Proszę wybaczyć jakość zdjęć archiwalnych, zdeterminowaną materiałem wyjściowym, tj. stopklatką z internetowego filmu: „One Survivor Remembers”, do czego inspiracją był artykuł „Moje urocze Bielsko. Wstrząsające wspomnienia bielskiej Żydówki” z witryny www.bielsko.biala.pl.
Przyznaję: gdyby nie tamże wpis p. „majki” − nie znalazłbym tego budynku; niestety z wcześniejszej o kilkadziesiąt lat relacji telewizyjnej nie zapamiętałem nazwiska bohaterki i mimo wrażenia jakie na mnie zrobiła, nie wiedziałem jak szukać, pomógł dopiero niezawodny Internet! Z bardzo osobistej, pozornie beznamiętnej relacji Gerdy Weissmann, przecież rodowitej Bielszczanki, uczennicy Gimnazjum Sióstr Notre Dame, córki Juliusa – futrzarza i Heleny z d. Mückenbrunn, największe wrażenie zrobiła jej konstatacja, że przeżycie swe zawdzięczała trzem osobom: Ojcu, który kiedy ją Niemcy zabierali do obozu pracy przymusowej, zawołał do niej: „Gerda – ubierz buty narciarskie!” – a przecież było to latem, w czerwcu 1942 roku! Potem, kiedy po wielkich przejściach dotarła do ciężkich robót w zakładach włókienniczych na Dolnym Śląsku, kiedy zobaczyła swoją niemiecką nadzorczynię, powiedziała sobie: „To już koniec…”, taki miała odrażający wygląd, a naprawdę okazała się – duszą człowiekiem! To ona nie dopuściła do jej zabrania na zagładę w czasie choroby, jakiej się nabawiła. Wreszcie jej najlepsza przyjaciółka – współwięźniarka Ilse darowała jej zaoszczędzoną kromkę chleba w czasie końcowego, 350-kilometrowego marszu śmierci, mówiąc że jej nie jest potrzebna, aby niedługo potem umrzeć z wycieńczenia…













Zdjęcie datowałbym na lata 80-te, a nie na 50-te. Argumentem przemawiającym za tym jest słup telefoniczny. Tego typu słupy i instalacje telefoniczne pojawiły się właśnie w latach 80-ty ubiegłego wieku. Gdyby to były lata 50-te, to te instalacje były wykonane z drutów rozpiętych na izolatorach, a nie kablowe jak na zdjęciu.
Dziękuję za uwagę, za późniejszą datą zrobienia zdjęcia przemawia też sposób mocowania słupa energetycznego w obejmie betonowej... Datowanie zdjęć ze stopklatki filmowej - niestety domyślne tylko! Przechodziłem tamtędy jako młody człowiek niemal codziennie i w pamięci pozostał tylko obraz ogólnego zaniedbania... Pozdrawiam - KLK
Jak sądzę – raczej niewielu Pasjonatów „Beskidii” przeczytało wydaną niedawno w przekładzie na polski autobiografię Gerdy Weissmann: „Życie za wszystko”. Skoro ta zaś wnosi sporo nowych informacji o jej domu rodzinnym przy ul. Cieszyńskiej 88, a także o losach okupacyjnych jej Rodziny i niej samej, poczuwam się do obowiązku ich choć skrótowego zrelacjonowania. Ten dom – który na podstawie zdjęcia ze stopklatki filmowej oceniłem jako dosyć nędzny, musiał w swoim czasie prezentować się o wiele lepiej, skoro zamieszkiwała go rodzina wspólnika znanego futrzarza Pippersberga – właściciela powojennej „Beskidiany”! Na zapleczu ich domu, pomiędzy zabudowaniami wielkiego magazynu wojskowego i ul. Damrota znajdował się okazały ogród z setką drzew owocowych, krzewami jagodowymi, altanką i spływającym skrajem strumykiem! Gerda podkreśla, że w czasie wojny poznała tylko dwóch przyzwoitych Niemców: oficera policji w Bielsku, który ją skrycie zwolnił po zaaresztowaniu przez policjanta za posiadanie podręcznika języka angielskiego, oraz opisaną już nadzorczynię obozu roboczego w Bolkenhein (Bolków) na Dolnym Śląsku, która nazywała się Kügler…Podaje nieco inaczej ofiarę swojej bielskiej przyjaciółki, współwięźniarki Ilse: dostała od niej nie kromkę chleba, tylko swojego ugotowanego ziemniaka… Ogólnie – książka, zwłaszcza w części opisującej trzymiesięczny 350-kilometrowy zimowy marsz śmierci, tylko dla ludzi o żelaznych nerwach… Nie dziwię się, że Autorka po wyzwoleniu przez Amerykanów i odzyskaniu zdrowia, za wszelką cenę chciała zapomnieć rodzinnego języka niemieckiego i unikała kontaktów z miejscem które jawiło się dla niej utraconym rajem, a w którym utraciła wszystkich których kochała: brata Artura, ojca Juliusza i matkę Helenę: Bielskiem…
Pani Gerda zmarła w zeszłym roku w Arizonę w stanach Zjednoczonych. Była pisarką i aktywistką. Na Facebooku można znaleźć jej profil.