Zdjęcia powiązane

Dodaj zdjęcie z innego okresu
lub zdjęcie powiązane

Świadectwo Uzdolnienia Alfreda Kasprowskiego - instruktora lotniczego na lotnisku im. Józefa Piłsudskiego w Bielsku-Aleksandrowicach, który w latach 1936-1937 wykonał aż 3150 lotów - 502,5 godziny!

Pamiątka rodziny Alfreda Kasprowskiego.

Komentarze

13 responses to “Alfred Kasprowski

  1. To młodszy brat mojego ojca Wilhelma Józefa syn Józefa i matki Pauliny z domu Musioł urodzonego 24 stycznia 1908 w Mysłowicach...byli jeszcze bracia: Najstarszy był Ernst a najmłodszy Bruno..też pilot za Niemca jako Ślązak przymusowo wcielony do luftwaffe, zestrzelony nad Kanałem La Manche. Po wojnie pracował w Kopalni...zamordowany w drodze z pracy po II zmianie.

  2. gdy cały tekst się przeczyta dowiadujemy się, że to nie Alfred, ale najmłodszy z braci Bruno Kasprowski - co wyraźnie napisałem - został strącony nad kanałem La Manche. Koleje losu moich wujków i św. p. mojego ojca Wilhelma Józefa Kasprowskiego były smutne w wyniku II Wojny Światowej. Ojciec mój Wilhelm Józef Kasprowski - piekarz cukiernik - właściciel piekarni w Gdyni został w 1939 roku zmobilizowany do Wojska i pojmany przez Niemców spędził niewolę w Woldenbergu a ja waz z św. p. mamą zostałem przez Niemców z Gdyni jak bydło wykopany i wywieziony. Niemcy zniszczyli życie wielu Polakom, którzy stracili w jednej chwili dorobek całego swojego życia i godność!

  3. Dzien dobry. Na jakim samolocie Bruno zostal zestrzelony na kanalem? Czy sam rowniez posiadal cos podobnego na koncie.Co dzialo sie, w czasie wojny i po jej zakonczeniu, z Alfredem. Dziekuje i pozdrawiam

  4. Po wojnie miałem 9 lat i mój tato już niczego swojego w Gdyni nie odzyskał, więc dostał po Niemcu Otto Domke piekarnię w Słupku i tam po wojnie nasza 5-cio osobowa rodzina zamieszkała. Dwa razy mój wujek Bruno przyjechał do nas na odwiedziny z Mysłowic do Słupska wraz ze swoją żoną Riją. Z jego i mojego taty opowiadania to co do dzisiaj pamiętam, że latał na samolotach Sztukasach a po tym zestrzeleniu uratowany przez Niemców był po operacji czaszki (kawałek w niej platyny). Po wojnie wrócił do rodzinnych Mysłowic i pracował jako mechanik w Kopalni węgla Wesoła, tam gdzie onegdaj pracował mój dziadek. - Po pracy, gdy wracał do domu po II zmianie - czyli po godz. 22-giej - został zamordowany i chyba było to w roku 1951. Jest pochowany na cmentarzu w Szopienicach i dodam, że między naszą rodziną po cichu się wówczas mówiło, że zamordowało go UBP chyba za to, że był pilotem w Luftwaffe a od wujka Bruna wiem - jak był u nas w Słupsku - że takim samolotem przelatywał nawet dla "jaj" pod mostem i za te jego "akrobacje" Szkopy wsadziły go na tydzień do wojskowego pierdla. Pozdrawiam

  5. Dziękuję za odpowiedź. Chciałbym się dowiedziec, czy mogła zaistnieć sytuacja, gdzie Pana wujkowie szkolili w Bielsku Białej pilotów, którzy poszli później do Dęblina,może nawet Horbaczewskiego? Dziwna były losy Polaków. Pozdrawiam

  6. Jezeli przelecial pod mostem, to znaczy, ze jego technika pilotazu przewyzszala umiejetnosci innych.Musial to miec "we krwi". Szkoda, ze nie przekazal genow innym.

  7. Pomijajac wszysto, Stuka czyli Ju-87, byl pieknym i celnym samolotem. Mysle, ze rosjanie na jego podstawie produkowali IL-2 i Il-10, tez fantastyczne szturmowce. Patrzac na sama sylwetke, mozna dojsc do wniosku, ze przewyzszaja uroda kobiety. Mam na mysli oba typy, zarowno niemiecki, jak i radziecki. W tej materii nie ma nacji. Pozdrawiam lotnicza, jak mniemam, rodzine.

  8. Po wojnie mój wujek Alfred miał na ul. Teatralnej w Katowicach sklep z warsztatem naprawy różnych mechanicznych urządzeń jak np. maszyny do pisania itp. Jak mój ojciec Wilhelm żył - chyba było to w roku 1985 - żeśmy wujka Alfreda tam w tym jego sklepie odwiedzili i potem w jego domu na Koszutce a w roku 1983 odwiedziłem go wraz z moją żoną gdy przebywał ze swoją rodziną w swoim domku letniskowym w Ustroniu Śląskim czyli z jego żoną, jego synem już św. p. Michałem i jego córką Ewą. - Dodam, że mojej św. p. siostry syn Robert Sokołowski skończył szkołę w Dęblinie, ale nie mam z nim żadnego kontaktu a podobno jest pilotem w USA.

  9. Witam serdecznie , Bruno i Alfred byli bracimi mojego dziadka ktory nazywal sie Ernest. Ktory mieszkal z rodzina w Katowicach na teatralnej Pozdrowienia Joanna Kozlowska z domu Kasprowska

  10. Joasiu -szkoda że się nie znamy pomimo że jesteśmy rodziną. Czy Ty jesteś córką Ewy żony tego dyrektora znanych w Polsce zakładów włókienniczych ze Starogardu Szczecińskiego, lub jej siostry lekarki (imienia nie pamiętam), bo chyba to było w roku 1980 gdy ich w Starogardzie odwiedziłem, oraz syna wujka Ernsta, też mojego kuzyna mieszkającego na parterze ulicy której nazwy już nie pamiętam - A PISZĘ TO ja - syn Wilhelma Józefa, który tu powyżej napisał o naszym wujku Bruno mężu Riji rodem z Siemianowic a wiem o tym, bo wujek Bruno w czasie okupacji mnie z mamą wykopanych przez Szkopów z Gdyni do Poznania w tym Poznaniu odwiedził w mundurze szkopskiego pilota (a mój tato Żołnierz Polski już był w szkopskiej niewoli) i z nim jechałem pociągiem przez Breslau na Górny Śląsk i to dzięki niemu poznałem w Mysłowicach moją babcię a po śląsku Omę z domu Musioł, czyli Twoją prababcię a w Katowicach na tej ulicy która prowadzi w stronę Cieszyna mojego wujka Ernsta, ciocię Zosię i kuzynkę Ewę oraz w Siemianowicach rodzinę cioci Riji, czyli wujka Bruna teściów i potem powrót pociągiem do Poznania, po szkopsku: "nach Posen". - Dodam, że z moim tatą już w r.1975 św. p. kilka razy w latach 1960,1970 odwiedziłem Twojego dziadka Ernsta, babcię Zosię na rogu tej ul. Teatralnej a mój tato grał z wujkiem Ernstem w szachy w tym mieszkaniu narożnej kamienicy, do którego wchodziło się z podwórka. - W roku 2002 chciałem wujka Ernsta z moja córką Kasią - doktor geolog - odwiedzić gdy wracałem wówczas z nią jako studentką z Sosnowca. Wchodzimy do tego bloku chyba I piętro, pukamy, dzwonimy -cisza - Nagle wychodzi ich sąsiadka i się dowiadujemy, że już oboje nie żyją. - A nie wiem czy wiesz, że na Teatralnej wujek Alfred miał sklep-warsztat mechaniczny naprawy maszyn itp., którego też odwiedzaliśmy z moim tatą, który miał nawet blisko mnie, mieszkańca Cieszyna obok Ustronia Śl. domek kampingowy i obok nowy który będąc na urlopie budowałem z synem tam obok mieszkającego sąsiada. - Wujek Alfred mieszkał w swojej willi w Katowicach Koszutce a kuzyn Michał z jego żoną Krysią też w Katowicach na tej ulicy gdzie jest ta Katedra Katolicka i też tam u nich byłem. - Michał już nie żyje. - Szkoda że z nikim z naszej rodziny nie mamy kontaktu - Odwiedź - mnie póki jeszcze żyję a dowiesz się dużo więcej i poznasz moją córkę Kasię, syna Maćka a drugi mój syn Adaś pracuje w Anglii w Rolls Roysie i mieszka tam obok w Derby. Pozdrawiam Ciebie i również Redakcję dzięki której mogłem się dowiedzieć o Joasi.

  11. Droga Kuzynko Joasiu nie odpowiadasz, bo chyba nie czytasz czy ktokolwiek na to co napisałaś odpowiada a tymczasem ja zawsze co jakiś czas wchodzę na tą stronę i nawet pod nosem się uśmiechnąłem jak dzisiaj ponownie przeczytałem Twój wpis i zauważyłem że wg. Ciebie imię naszego wujka Ernesta to nie jego imię, ale jego NAZWISKO i dodam ci to, o czym chyba nie wiesz, że po wojnie ten nasz w/w wujek mieszkał w Myśliborzu i tak się zastanawiam, bo być może Twój tatuś się w tym Myśliborzu urodził i pomimo tego, że twój dziadek a jego ojciec powrócił z ciocią Zosią -potem pielęgniarką w szpitalu przy kopalni Wujek - do Katowic, to on tam już na tym terenie Pomorza Zachodniego pozostał i z którym w latach 70-tych ub. wieku się spotkałem gdy odwiedziłem moją kuzynkę Ewę a nawet z nim w ciężarówce jechałem a nawet Wasze mieszkanie odwiedziłem na parterze i żałuję ze jego imienia nie pamiętam, bo chyba mam już sklerozę. - No cóż, 2-go lutego będę miał 85 lat.- Serdecznie Ciebie i Twoją Rodzinę Pozdrawiam - Kazik Kasprowski

  12. Drogi Franku,tego Horbaczewskiego nie znam, postaram się to jego nazwisko odszukać, ale poinformuję Ciebie, że moja młodsza siostra Elżbieta wyszła w Słupsku za mąż za Mariana Sokołowskiego i mieli dwóch synów i jeden z nich Robert Sokołowski ukończył szkołę pilotażu w Dęblinie i podobno ożenił się z córką rektora z Dęblina i nawet mam ich ślubne zdjęcie które otrzymałem od małżeństwa jego brata, gdy w latach 70-tych byłem w Słupsku, m. innymi na grobie mojego św. p. ojca i mojej św. p. siostrzyczki Elżuni która zmarła w wieku 40,5 lat. - Niestety od tego czasu nie mam z nikim w Słupsku kontaktu, bo mąż Elżuni również po ok. 3 latach jej śmierci zmarł i cała moja rodzina jest w tym Słupsku pochowana a ten pilot Robert podobno jest w USA. - Serdecznie Ciebie Franku pozdrawiam - Kazik Kasprowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *.
Jesteś niezalogowany lub niezarejestrowany. Twój komentarz będzie widoczny po zaakceptowaniu przez Administratora strony. Możesz się zalogować lub zarejestrować.