Ostatnio dodane firmy:
Pensjonat Marsjanka
Pensjonat "Marsjanka" jest usytuowana w bezpośredniej bliskości Centrum Szczyrku, w cichej okolicy. Do wyciagu krzesełkowego na Skrzyczne jest od nas tylko 300 m. Z okien Marsjanki roztacza się piękny widok na Skrzyczne.
Naszą zaletą jest nie tylko to, że oferujemy wyśmienite posiłki domowe lecz zapewniamy wspaniałą rodzinną atmosferę. Życzliwa i miła obsługa w połaczeniu z pięknem polskich gór tworzą wspaniałą kombinacje wypoczynkową.
Do dyspozycji gości oddajemy :
- 7 pokoi 2 osobowych
- 4 pokoje 3 osobowe typu studio
- 1 pokój 4 osobowy
- 2 apartamenty
Łącznie do dyspozycji Państwa jest 45 miejsc noclegowych.
Każdy pokój posiada pełny węzeł sanitarny, tv/sat. W budynku znajduje się stołówka oraz drink-bar z salą kominkową. Można również pograć w billard oraz w gry zręcznościowe. Istnieje możliwość korzystania z rowerów. Dysponujemy własnym parkingiem.
Na życzenie gości organizujemy ognisko z góralską muzyką. W okresie zimowym proponujemy kuligi, jazdę na nartach i snowboardzie. Wiosną, latem i jesienią zapraszamy na spacery szlakami pieknych Beskidów lub na przejażdżki wozami po Szczyrku i okolicy.
Serdecznie zapraszamy do odwiedzenia naszego obiektu przez cały rok.
Więcej >
Agroturystyka U-beatki
Oferujemy pokoje z łazienkami,aneksami kuchennymi i tv.Na korytarzu dostępny jest internet dla gości.Dla dzieci mamy plac zabaw, na którym znajduje się piaskownica,huśtawki i zjeżdżalnia.Z tyłu domu znajduje się altana,w której można rozpalić grilla.W sezonie letnim udostępniamy basen.Nasz dom znajduje się 8km od Wisły centrum w malowniczej miejscowości Malinka.W odległości 3km położona jest skocznia narciarska.Do najbliższego wyciągu narciarskiego jest ok 900metrów.Zimą oferujemy instruktora do nauki jazdy na nartach oraz możliwość wypożyczenia sprzętu narciarskiego.Jeżeli chcecie Państwo odpocząć,cenicie ciszę,spokój i piękne widoki, to nie pozostaje Wam nic innego jak tylko przyjechać do nas.
Serdecznie zapraszamy!
Udogodnienia:
dostęp do TV
pokoje z łazienkami
ogólnodostępna kuchnia
udogodnienia dla rodzin z dziećmi
możliwość zabrania zwierząt
dostęp do komputera i internetu
kominek
miejsca na ognisko, grill
parking
plac zabaw dla dzieci
wyciąg narciarski w okolicy
basen plenerowy
Więcej >
Pensjonat Gazdowisko
Pensjonat Gazdowisko to jedyne takie miejsce w Korbielowie. Znajduje się w odległości ok. 2,5km od dolnej stacji wyciągów na Halę Miziową.
Na ponad 8000 m2 zlokalizowano m.in. komfortowy Pensjonat, całoroczne domki, karczmę góralską, boiska i plac zabaw.
Korbielów to raj dla narciarzy, amatorów górskich wycieczek oraz rowerzystów.
Po pełnym atrakcji dniu GAZDOWISKO zaprasza na wypoczynek w miejscu, w którym każdy znajdzie coś dla siebie.
Zapraszamy wszystkich w góry do GAZDOWISKA u nas każdy wypocznie w komfortowych warunkach. Nasza wieloletnia tradycja nobilituje nas do dbałości o komfort i standard wypoczynku naszych klientów.
Każdy z naszych pokoi i domków wyposażony jest w pełny węzeł sanitarny oraz TV - zobacz galerię pokoi i domków
Na terenie GAZDOWISKA jest mnóstwo zieleni, miejsc do odpoczynku i spacerów. Latem romantyczne wieczory można spędzać przy "Żabiej sadzawce". Zapraszamy również na plac zabaw oraz boisko sportowe.
Więcej >
Ośrodek Wycieczkowo-Wypoczynkowy Kłosek
Ośrodek Wycieczkowo-Wypoczynkowy Kłosek jest firmą rodzinną z wieloletnim doświadczeniem w branży turystycznej i zrobimy prawie wszystko by nasi goście wyjechali zadowoleni, wypoczęci i zrelaksowani . Duży nacisk kładziemy na czystość i wyżywienie. Posiłki z naszej domowej kuchni są zawsze smaczne i obfite.
Zakwaterowanie:
44 miejsca w pokojach 1,2,3,4 i 5 osobowych
w każdym pokoju radio i czajnik bezprzewodowy
ogrodzony teren i parking
plac zabaw
krąg ogniskowy
internet Wi-Fi
2 komputery ze stałym łączem
Organizujemy:
- Białe i Zielone Szkoły
- kolonie i zimowiska
- imprezy okolicznościowe
- imprezy integracyjne
- wypoczynek indywidualny
Atrakcje:
rzeka i park
miejsce na gril i ognisko
plac zabaw dla dzieci
boisko do siatkówki i piłki nożnej
2 komputery ze stałym łączem
na terenie obiektu internet Wi - Fi
sklep spożywczy
Położenie obektu:
- 7 minut (samochodem) od wyciągów narciarskich,
- 3 minut (samochodem) od centrum Szczyrku,
- 30 m od przystanku autobusowego,
- 300 m od szlaków turystycznych i rowerowych,
- 300 m - możliwość nauki jazdy konnej
Więcej >
Schronisko na Koziej Górce – Stefanka
Informacje ogólne
Schronisko oferuje nocleg w pokojach 2-6 osobowych oraz z pokoju 20-osobowym. Znajduje się pod szczytem Koziej Górki (niem. Ziegenbock) mierzącej 686 m. n.p.m. Góra nazywana jest także Stefanką (od nazwiska dra Karola Steffana - bielskiego burmistrza i prezesa Beskidenverein).
Kozia Góra porośnięta jest lasem mieszanym z przewagą buku. Szczyt ten jest celem wędrówek wielu bielszczan zarówno zimą, jak i latem.
Oferta schroniska
- miejsce na ognisko
- pozostałości najdłuższego w Europie toru saneczkowego
Historia
Początki schroniska datuje się na koniec XIX w., wtedy bowiem powstała tam mała chata służąca robotnikom leśnym za schronienie. W 1909 roku budynek przejęło Towarzystwo Popierania Turystyki i w 1912 roku przekształciło go w schronisko Rodelhütte. Po raz pierwszy schronisko zostało wspomniane w przewodniku Kazimierza Sosnowskiego w 1926. W latach 20. XX w. schronisko przejęła niemiecka organizacja Beskidenverein, która rozbudowała budynek, dobudowała m.in. werandę i piękną salę w kształcie rotundy. Schronisko służyło turystom (głównie niemieckim), korzystającym z toru saneczkowego prowadzącego aż do Cygańskiego Lasu.
Po wojnie schronisko zostało przejęte przez PTT, następnie PTTK, a później przez UM Bielska-Białej, który do tej pory sprawuje pieczę nad budynkiem. Przez jakiś czas schroniskiem zarządzała spółka Zieleń Miejska, a potem harcerze z ZHR. W 2005 roku władze miasta wypowiedziały dzierżawę harcerzom, ze względu na złamanie warunków dzierżawy, i powierzyły kierowanie obiektem prywatnej osobie.
Dojście:
Cygański Las - Kozia Górka (szlak żółty; 1 godzina)
Cygański Las - Błonia - Kozia Górka (szlak zielony; 1 godzina)
Mikuszowice Błonia - Kiozia Górka (szlak czerwony; 1 godzina 15 minut)
Więcej >
Schronisko PTTK na Hali Lipowskiej
Informacje ogólne
Schronisko znajduje się na wysokości 1290 m n.p.m. Oferuje 43 miejsca noclegowe w pokojach 3, 4, 8, 10 - osobowych.
Oferta schroniska
-jadalnia na 44 miejsca
-bufet
-świetlica z TV
-sauna
-boisko
-możliwość zorganizowania ogniska w pobliskiej bacówce
Historia
Budowę rozpoczęto w 1931 z inicjatywy niemieckiego towarzystwa górskiego Beskidenverein (jednym z powodów był zakaz rozbudowy schroniska BV na Babiej Górze), postanowiono więc wybudować nowy budynek w innym miejscu. Budowa, którą kierował Marcin Lach ze Złatnej, spotkała się ze sprzeciwem PTT, które powołując się na swoje kompetencje przyznane przez Ministerstwo Robót Publicznych próbowało ją zablokować - Niemcy zdołali jednak zebrać odpowiednie zezwolenia administracyjne i już zimą 1931 -1932 prowizorycznie zabezpieczone mogło przyjmować turystów. Oficjalne otwarcie odbyło się w sierpniu 1932. Obiekt miał 5 pokoi z 22 łóżkami, kuchnią, jadalnią i zapleczem gospodarczym. W 1936 doprowadzono linię telefoniczną. W okresie poprzedzającym II wojnę światową pomiędzy nim a schroniskiem na Hali Rysiance trwała swoista wojna o turystów (schronisko na Rysiance wybudowali Polacy).
Podejrzewany o działalność antypolską zarządzający schroniskiem Alojzy Wagner był stale obserwowany przez polskich pograniczników; zniknął on z obiektu tuż przed wybuchem wojny i pojawił się ponownie w niemieckim mundurze jako przewodnik oddziałów Wehrmachtu. Schroniskiem administrowała jego żona, a w późniejszym okresie volksdeutsch o nazwisku Olearczyk, który zapisał się w historii niechlubną działalnością ograbiania ludności z najbliższych przysiółków wespół z niemieckim gospodarzem schroniska na Hali Boraczej. Przyłapany na nielegalnym uboju bydła Olearczyk uciekł w nieznane miejsce, a jego miejsce zajął Niemiec Hauser, który gospodarzył do końca 1944. Potem budynkiem opiekował Marcin Lach; często odwiedzali go partyzanci i dezerterzy - schronisko miało jednak szczęście - niemiecki oddział nie wykonał rozkazu wysadzenia obiektu.
Pod koniec wojny obiekt nie odniósł zniszczeń wojennych, jednak stan wnętrz pozostawał wiele do życzenia - po niezbędnych remontach oddano go do ponownego użytku już w 1946 pod patronatem PTT, a później PTTK. W 1946 miał 32 łóżka noclegowe, ale aż 20 "prymitywnych".
W latach 1973 - 1980 dokonano istotnej modernizacji - ze starego obiektu pozostało praktycznie tylko podpiwniczenie (a właściwie jego większa część), natomiast cała nadbudowa jest nowa lub znacznie przebudowana.
Dojście
Hala Boracza - Hala Lipowska (szlak zielony; 2 godziny)
Rajcza - Hala Redykalna - Hala Lipowska (szlak żółty; 3 godziny 20 minut)
Złatna - Hala Lipowska (szlak niebieski; 3 godziny)
Hala Rysianka - Hala Lipowska (szlak zielony; 15 minut)
Złatna Huta - Hala Rysianka - Hala Lipowska (szlak czarny, a następnie zielony; 2 godziny)
Złatna szkoła (przystanek PKS) - Hala Lipowska (szlak zielony; 2 godziny 30 minut)
Żabnica Skałka - Hala Rysianka - Hala Lipowska (szlak niebieski; 2 godziny 30 minut)
Rajcza (przystanek PKP) - Zapolanka - Hala Lipowska (szlak żółty; 3 godziny 30 minut)
Milówka - Hala Boracza- Hala Lipowska (szlak zielony; 5 godzin)
Węgierska Górka -Abrahamów - Hala Rysianka - Hala Lipowska (szlak czerwony, następnie zielony; 3 godziny 45 minut)
Sopotnia Wielka - Hala Rysianka - Hala Lipowska (szlak niebieski, a potem zielony; 2 godziny 50 minut)
Więcej >
Schronisko PTTK na Hali Miziowej
Informacje ogólne
W obiekcie znajduje się 90 miejsc noclegowych w pokojach 1, 2, 3, 4, 5 i wieloosobowych, oraz apartamentach 2 i 4 osobowych
Oferta schroniska
- organizacja spotkań firmowych, konferencji czy szkoleń
- spotkania, imprezy, biesiady góralskie
- restauracja i jadalnia
- bar szybkiej obsługi
- dyżurka GOPR
- wyciągi narciarskie
- sala konferencyjna na 65 osób
Wyposażenie techniczne sali:
Bezprzewodowy Internet
Ekran (2x3m)
Flipchart
Rzutnik multimedialny
Nagłośnienie
Historia
Pierwsze plany budowy schroniska w okolicach Pilska powstały już w 1912. Wybuch I wojny światowej uniemożliwił zrealizowanie tych zamiarów. Dopiero w 1927 oddział babiogórski PTT przygotował projekt; budowa trwała 3 lata (były problemy natury finansowej i konieczne okazało się zaciągnięcie pożyczki) i 20 lipca 1930 uroczyście otwarto nowy obiekt. Był to piętrowy drewniany budynek utrzymany w stylu architektury góralskiej, z przeszkloną werandą, zapewniającą gościom interesujące panoramę Beskidu Żywieckiego. Obiekt był w tamtym czasie uważany za najładniejszy w tej części Beskidów. W 1936 doprowadzono linię telefoniczną i otwarto natryski.
W 1938 dzierżawcą na Hali Miziowej został Albert Rudolf. W czasie okupacji niemieckiej przyjął niemieckie obywatelstwo, a obiekt prowadził pod szyldem bielskiego oddziału Beskidenverein (o budynek toczyła się rywalizacja pomiędzy oddziałem bielskim, a żywieckim). W budynku stacjonował także niewielki oddział niemieckiego wojska, mający zwalczać partyzantów. Obiekt uniknął zniszczenia, choć po odejściu Niemców część wyposażenia została ukradziona przez szabrowników.
Po wojnie ponownie przejęło go PTT i już w 1945 urządziło tam bufet. Wyremontowany budynek krótko cieszył się popularnością wśród górskich wędrowców - 19 marca 1953 wybuchł pożar (podobno od niedopałka turysty), który strawił główny budynek. Ocalały tylko zabudowania gospodarcze - szopa i stajnia. Nie zdecydowano się na odbudowę - w zabudowaniach gospodarczych urządzono tymczasowy bufet i miejsca noclegowe dla 50 osób.
Prowizorka okazała się bardzo trwała - dopiero w 1994 rozpoczęto budowę nowego, dużego obiektu turystycznego, który z racji wyglądu i warunków pełni rolę hotelu górskiego. Nowe schronisko otwarto w październiku 2003, pół wieku po pożarze. W czerwcu 2004 zamknięto stare schronisko i częściowo rozebrano. W pozostałej części starego schronisko urządzono niewielki bufet.
Dojście
Sopotnia Wielka (lub Korbielów) - przeł. Przyłopy - Buczynka - Skałka - Hala Miziowa (szlak żółty, czarny, na koncu zielony; 3 godziny)
Przełęcz Glinne - Hala Miziowa (szlak czerwony; 2 godziny)
Korbielów - Hala Miziowa (szlak żółty; 2 godziny)
Więcej >
Schronisko Górskie PTTK Rysianka
Informacje ogólne
Schronisko jest położone na wysokości 1290 m n.p.m. Oferuje 70 miejsc noclegowych w pokojach 0d 2 do 8- osobowych.
Oferta schroniska
-Sauna, natryski
-Bufet
-Sala telewizyjna
-Boisko
-Pole namiotowe
-Miejsce na ognisko
-Kameralne imprezy w Góralskiej Chacie dla max 50 osób - możliwość zamówienia kapeli
-Wyciąg narciarski, trasa o długości 500 m przygotowana ratrakiem
-Trasy do uprawiania narciarstwa biegowego
-Zimą dowóz bagaży i nart ze Złatnej Huty /k. Ujsoły
-wyciąg narciarski w Złatnej Hucie /k. Ujsoły
Historia
Pomiędzy 1933 a 1935 rokiem Gustaw Pustelnik rozpoczął budowę domu na wydzielonej i ogrodzonej przez siebie górnej części Hali Rysianki, której był jedynie współwłaścicielem. Nie posiadał też stosownego zezwolenia na budowę. Powyższe fakty stały się przyczyną konfliktu zarówno z pozostałymi współwłaścicielami hali, jak i władzami administracyjnymi, które w końcu nakazały prowadzącemu nielegalną inwestycję rozebranie budynku.
Również organizacja turystyczna Beskiden-Verein, która posiadała oddalone o 10 min marszu od budowy Pustelnika schronisko na Lipowskiej, podniosła protest przeciwko tej inwestycji, mając na uwadze przyszłą konkurencję. Tatrzańskie Towarzystwo Narciarzy z Krakowa zainteresowało się nieukończonym obiektem i postanowiło pomóc jego właścicielowi. To przesądziło o pozostawieniu budynku. TTN przeznaczyło fundusze na jego wykończenie i w 1937 roku otworzyło w domu Pustelnika swoje schronisko. Obiekt zyskał nazwę: "Schronisko Towarzystwa Tatrzańskiego Narciarzy - Lipowska", a budynek pozostawał własnością Gustawa Pustelnika.
Obszerny, drewniany, piętrowy budynek schroniska posadowiony został na kamiennej podmurówce i posiadał 50 miejsc noclegowych. Usytuowany był w pięknym, widokowym miejscu. Przed wybuchem II wojny światowej schronisko cieszyło się powodzeniem wśród turystów i narciarzy. W czasie okupacji Pustelnik, trudniący się przed wojną szpiegostwem na rzecz Abwehry, miał poważanie wśród niemieckich władz okupacyjnych, prowadził więc dalej swoje schronisko, które w tym czasie zmieniło się w dom wypoczynkowy dla żołnierzy niemieckich. Organizowane tu były również wojskowe kursy narciarskie.
Duży ruch turystyczny doprowadził do tego, że właściciel rozbudował schronisko, a obok wzniósł następny budynek. Latem 1943 roku partyzanci przeprowadzili w schronisku akcje, podczas których zabrano broń, żywność, koce i ubrania. W późniejszym czasie obiekt obsadzony został przez wojsko niemieckie, które stacjonowało tu prawie do końca 1944 roku. Opuszczony pod koniec wojny budynek schroniska został poważnie zdewastowany. W tym stanie doczekał końca działań wojennych.
Historia schroniska wg Tomasza Biesika w książce p.t. "SCHRONISKA GóRSKIE NA STAREJ POCZTóWCEI FOTOGRAFII".
Dojście
Sopotnia Wielka Kolonia - Hala Rysianka (szlak niebieski; 2 godziny)
Sopotnia Mała - Romanka - Hala Rysianka (szlak niebieski, potem żółty; 4 godziny)
Żabnica Skałka - Hala Rysianka (szlak zielony; 2 godziny)
Hala Boracza - Hala Lipowska - Hala Rysianka (szlak zielony; 2 godziny 15 minut)
Złatna - Hala rysianka (szlak niebieski; 3 godziny 50 minut)
Złatna (schronisko Gawra) - Hala Rysianka (szlak czarny; 1 godzina 30 minut)
Trzy Kopce - Hala Rysianka (szlak czerwony; 40
Więcej >
Bacówka PTTK na Krawcowym Wierchu
Informacje ogólne
Schronisko znajduje się na wysokości 1038 m n.p.m. Posiada 35 miejsc noclegowych:
2x pokój 2-osobowy
2x pokój 3-osobowy
1x pokój 5-osobowy
2x pokój 10-ososbowy.
Oferta schroniska
-świetlica
-jadalnia z kominkiem
-organizacja różnego rodzaju imprez
-teren do rozbicia namiotu
-przechowalnia bagażu
Historia
Schronisko powstawało w latach 1975 - 1976 roku. Do świetności zostało przywrócone w latach 2000-2005 przez Szymona Kreczmera. Bacówka należy do "Klubu Bacówkarza" wraz z trzema innymi beskidzkimi bacówkami: Bacówką PTTK na Rycerzowej (Beskid Żywiecki), Bacówką PTTK na Maciejowej (Gorce) oraz Bacówką PTTK nad Wierchomlą (Beskid Sądecki).
Dojście
Glinka - Krawców Wierch (szlak żółty; 2 godziny)
Trzy Kopce - Wilczy Groń - Krawców Wierch (szlak żółty; 2 godziny 50 minut)
Złatna - Krawców Wierch (szlak niebieski; 2 godziny 50 minut)
Więcej >
Schronisko Górskie PTTK Markowe Szczawiny
Informacje ogólne
W połowie listopada 2009 r. otwarto nowe schronsko na Markowych Szczawinach, które znajduje się na wysokości 1180 m n.p.m.
Nowe schronisko posiada 38 miejsc noclegowych w pokojach 2, 3, 5 i 7 osobowych (cena od 27 do 45 zł za osobę w zależności od standardu i wielkości pokoju).
Muzeum Turystyki Górskiej PTTK na Markowych Szczawinach – oficjalna nazwa Ośrodek Turystyki Górskiej PTTK na Markowych Szczawinach – jest najstarszą tego typu placówką w polskich Karpatach, którą otwarto 25 września 1966 r. Inicjatorem i głównym twórcą powstania Muzeum był znany działacz turystyki górskiej Edward Moskała (1926-1995) wraz z grupą działaczy turystycznych środowiska krakowskiego Markiem Eminowiczem, Józefem Gąstołem, Zdzisławem Jaworskim, Zbigniewem Kreskiem, Kazimierzem Polakiem, Krzesławem Stokłosą i Jadwigą Wiśniewską. Na Muzeum zaadoptowano niewielki budynek gospodarczy, tzw. drewutnię, która stała na Markowych Szczawinach. Symbolicznego otwarcia placówki dokonała pani Maria Sosnowska, wdowa po profesorze Kazimierzu Sosnowskim (1875-1954), ojcu turystyki beskidzkiej. W niewielkim pomieszczeniu (8 m2) zgromadzono cenne muzealia związane z początkami i rozwojem turystyki babiogórskiej, powstaniem schroniska na Markowych Szczawinach (1906), m.in. plan budowy i pierwszy cennik, zbiory poświęcone dr Hugonowi Zapałowiczowi (1852-1917) – badaczowi botaniki Babiej Góry i innych części Karpat, uczestnikowi wyprawy dookoła świata, założycielowi “Oddziału Babiogórskiego Towarzystwa Tatrzańskiego“ w Makowie (1905) i inicjatorowi budowy schroniska na Markowych Szczawinach, archiwalia związane z prof. K. Sosnowskim, autorem pierwszego polskiego, monograficznego przewodnika po Beskidach Zachodnich (1914) i inicjatora wyznakowania w latach 1924-1935 Szlaku Karpackiego, dzisiaj zwanego “Głównym Szlakiem Beskidzkim.“ W Muzeum godnym obejrzenia jest także sprzęt turystyczny, jakim posługiwali się turyści przed I i II wojną światową, a także we wczesnych latach powojennych (narty, czekany, buty turystyczne, latarki, puszki żywnościowe itp.). Na miejscu znajdują się “Biblioteka Muzeum na Markowych Szczawinach“ gromadząca aktualne wydawnicze regionalia babiogórskie. W Ośrodku prowadzona jest Kronika utrwalająca wydarzenia i prace mające w nim miejsce. Dokumentowane są także wydarzenia związane z Babią Górą. Ośrodek obok działalności muzealnej zajmuje się dokumentacją fotograficzną zmian zachodzących w babiogórskim krajobrazie, zbieraniem archiwaliów związanych z historią turystyki górskiej oraz jej badaniem, inwentaryzacją grobów osób związanych z górami na cmentarzach w Małopolsce.
Historia
Parcelę na polanie Markowe Szczawiny, na północnych stokach Wielkiej Babiej Góry, usiłował zakupić niemiecki związek turystyczny Beskiden-Verein z Bielska już w 1902 roku. Dowiedziawszy się o tym Hugo Zapałowicz namówił “Sabałę babiogórskiego”, Wawrzyńca Szkolnika, by wyperswadował tę sprzedaż swoim wspólnikom z Markowych Rówienek (“bo jakże sprzedawać heretykom, na których diabeł widły brusi”), obiecując za to suty poczęstunek dla wszystkich. Poczęstunek ten wraz z “podarkami z cygar” kosztował “pona majóra” podobno 60 guldenów (równowartość około 35 dolarów) i uratował miejsce na schronisko Towarzystwa Tatrzańskiego.
Plan budowy schroniska zatwierdziło w dniu 20 maja 1906 r. walne zgromadzenie Oddziału Babiogórskiego TT w Makowie, uchwalając równocześnie natychmiastowe przystąpienie do prac kosztem 2 tysięcy koron austriackich. W piśmie do Wydziału TT w Krakowie z 23 maja tegoż roku Zapałowicz prosił o pożyczkę w wysokości 1000 koron, podając następującą motywację:
“...potrzeba ta odczuwana od dziesiątek lat, konieczna wobec potężnego i zupełnym oskrzydleniem grożącego nam Beskidenverein’u, jest zbyt jasna, aby ją bliżej uzasadnić...”.
2 czerwca 1906 r. Zapałowicz otrzymał odpowiedź Wydziału TT, przyznającego na budowę 600 koron subwencji oraz 400 koron pożyczki. 7 czerwca odbyło się posiedzenie zarządu Oddziału Babiogórskiego poświęcone w całości sprawom schroniska. 11 czerwca sporządzono akt kupna-sprzedaży parceli za łączną kwotę 180 koron, z zastrzeżeniem, że gospodarzem schroniska zostanie jeden ze współwłaścicieli Markowych Szczawin.
14 czerwca zawarto z cieślą Klemensem Trybałą z Zawoi umowę, która brzmiała następująco:
“...obowiązuję się wystawić schronisko według danego mi planu (10 m długie, 7 m szerokie itd.), na Markowych Szczawinach, przed końcem lipca b.r. Za każdy dzień spóźnienia obowiązuję się wypłacić 10 koron, wyjąwszy długie słoty. Materiał: kamienie, drzewo budowlane, deski, gonty, w ogóle cały materiał ma być na miejsce zwieziony (...) Za wybudowanie całego schroniska, z oknami, z oszalowaniem wewnątrz, według planu i ustnej co do innych szczegółów umowy, żądam 500 koron, obowiązując się budową swoją odpowiedzieć wszystkim życzeniom Oddziału Babiogórskiego. Schronisko ma mieć przed frontem kryty ganek, 1,5 metra szerokości, o 4 lub 6 filarowych słupach. W połowie budowy proszę o 100 koron (mniej więcej), po zupełnym zakończeniu budowy resztę. 14 czerwca 1906. Klemens Trybała. Świadek Wojciech Trzebuniak. Dr Hugo Zapałowicz, prezes Oddziału Babiogórskiego”.
18 czerwca dyrekcja dóbr żywieckich przydzieliła Oddziałowi Babiogórskiemu po zniżonej cenie drewno na budowę, pochodzące z kniei ponad Markowymi Szczawinami. 5 lipca prezes Zapałowicz dokonał lustracji budowy, stwierdzając przygotowanie belek oraz 12 kóp gontów. Wyposażenie schroniska przygotował członek zarządu Oddziału, Edward Wolski, dostarczając ze swego sklepu w Zawoi po koszcie własnym pościel, lampy i niezbędny inwentarz kuchenny. On także, jako agent firmy ubezpieczeniowej “Florianka”, ubezpieczył obiekt od pożaru.
Ponieważ plan schroniska sporządzony przez zarządcę lasów w Zawoi, inż. Fr. Róvera, nie całkiem odpowiadał Zapałowiczowi, przeto budowniczy Trybała otrzymał jeszcze przed podpisaniem umowy wersję silnie zadiustowaną. Prezes Oddziału czuwał nad budową, dochodząc w każdy bezdeszczowy dzień na Markowe Szczawiny aż spod kościoła w Zawoi, gdzie mieszkał w organistówce.
10 sierpnia, niecałe dwa miesiące po podpisaniu umowy z budowniczym, schronisko przekazano prowizorycznie do użytku turystom. 14 września dr Zapałowicz wniósł w plecaku pierwszą księgę pamiątkową i pieczątkę metalową z napisem “Schronisko babiogórskie”, a także gipsowy posążek Madonny, który pod wieczór własnoręcznie umieścił w maleńkiej nyży nad wejściem na werandę.
15 września 1906 r. pierwsze polskie schronisko w Beskidach Zachodnich uroczyście otwarto. Poświęcił je ówczesny wikary w Zawoi, ks. Adam Górkiewicz, a wstępne przemówienie wygłosił wójt Zawoi, Wojciech Włosiak, dziękując Towarzystwu Tatrzańskiemu za dokonane na stokach Babiej Góry dzieło. Następnie na polanie przed schroniskiem zaczęła się zabawa. w której rej wodził stary już Wawrzyniec Szkolnik, w maleńkiej jadalence po odczytaniu telegramów gratulacyjnych Hugo Zapałowicz wzniósł toast za pomyślność schroniska i polskiej turystyki. W międzyczasie ustała mżawka i Diablak wyłonił się w promieniach zachodzącego słońca. Do Zawoi schodzono płajem przez Czatożę, z przygrywającą kapelą góralską na przedzie.
Schronisko na Markowych Szczawinach miało początkowo niedużą kuchnię, malutką jadalnię, dwie sypialnie o łącznie dziewięciu łóżkach i wyścielone sianem poddasze dla zbiorowych wycieczek, które już wtedy projektowano zabudować w przyszłości dwoma sypialniami. Pierwszym gospodarzem był Józef Gancarczyk z Markowych Rówienek, który otwierał obiekt zazwyczaj tuż przed Zielonymi Świętami, a zamykał jesienią, około 20 września, zwożąc koce i pościel do swego domu. W porze zimowej, w razie powiadomienia na czas przez pocztę lub w inny sposób, Józef przypinał karple domowego wyrobu i przebijając się niejednokrotnie przez głębokie śniegi wynosił niezbędny inwentarz i żywność na plecach do schroniska, gdzie palił intensywnie pod kuchenką, by ogrzać jako tako tzw. “sypialnię dla panów”.
Podczas I wojny światowej ruch w schronisku, który przedtem sięgał już około tysiąca turystów rocznie (w tym około 1/3 pasantów), był tak słaby, że nawet nie pokrywał gospodarzowi kosztu utrzymania obiektu. Jesienią i wczesną wiosną włamywali się do domku kłusownicy i włóczędzy, okradając go z koców i pościeli.
W okresie międzywojennym roczna frekwencja zbliżała się do 3 tysięcy; od 1932 r. schronisko było otwarte bez przerwy. Rozbudowane w 1934 r. przez W. Midowicza do granic możliwości, zaopatrzone w wodociąg i podstawową kanalizację, mieściło zimą 32 łóżka w ogrzewanych sypialniach oraz do 20 osób w zbiorowej sypialni na pryczach. W 1936 r. schronisko otrzymało połączenie telefoniczne, a w 1938 r. zabudowano werandę i równocześnie oszpecono budynek na wiele lat, dodając trzecią mansardę i kryjąc całość płaskim daszkiem
Pod koniec II wojny światowej gospodarz i powiernik Rudolf Wieigus ocalił przeznaczony do spalenia obiekt, wykupując go łapówką z rąk przeciwpartyzanckiej obławy niemieckiej. W 1950 r. zakończono budowę aneksu noclegowego, który z czasem zyskał miano Goprówki, od rezydującego tam stale posterunku GOPR. Z czasem kilkakrotnie rozbudowano sanitaria schroniskowe, choć i tak podczas silniejszego ruchu turystycznego począł się zaznaczać niedobór wody, szczególnie w godzinach porannych.
W latach powojennych z całej plejady gospodarzy szczególne uznanie turystów babiogórskich zyskali Jan i Maria Czeczowie oraz Stanisław Jarosz z Zakopanego. W czasie gospodarowania tego ostatniego schronisko uzyskało oświetlenie elektryczne, początkowo zasilane z dość hałaśliwego agregatu, oraz centralne ogrzewanie w głównym budynku. Po odejściu Jarosza wygląd starzejącej się budowli począł ulegać coraz większym zmianom. Podstemplowano artystycznie niebezpiecznie uginający się sufit jadalni i powiększono kuchnię, oddzielając ją od jadalni wymurowaną z głazów ścianą. Poszedł pod młot kasacyjny pięknie rzeźbiony kredens o półwiekowej tradycji, zalano kolorowym betonem podłogę dużego hallu, utworzonego w 1932 r. z dawnej kuchni i jadalenki. Znikła stacja termometryczno-opadowa Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej założona 40 lat wcześniej, wreszcie rozpoczęły się długie targi o zredukowanie działalności gastronomicznej, prowadzone z dyrekcją Babiogórskiego Parku Narodowego, którą niepokoił nierozwiązany problem śmieci i brak osadnika ścieków.
W 1966 r. z inicjatywy Edwarda Moskały wzniesiono na Markowych Szczawinach Muzeum Turystyki Górskiej, maleńki domek na kształt pierwszego schroniska, wypełniony po brzegi eksponatami. Opodal, na dawnym grobie zabitego partyzanta, postawiono krzyż z wbudowaną figurynką Madonny, tą samą, którą H. Zapałowicz umieścił w 1906 r. w nyży schroniskowej werandy.
Schronisko im. H. Zapałowicza poczyna zbliżać się do kresu swego pracowitego życia. Jeszcze kilkanaście lat i wypreparowane z rozlicznych dobudówek i przekształceń, zamieni się w obiekt muzealny ustawiony na dolnej polanie, by świadczyć o minionych czasach.
Dojście
Zawoja Czartoża – Akademicka Perć – Diablak (szlak żółty)
Ryżowana (szlak czarny)
Zawoja Markowa (szlak zielony)
Przełęcz Polana Krowiarki (szlak niebieski)
Przełęcz Jałowiecka – Czarna Hala – Przełęcz Brona – Diablak (szlak czerwony)
Więcej >
Schronisko PTTK na Przełęczy Przegibek
Informacje ogólne
Schronisko położone jest na wysokości 1000 m n.p.m. Oferuje 48 miejsc noclegowych w pokojach 2-, 4- i 12-osobowych. W razie braku miejsc możliwy jest także nocleg poza pokojami na własnej karimacie.
Oferta schroniska
- telewizora
- tenis stołowy
- miejsce na ognisko
- jadalnia
- bufet
- wypożyczalnia rakiet śnieżnych
- rezerwaty przyrody: Śrubita i Dziobaki
Historia
Historia schroniska na Przełęczy Przegibek zaczyna się w 1923 roku. Wtedy to Józef Pietrusiewicz z Żywca, wzniósł na Przegibku niewielki domek letniskowy. Zimą przyjmował prowadzone przez siebie wycieczki z Koła Narciarskiego działającego przy Oddziale Babiogórskim Towarzystwa Tatrzańskiego w Żywcu. W 1935 r. Koło PTT w Dziedzicach odkupiło budynek od spadkobierców Pietrusiewicza, urządzając w nim schronisko turystyczne z dwudziestoma miejscami noclegowymi.
Po rozbudowie i modernizacji schroniska w 1938 r. mogło być otwarte cały rok. Podczas okupacji pozostało wraz ze schroniskami na Wielkiej Raczy, Zwardoniu i Hali Boraczej pod zarządem Beskidenverein z Żywca.
Zimą 1941 roku, dzięki protekcji Jadwigi Jaroszowej z Wielkiej Raczy, gospodynią schroniska została Anna Maciejna oraz Alfred Kubica. W czasie wojny bywali tu narciarze z Bielska, Żywca a także z Brzeszcz.
Po wybuchu powstania na Słowacji schronisko zajęła kompania niemieckich strzelców alpejskich. W grudniu 1944 r. zostało splądrowane przez stacjonujących na Młodej Horze oddział partyzantów radzieckich "Anatola Jefremowa". W okresie II Wojny Światowej budynek nie ucierpiał lecz zagrabiono jego mienie.
Po wojnie schronisko przeszło pod zarząd Oddziału Babiogórskiego PTT, a potem żywieckiej ekspozytury krakowskiego Oddziału Zarządu Urządzeń Turystycznych Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. Posiadało wówczas 35 miejsc noclegowych i kierowała nim Franciszka Białochławek z Przegibka. Od 1948 roku kierownictwo ponownie przejął Franciszek Banaś i zostało przebudowane zyskując przestronną sale jadalną i kilka miejsc noclegowych na poddaszu. W 1959 roku kierownikiem schroniska został Emil Anton.Kolejny kierownik, Kaziemierz Strzelecki (od 1963 r.), doprowadził do schroniska wodę a także prąd elektryczny z agregatu (elektryfikację przeprowadzono dopiero w 1974 r. dzięki staraniom ówczesnego leśniczego, S. Piewcewicza). Od 1976 roku dzierżawczynią schroniska była Krystyna Kania, by w 1984 roku przejęły je panie Ewa Radoń i Elżbieta Cabat.
1 września 1987 roku prowadzenie schroniska przejęli państwo Anna i Janusz Frontowie. Dokonali jego gruntownej modernizacji. Poszerzyli wschodnie skrzydło budynku oraz podnieśli dach. Dzięki ich staraniom budynek uzyskał atrakcyjny wygląd nawiązujący do miejscowych tradycji budowlanych. Również dzięki nim panuje tu miły klimat a obsługa cieszy się wśród turystów dobrą sławą.
Źródło:
ks. Edward Ćmiel "BESKIDZKI GIEWONT"
Dojście
Rycerka Górba Kolonia - Przełęcz Przegibek (szlak zielony; 1 godzina 15 minut)
Rycerka Dolna- Słowianka - Bendoszka Wielka (szlak czarny; 3 godziny)
Rycerka Dolna- Słowianka - Dolina Rycerki (szlak niebieski, następnie zielony; 2 godziny 15 minut)
Więcej >
Bacówka PTTK na Rycerzowej
Informacje ogólne
Bacówka PTTK na Rycerzowej znajduje się 35 km na południowy zachód od Żywca i 115 km od Katowic. Oferuje 33 miejsca noclegowe w budynku, który poza piwnicą wykonany został tradycyjnie i całkowicie z bali drewnianych. Do dyspozycji pokoje: 2, 3, 4, 5, 9. 10- osobowe.
Oferta schroniska
- bufet
- sklepik z pamiątkami
- kominek
- teren do rozbicia namiotu
- ogniska
- imprezy regionalne
Historia
14 września 2000 roku minęło dwadzieścia pięć lat od otwarcia pierwszej w polskich górach Bacówki PTTK- pod szczytami Rycerzowej w Beskidzie Żywieckim. Jej powstanie rozpoczęło seryjną budowę wzorowanych na jednym projekcie (autorstwa Stanisława Karpiela z Zakopanego) małych obiektów turystycznych. Jest ich dzisiaj w Polsce kilkanaście (m.in. na Krawcowym Wierchu, w Bartnem, na Jaworzcu, Maciejowej, Małej Rawce, w Cisnej.) - wszystkie powstały w latach 70-tych i 80-tych jako przeciwwaga dla tych istniejących już schronisk, które świadczyły usługi turystyce masowej, kwitnącej w owym czasie w Polsce. Bacówki były budowane z myślą o turystach indywidualnie odwiedzających góry.
Z okazji jubileuszu Bacówki na Rycerzowej Babiogórski Oddział PTTK w Żywcu zorganizował w schronisku spotkanie osób związanych z tym pięknym miejscem. Szczególnym gościem, którego wspomnień z zainteresowaniem wysłuchali zarówno przybyli zaproszeni działacze PTTK jak i turyści, bawiący tego dnia (tj. 14.IX.2000r.) w Bacówce, był Rafał Sanetra, pierwszy kierownik obiektu. Barwnie opowiedział on zgromadzonym o swoim krótkim tu (bo jednorocznym), ale niezapomnianym pobycie w charakterze pierwszego gospodarza. Bacówka na Rycerzowej, co podkreślił, mogła poszczycić się co prawda rekordowo szybkim tempem powstania, za to najprawdopodobniej przez zbytni pośpiech budowniczych, w dniu udostępnienia jej turystom nie posiadała wielu niezbędnych do funkcjonowania urządzeń i odpowiedniego wyposażenia. Główną bolączką nowego schroniska był brak ujęcia wody, z czym łączy się zarazem śmieszna jak i dramatyczna anegdota o tym, jak w ciągu jednej bezksiężycowej nocy zniknął znaczącej długości (przynajmniej 200-metrowy) wąż, doprowadzający wodę z najbliższego Bacówce źródła. Zresztą nie zadbanie o zasilanie schroniska w wodę nie było jedynym niedopatrzeniem; Rafał Sanetra wspominał brak jakiegokolwiek ogrzewania, złą izolację przed wiatrem i chłodem, a także początkowe niedogodności związane z dojazdem do Bacówki, a jakby tego wszystkiego było jeszcze mało wyjątkowo mroźną i śnieżną zimę przełomu 1975 i 1976 roku. W tym przypadku na pewno zyskuje uzasadnienie maksyma, że początki najczęściej bywają trudne.
W sumie Bacówka miała do tej pory już ośmiu gospodarzy, każdy z nich na swój sposób zabiegając o podniesienie poziomu świadczonych tu usług, przyczynił się do zmian, wniósł swój wkład do obecnego wyglądu i funkcjonowania schroniska. Niemniej, w zasadniczej części, przez te ćwierć wieku istnienia Bacówki na Rycerzowej, pozostała ona niezmieniona. Jubileuszowe spotkanie na Rycerzowej stało się więc pretekstem do wymiany spostrzeżeń na temat zmian, jakie zaszły w turystyce górskiej ostatnimi czasy, a także o roli, jaką w niej mają do spełnienia tak nietypowe schroniska, jakimi są Bacówki PTTK. W dyskusji na ten temat wypowiadali się główni zainteresowani: obecny dzierżawca schroniska, Dariusz Cegłowski i przedstawiciel zarządcy beskidzkich schronisk, spółki "Schroniska i Hotele PTTK Karpaty", pan Henryk Kurek. Problem polega na tym, że kiedy 25 lat temu powstał projekt budowania małych, finansowanych przez większe, schronisk PTTK, po pierwsze inaczej wyglądała kondycja Towarzystwa (o czym świadczy choćby fakt, że powstawały nowe obiekty), po drugie zgoła inaczej funkcjonowała gospodarka naszego kraju.Dzisiaj brak funduszy straszy chyba w każdej dziedzinie życia społecznego, trudno się więc dziwić, że dotyczy to w równym stopniu turystyki z "nieprywatnego" sektora. W związku z tym, niedochodowe schroniska, jakimi są Bacówki PTTK muszą odgrywać dziś rolę "ubogiego krewnego", a na liście inwestycji PTTK zajmują końcowe pozycje.
Jubileusz Bacówki PTTK na Rycerzowej otworzył, można powiedzieć, cykl obchodów kolejnych uroczystych rocznic polskich Bacówek. Warto więc może przypomnieć w tym miejscu o najważniejszej postaci, związanej z Bacówkami - o Edwardzie Moskale - i jego chwalebnej idei małych, przytulnych, kameralnych i "klimatycznych" schronisk, która to idea zdaje się przechodzić do historii jako niezupełnie zrealizowana. Bacówkę PTTK od zwykłego schroniska miało odróżniać szereg rzeczy: po pierwsze i najistotniejsze była przeznaczona dla turysty indywidualnego, stworzona z myślą o obsłudze niewielkiego ruchu. Cechować miał ją prymitywizm urządzeń i usług, ponieważ miała stanowić schronienie dla niewybrednego, doświadczonego turysty z plecakiem. Nie można było tu dokonywać rezerwacji, ani przyjeżdżać na dłuższe, stacjonarne pobyty. Kierownik nie mógł przyjmować grup zorganizowanych, Bacówka bowiem została zaprojektowana jako małe schronisko na dwadzieścia kilka osób. Personel stanowić miały dwie osoby, jeżeli chodzi o kierownika - wymagana była od niego znajomość zagadnień turystyki górskiej, doświadczenie, gościnność i dobra orientacja w terenie (udzielać miał on bowiem fachowych porad turystycznych). Bacówka PTTK otrzymała swój własny regulamin działania - Statut Bacówki PTTK, który musiał być bezwzględnie przestrzegany.
Przez pierwsze lata funkcjonowania Bacówek sam Moskała doglądał spraw dotyczących ich działalności, powołał nawet do życia słynny już Klub Bacówkarzy, czyli nieformalne stowarzyszenie ludzi związanych z rozwijającym się ruchem bacówkarskim. Z czasem jednak coraz częściej, zdaje się, zaczęto lekceważyć zawarte w Statucie wytyczne, bowiem szybko Bacówki przestały się już znacząco różnić od pozostałych schronisk PTTK-owskich, dzisiaj chyba już mało kto z młodszego pokolenia turystów potrafiłby określić, co oznacza nazwa Bacówka, ostatni istniejący wyróżnik tego specyficznego schroniska.
Pomimo pojawiających się licznych głosów krytycznych pod adresem Bacówek, warto byłoby się dziś, z okazji 25-tych urodzin Jubilatki z Rycerzowej, zastanowić nad tym, czy aby na pewno w dzisiejszych czasach niepotrzebne nam są już idee tak zdawałoby się utopijne jak idea kameralnych Bacówek Edwarda Moskały.
Agnieszka Tutak-Cegłowska
Dojście
Soblówka (PKS) - Przysłop - Rycerzowa (szlak zielony, później żółty; 2 g
Soblówka (PKS) - Rycerzowa (szlak czarnym lub żółty; 1 godzina 50 minut)
Ujsoły (PKS) - Muńcuł - Rycerzowa, (szlak zielonym; 3 godziny)
Rycerka (PKP i PKS) - Mładą Horę - Rycerzowa (szlak czerwony; 4 godzin)
Sól (PKP i PKS) - Przegibek - Rycerzowa (szlakiem czarny, później niebieski lub czerwony; 5 godzin 50 minut)
Rycerka Kolonia (PKS) - Przegibek - Rycerzowa (szlakiem zielony, później niebieski lub czerwony; 3 godziny)
Glinka (PKS) - Rycerzowa (szlak żółty; 2 godziny 5o minut)
Zwardoń (PKP i PKS) - Wielką Raczę - Rycerzowa (szlakiem czerwony; 10 godzin)
Więcej >
Schronisko PTTK na Wielkiej Raczy
Informacje ogólne
Schronisko położone jest na wysokości 1230 m n.p.m. pod szczytem Wielkiej Raczy. Oferuje pokoje 5, 6, 7, 8, 10 i 14-osobowe.
Oferta schroniska
W naszym schronisku posmakujesz wyjątkowej kuchni regionalnej, wypożyczysz rakiety śnieżne oraz możesz zorganizować własną imprezę, szkolenia.
Historia
Schroniska górskie w Beskidzie żywieckim w okresie okupacji administrowane były przez Beskidenverein oddział w Bielsku. Od 1939 roku podlegały mu w Beskidzie żywieckim opanowane przez BV jeszcze przed wojną schroniska na Lipowskiej i Rysiance, a od sierpnia 1940 roku kierowane przez volksdeutscha Alberta Rudolfa nowe schronisko na Hali Miziowej pod Pilskiem. W Żywcu powstała sekcja BV, a przewodniczył jej landrat żywiecki dr E. Hering. Administrował on schroniskami na Przegibku, Wielkiej Raczy, w Zwardoniu i na Hali Boraczej. W schronisku w Zwardoniu stacjonował Grenzschutz /niemiecka straż graniczna/. Przez krótki czas częścią budynku administrowała jeszcze przedwojenna dzierżawczyni Aniela Grójecka, lecz później okupanci schronisko zlikwidowali, a dzierżawczynię wyrzucili.
Schroniskiem na Rysiance zarządzał od przed wojny germanofil i niemiecki szpieg Gustaw Pustelnik
Na Wielkiej Raczy od chwili uruchomienia schroniska w 1934 roku gospodarzył Bronisław Jarosz. We wrześniu 1939 roku miał objąć w dzierżawę schronisko w Zwardoniu. Wybuch wojny przekreślił jego zamiary. Razem z rodzicami ewakuował się w kierunku Lwowa. Siostra Jarosza Jadwiga, która pomagała mu w prowadzeniu schroniska została w Białej. Z początkiem 1940 roku wraz z gajowym Antonim Koconiem z Rycerki Górnej wybrała się na Wielką Raczę by zobaczyć co dzieje się w schronisku. Gdy zdegustowani widokiem ogromnego spustoszenia wracali w dół spotkali niespodziewanie Gustawa Pustelnika. Były szpieg zbierał owoce za przysługi oddane III Rzeszy. W nagrodę przejął z rąk polskich kilka sklepów i szynków i nadal poszukiwał intratnych źródeł zysku. Znając Jaroszównę sprzed wojny zaproponował jej kierownictwo schroniska na Rysiance. Mimo, że mu odmówiła z wiadomych względów zaproponował jej prowadzenie stacji turystycznej i schroniska w Rajczy. Skorzystała z okazji i wspólnie z kuzynką zaczęły pracować w Rajczy. Wkrótce brat Bronisław podjął pracę na tutejszym tartaku.
W międzyczasie żywiecki Beskidenverein wyremontował schronisko na Wielkiej Raczy i wybudował tam budynek gospodarczy. Landrat Hering szukał gospodarza. Działający z jego upoważnienia Amtskomissar w Rajczy zaproponował Jaroszom powrót na górę. Ofertę przyjęli chętnie. Wracali przecież "na swoje", a poza tym chroniło ich to przed wysiedleniem. Po remoncie, schronisko prezentowało się dobrze, szczególnie nowe wyposażenie wnętrz. BV dał subwencję na rozruch i nie żądał płacenia czynszu.
Jaroszowie wrócili na Wielką Raczę przed świętami Bożego Narodzenia 1940 roku. Wkrótce dołączyli do nich rodzice i siostra Anna. Początkowo ruch w schronisku był niewielki, z biegiem czasu przychodzili tu starzy bywalcy sprzed wojny. Żywiecki BV organizował wycieczki, a później także kursy narciarskie. Po rozpoczęciu wojny ze Związkiem Radzieckim, Niemcy wykorzystywali schroniska górskie w Reichu i w krajach okupowanych do szkolenia żołnierzy w jeździe na nartach. Uczono ich nawet latem na torach igelitowych. Miejscem szkolenia stały się również stoki Wielkiej Raczy.
Zimą 1940 roku w schronisku pojawiła się koleżanka Jadwigi Jarosz, Anna Maciejna z Bielska. Za odmowę podpisania volkslisty skierowana została na przymusowe roboty w Rzeszy. Jadwiga wykorzystała dobre układy z landratem Heringiem, który akurat poszukiwał gospodarza schroniska na Przegibku. Obiekt ten w latach 30. wykupiony został z rąk prywatnych przez koło PTT w Dziedzicach. Schronisko zagospodarowane tuż przed wojną stało nieczynne, a pieczę nad nim sprawował miejscowy góral Franciszek Banaś.
Hering zaakceptował kandydaturę Maciejnej i postarał się o anulowanie skierowania na roboty przymusowe do Niemiec. Początkowo nikt tu nie przychodził. Potem zaczęli pojawiać się znajomi i żołnierze niemieckiej straży granicznej w drodze na Wielką Raczę.
W połowie 1942 roku gdy rozpoczęły się angielskie naloty na Niemcy Luftwaffe zorganizowała na szczytach gór przeciwlotnicze punkty obserwacyjne. Posterunek taki powstał także na Wielkiej Raczy. W tym celu na szczycie wzniesiona została wieża obserwacyjna i zamontowane na niej reflektory przeciwlotnicze. Posterunek na Wielkiej Raczy miał bezpośrednią łączność z dowództwem okręgu sił powietrznych we Wrocławiu. W schronisku zamieszkała załoga kilkunastu żołnierzy. Wśród nich było kilku Austriaków, którzy byli życzliwie nastawieni do polskiej obsługi schroniska. Podobnie zachowywał się komendant posterunku z Opola.. Jego następca meldował już na posterunek w Rajczy, że Jaroszowie faworyzują Polaków. Komendant posterunku w Rajczy za pół litra wódki wrzucił donos do kosza.Również landrat Hering postanowił odebrać ulgi z jakich korzystali w górach żołnierze Luftwaffe, a dodatkowo naliczył armii niemieckiej koszty transportu żywności do schroniska..
Korzyści jakie BV czerpał ze schronisk górskich miały charakter prestiżowy. Obroty były małe. Zyski starczały zaledwie na utrzymanie gospodarzy. Pobyt turystów niemieckich w Beskidach utrudniały też stacjonujące w lasach od 1943 roku oddziały leśne AK. Do schroniska na Przegibku zaglądał często Niemiec pracujący w Oświęcimiu, którego raziła mowa polska. Gospodarze znaleźli na niego sposób. Sadzali go na pięterku, stawiali przed nim tacę kanapek i konwę piwa. Niemiec stawał się głuchy na polską mowę. Stałym bywalcem schroniska na Przegibku był leśniczy z Nowej Bystrzycy na Słowacji Bernhauer o lewicowych poglądach i przeciwnik księdza Tisy. Pracownicy Przegibka często bywali u niego z rewizytami. Jego żona Węgierka z pochodzenia grała im wówczas na fortepianie polskie pieśni patriotyczne. Przekraczanie granicy ze Słowacją nie była” mowa
Po wybuchu powstania na Słowacji na Wielką Raczę przybyła grupa niemieckich strzelców alpejskich, którzy zajęli schronisko. Aresztowali oni Maciejną i Kubicę za współpracę ze Słowakami i partyzantami. Zostali wywiezieni do Bielska. Do niczego się nie przyznali i za wstawieniem landrata żywieckiego wrócili na Przegibek. Alpejczycy odeszli ze schroniska, ale w góry w mroźną i śnieżną zimę roku 1944/45 nikt już się nie zapuszczał.
5 kwietnia 1945 roku wyzwolony został Żywiec. Niemcy wycofywali się doliną Soły w kierunku Zwardonia. Szybki manewr wojsk radzieckich pomiędzy Sołą i Zwardoniem zajął drogę i tor kolejowy. Niemcy musieli się wycofywać doliną Rycerki. i przeszli do obrony na grzbietach górskich między Raczą a Zwardoniem. Po wyjściu Niemców na schroniska ruszyli szabrownicy. Bronisław Jarosz z karabinem w ręku wyruszył za nimi w stronę słowackiej Oszczadnicy. Raczańskie schronisko wyszabrowane i podziurawione pociskami artyleryjskimi przedstawiało żałosny widok.
Przez 4 lata w wydrążonej na stokach Wielkiej Raczy kryjówce, ukrywał się Karol Peterman, późniejszy długoletni gospodarz schroniska. Jako syn niemieckiego kolonisty z Rycerki Górnej Kolonii został wcielony do Wehrmachtu, skąd zdezerterował, przez co zmuszony został do ukrywania się do końca wojny.
Hieronim Woźniak
Dojście
Zwardoń – Wielka Racza (szlak czerwony; 5 godzin)
Przełęcz Przegibek – Wielka Racza (szlak czerwony; 4 godziny)
Rycerka Kolonia – Wielka Racza (szlak żółty; 1 godzina 40 minut)
Więcej >
Schronisko na Stecówce
Informacje ogólne
Schronisko oferuje 35 miejsc noclegowych.
Oferta schroniska
- imprezy z kapela góralską
- kuligi
- wesela
- ogniska
Historia
W 1934 roku Marta i Michał Legierscy wybudowali na Stecówce prywatne schronisko. Ładny, drewniany budynek usytu-owany został w widokowym miej-scu, na skraju polany pod lasem. Nieopodal schroniska przebiegał szlak prowadzący z przełęczy Kubalonka w kierunku schroniska pod Baranią Górą, a dalej na szczyt Baraniej Góry. Po wybuchu II wojny światowej obiekt działał do 1942 roku, kiedy to niemieckie władze nakazały jego zamknięcie. W czasie wojny gospodarz schroniska wspomagał partyzantów. W lipcu 1943 roku gestapo przeprowadziło rewizję budynku w poszukiwaniu dowodów świadczących o współdziałaniu z ruchem oporu, a Michał Legierski został aresztowany pod zarzutem współpracy z partyzantami. W areszcie Legierski przeszedł wiele tortur i przesłuchań, nie przyznał się jednak do zarzucanych mu czynów i trafił do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Przed wyzwoleniem obozu został wywieziony do Niemiec, tam udało mu się doczekać końca wojny i we wrześniu 1945 roku powrócił do domu.
Więcej >
Schronisko PTTK Stożek
Informacje ogólne
Budynek schroniska znajduje się poniżej szczytu Wielkiego Stożka (978 m. npm.), tuż przy grzbiecie pasma Czantorii i Stożka, stanowiącego jednocześnie granicę Polsko - Czeską. Oferuje 72 miejsca noclegowe w pokojach 2, 3, 4, 5, 6 i 8 - osobowych w standardzie turystycznym, z ogólnodostępnymi sanitariatami oraz kilka pokoi wyposażonych jest w umywalki z bieżącą wodą.
Oferta schroniska
-105 miejsc konsumpcyjnych na bogato przeszklonej sali
- letni ogródek cieniony parasolami.
- bogato zaopatrzony bufet
- sauna
- telewizja satelitarna
- stoły do tenisa stołowego
- gry zręcznościowe
- możliwość palenia ogniska i dyskoteki
- zniżki PTTK
- wyciąg krzesełkowy
- organizacja zielonych szkół
- palenie ognisk
- wieczorki dyskotekowe
Historia
Na szczycie Stożka stoi schronisko turystyczne oddane do użytku w 1922 roku, jest to najstarsze polskie schronisko w Beskidzie Śląskim.
Oficjalny wniosek budowy polskiego schroniska na Stożku wysunął już w 1910 r., krótko po ukonstytuowaniu się Polskiego Towarzystwa Turystycznego "Beskid" w Cieszynie, członek jego zarządu Jan Galicz. Wybrano teren pod szczytem góry i przeprowadzono wstępne rozmowy z jego właścicielami, Ewą Podżorską i Andrzejem Byrtusem. 25 listopada 1910 r. inny członek zarządu, Jan Kotas, w Wiśle podpisał z wymienionymi wyżej właścicielami umowę wstępną w sprawie sprzedaży Towarzystwu parceli o powierzchni pół morgi za cenę 120 koron austriackich. Obecny przy tym gajowy Komory Cieszyńskiej powiadomił jednak o tym fakcie nadleśnictwo, a to z kolei dyrekcję Komory. Komora stanęła tu w sposób nieformalny na straży interesów niemieckiej turystyki na tym terenie oraz niemieckiej organizacji turystycznej Beskidenverein i pod groźbą pozbawienia pracy w podległych jej lasach zmusiła właścicieli gruntu do wycofania się z umowy.
Sprawa ta nabrała rozgłosu i zakończyła się głośnym skandalem, kiedy ksiądz Józef Londzin, członek zarządu polskiego Towarzystwa Turystycznego, a jednocześnie poseł do parlamentu w Wiedniu, uczynił ją tematem swej interpelacji poselskiej. W jej wyniku wdrożone zostało dochodzenie, które jednak przedłużało się i wybuch I wojny światowej przekreślił plany budowy schroniska.
Ponieważ z powodu podziału Śląska Cieszyńskiego pozbawioną sensu stała się odbudowa spalonego schroniska na Ropiczce, na posiedzeniu zarządu PTT "Beskid" w dniu 31 maja 1919 r. podjęta została uchwała o natychmiastowym przystąpieniu do zarzuconej przed wojną budowy schroniska na Stożku. Koszt budowy miał wynieść 250 tys. koron, a Towarzystwo posiadało jedynie 60 tys. koron. Podobnie jak w przypadku Ropiczki odwołano się do ofiarności społeczeństwa. Zbiórka funduszy pozwoliła dr Kotasowi na kupno parceli oraz rozpoczęcie budowy obiektu, zaprojektowanego przez Stanisława Chorubskiego.
Kamień węgielny pod budowę schroniska na Stożku położono uroczyście 30 maja 1920 r. W międzyczasie PTT "Beskid" 5 lutego 1921 r. przystąpiło do PTT i występowało odtąd jako Polskie Towarzystwo Tatrzańskie Oddział "Beskid Śląski" w Cieszynie. Głównym motorem całej budowy był Jan Galicz, któremu dzielnie sekundował młody wówczas nauczyciel Wincenty Zając. W dniu 9 lipca 1922 r. odbyło się poświęcenie i otwarcie obiektu, który ostatecznie kosztował ponad 2 miliony marek. Wykańczanie i wyposażanie schroniska trwało aż do 1929 r.
W czasie okupacji w schronisku gospodarowali Niemcy. Z zawieruchy II wojny światowej schronisko wyszło mocno zdewastowane. 15 maja 1945 r. Karol Kaleta i Jerzy Bogucki, późniejsi członkowie nowego zarządu cieszyńskiego PTT, zastali salę jadalną schroniska zasłaną grubą warstwą nawozu po stacjonujących tu koniach. Zaangażowany dozorca zapobiegł rozgrabieniu schroniska i w następnym roku wróciło ono do służby. W latach 1962 - 1965 schronisko zostało gruntownie wyremontowane i zmodernizowane (doprowadzono energię elektryczną, wodę, wykonano centralne ogrzewanie).
Dojście
Czantoria Wielka - Soszów Wielki - Stożek Wielki (szlak czerwony; 3 godziny)
Przełęcz Kubalonka - Stożek Wielki (szlak czerwony; 2 godziny 50 minut)
Jaworzynka - Istebna - Stożek Wielki (szlak żółty; 4 godziny)
Wisła Głębce - Łabajów - Stożek Wielki (szlak zielony; 2 godziny)
Wisła Głębce - Stożek Wielki (szlak niebieski; 2 godziny 50 minut)
Wisła Dziechcinka - Dolina Dziechcinki - Stożek Wielki (szlak żółty; 2 godziny 50 minut)
Więcej >
Schronisko PTTK Na Hali Boraczej
Informacje ogólne
Schronisko dysponuje 34 miejscami noclegowymi w pokojach 2-, 4- i 10–osobowych.
Oferta schroniska
- jadalnia
- sala z kominkiem
- wypożyczalnia sprzętu narciarskiego
- wyciąg narciarski
- możliwość zorganizowania ogniska
- możliwość zorganizowania kuligu
Historia
Schronisko wybudowane zostało w 1928 roku przez Żydowskie Towarzystwo Sportowe „Makkabi” z Bielska jako obiekt drewniany, następnie, po pożarze, odbudowane w roku 1932. W latach 1968-1970 dokonano generalnego remontu, zmieniającego wygląd zewnętrzny.
Dojście
Milówka – Hala Boracza (szlak zielony; 2 godziny)
Rajcza – Hala Boracza (szlak niebieski; 3 godziny)
Żabnica Skałka – Hala Boracza (szlak czarny; 1 godzina)
Więcej >
