział mi że na dyzenterię, mogli Niemcy tę potworną w warunkach obozowych chorobę nazwać eufemicznie "Durchfall". Jedyna pociecha, że w tej najcięższej chwili była przy niej Matka, podobnie jak przy śmierci Jej Ojca Czesława w mysłowickiej Celi Szpitalnej Nr 3 (24.01.1943!), obecny był Syn Jerzy... Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam serdecznie, KLK
tytułem uzupełnienia informacji podanych przez autora tekstu i fotografii. Ponad 10 lat byłam sasiadką pani Rozalii Puksowskiej i z gronem znajomuch do dziś zachowujemy tą rodzine we wdzięcznej pamięci. Od pani Rozalii i jej syna Jerzego dowiedzieliśmy się bardzo ciekawych rzeczy o losach rodziny w okresie poprzedzjącym wybuch wojny i w czasie okupacji. Ogladaliśmy ocalałe fotografie. Córka Charlotta była piękna i utalentowaną dziewczyną. W okresie 1938-39 występowała na deskach amatorskiego Teatru Ludowego jaki w Domu Katolickim prowadził Kś.Władysław Mączyński. Syn Jerzy marzył aby zostać archeologiem lub podróżnikiem.Wojna przekreśliła te plany. Pani Rozalia do końca nie mogła się pogodzic z tym że osoba kś.W.Mączyńskiego aresztowanego przez Gestapo i straconego w obozie zagłady została skazana na zapomnienie przez Bielszczan, a człowiek odpowiedzialny za tragiczne losy wielu Polaków i rodzin żołnierzy WP - senator Rudolf Wiezner uniknął kary i szczęśliwie w gronie nazistów mieszkał w Austrii oddając hołd Autriakom wcielonym do Wehrmachtu. Ciekawostką jest to, że bodajże w 1950 roku z panią Rozalią nawiązała kontakt Zofia Nałkowska. Autorka Medalionów zanotowała tragiczną historie rodziny Pukowskich i pobyt w obozach zagłady. Syn Jerzy Pukowski również był wspaniałym człowiekiem i bardzo skromnym. W 1979 r kiedy przystąpiono do budowy osiedla Śródmiejskiego ważyły sie losy popadającego w ruine Domu Żołnierza gdzie przez kilka lat mieścił sie Dom Kultury.Wówczs w 1979 roku w 40 rocznicę wybuchu II wojny światowej z inicjatywy gen.Boruty-Spiechowicza zawiązał się Społeczny Komitet na rzecz Odbudowy Domu Żołnierza. Pan Jerzy bardzo aktywnie włączył się do pracy w/w komitetu i skupił sporo ludzi opowiadających się za odbudową DŻ. Nie zapomne delegacji jaka w 1983 roku udała się z BB do gen.Oliwy - wówczas objął stanowisko w Ministwerstwie Administracji i Gospodarki Terenowej. W naszej obecności czytając postulaty mieszkańców i kombatantów dot. odbudowy DZ oznajmił,że Dom Żołnierza w BB zostanie odbudowany. Pan Jerzy aktywnie działał w PTTK ale warto pamiętać, że należał do grupy inicjatorów tworzenia żywieckiego Parku Krajobrazwego. Pani Rozalia nie kryła dumy ze swoich wnuków. Wnuczka Mirosława jest wspaniałem lekarzem i gastrologiem. Obecnie mieszka w Zakopanem. Wnuk Jurek realizuje swoje hobby tj. badanie jakiń i grot. Cudowni ludzie i warto o nich pamiętać.
Dopiero dziś, po przeczytaniu niezwykłego wpisu Pani "maria", mogę Jej za niego podziękować! Myślę, że cała ta Rodzina: p.p. Czesław, Rozalia, Charlotta i Jerzy zasługują na upamiętnienie nazwą którejś z wybitniejszych ulic lub placów naszego -jakże ubogiego w tak piękne postaci Miasta! Podobnie zresztą jak p. Adolf Folwarczny - zabity w obozie oświęcimskim za wzniesienie na apelu okrzyku: "Jeszcze Polska nie zginęła!" Co się musi stać w tym naszym "grajdole" aby miejscy oficjele to zauważyli?