Póki co, ruszamy na kolejne wyprawy eksploracyjne w masywie Kamienistej z różnych kierunków, licząc na łut szczęścia; niestety, napotkanemu po drodze powojennemu mieszkańcowi Olszówki Górnej, Panu Józefowi Janasowi, nazwa Wzgórza Stefanii nic nie mówi, no i wg niego żadnych tu położonych w gęstym lesie punktów widokowych! Ruszam więc stromym dosyć, podmokłym holwegiem w przedłużeniu odnogi ulicy Skrajnej i po przecięciu nowej drogi jezdnej wiodącej od Ustronia Fryderyka aż po kamienicką leśniczówkę, kilkaset metrów stromo do rozstaju dróżek, tam minąwszy wielki, trochę niesamowity paśnik, od napotkanego samotnego turysty dowiaduję się, że szukane miejsce mogłoby się znajdować za zakrętem drogi, idąc ścieżyną leśną na lewo, stromo pod górę… A tam rzeczywiście – las na kulminacji się rozrzedza, bo dużo tu ściętych drzew i przez pozostałe prześwitują w kierunku wschodnim … Mikuszowice! Mogłoby to więc być onegdajsze Wzniesienie Stefanii – tyle że położone dobre 50 m wyżej aniżeli podane w bibliografii; niestety poszukiwania choćby tylko śladów pozostałości zwyczajowego wyposażenia punktów widokowych – bez efektu… Zniechęcony trochę, postanawiam napotkaną, póki co dosyć wygodną ścieżyną leśną wrócić do domu przez Ustronie Fryderyka i Cygański Las, na wszelki wypadek wciąż się pilnie wokół rozglądając, no i proszę: po przejściu może ze stu metrów, z lewej strony poprzez rzadszy w tym miejscu las, prześwitują jakieś strome, brązowe zarysy: może to tylko drzewa liściaste w jesienno-zimowej jeszcze szacie, albo … albo przedmiot moich tak usilnych poszukiwań? Przedzieram się przez kolczaste zarośla i powalone drzewa w tamtym kierunku, aby zdumiony zobaczyć w tym monotonnym dosyć krajobrazie masywu Kamienistej, kilka wysokich kopców pokrytych opadłym jesiennym listowiem. Przy bliższym podejściu widać że kopce zbudowane są z omszałych kamieni i głazów, idąc zaś trzeba uważać, bo także podłoże jest usłane takimi, poprzerastanymi wysokimi paprociami i jeżynami, głazami daleko w dół zbocza, można tu połamać nogi! A po przejściu pomiędzy owymi dwoma kopcami – znajdujemy wijącą się ścieżkę, za którą dalsze kopce, a za nimi … wyrobisko jakby niewielkiego kamieniołomu…. Dalsze poszukiwania pozwalają na ustalenie liczby kopców na sześć, a na ich skraju znajdujemy dwie jakby otwarte koleby zbudowane ze starannie ułożonych, płaskich kamieni… I choć cały ten teren jest gęsto zarośnięty przesłaniającym widok dorodnym starodrzewem, nasuwa się oczywisty wniosek: tak, te kopce mogłyby być owymi Czatowniami (lub Strażnicami) Stefanii czyli „Stephanienwarten”! Kulminacja wyżej zaś mogłaby być Wzniesieniem Stefanii czyli „Strephanienhöhe”! Miejsce to nie jest całkiem zapoznane – o czym świadczy wyraźnie wydeptana ścieżka i niżej znany nam już holweg, wiodący do ulicy Skrajnej w Olszówce Górnej. Panująca na tym nieznanym mi zupełnie, niezaznaczonym na mapach turystycznych i nieopisanym w przewodnikach uroczysku cisza, jego odosobnienie i jakby ukrycie przed wzrokiem ludzkim, tajemniczość, a nawet nachodzące samotnego turystę uczucie niesamowitości, nasuwają myśl o emanującym transcendentne fluidy czakramie, podobnie do odczuwanych przy grodzisku na Wyspie Gilma na Jeziorze Dobskim lub przy ukrytych w chaszczach pozostałościach cmentarza mazurskiego na Dziewiszewskim Rogu … I tu, i tam wyczuwalna jakby była obecność ludzi, którzy choć przeminęli, jednak związali się z tymi okolicami na zawsze. O tym zaś, czy rzeczywiście znaleźliśmy te „Czatownie Stefanii”, przekonamy się, ustalając wysokość znaleziska nad poziomem morza, w tym celu skorzystamy z pomiaru systemem GPS w ogólnie dostępnym programie treningowym ENDOMONDO.
Wzniesienie/Czatownie Stefanii na Kamienistej, dojście z Olszówki Górnej; status post ante 1
Rok zrobienia fotografii: 2016
Numer ID fotografii: 5126
ZDJĘCIE DODANO:
Ilość wyświetleń: 3976
Bielsko-Biała
- Architektura
- Architektura i sztuka
- Bielski Syjon
- Ciekawostki
- Dzielnice
- Fabryki i Firmy
- Góry w mieście
- Hotele
- Inne
- Klimczok
- Komunikacja
- Kościoły
- Koszary
- Litografie
- Lotnictwo
- Miejsca
- Militaria
- Mosty
- Nad wodą
- Osiedla
- Panorama miasta
- Place
- Poczekalnia Beskid Mały
- Poczekalnia Beskid Śląski
- Poczekalnia Beskid Żywiecki
- Poczekalnia Bielsko Biała
- Poczekalnia Inna miejscowość
- Poczekalnia Przyroda & Zwierzęta
- Poczta Główna
- Pomniki i rzeźby
- Portrety mieszkańców
- Przyroda & Zwierzęta
- Ratusz
- Rodzina
- Rynek
- Rynki i Place
- Sport
- Stefanka - Kozia Góra
- Synagogi
- Szkoły
- Szyndzielnia
- Teatr Miejski
- Teatr Polski
- Technika
- Ulicówka
- Woda
- Wolny czas
- Wspomnienie PRL-u
- Wydarzenia
- Wysadzony tunel
- Wysoki Trotuar
- Wzgórze
- Z archiwum X
- Z lotu ptaka
- Zabytkowe cmentarze
- Zamek Sułkowskich
- Zdarzenia
Dzielnice Bielska-Białej
Okolice Bielska-Białej
- Andrychów
- Bystra
- Cieszyn
- Czaniec
- Czechowice - Dziedzice
- Grodziec
- Iłownica
- Istebna
- Jasienica
- Jaworze
- Jeleśnia
- Juszczyna
- Kęty
- Kobiernice
- Korbielów
- Kozy
- Laliki
- Ligota
- Łodygowice
- Mazańcowice
- Międzybrodzie
- Międzyrzecze
- Milówka
- Oświęcim
- Pisarzowice
- Porąbka
- Rudzica
- Rycerka Dolna
- Schroniska Górskie
- Skoczów
- Szczyrk
- Ujsoły
- Ustroń
- Wilamowice
- Wilkowice
- Wisła
- Żabnica
- Zawoja
- Zwardoń
- Żywiec
- Inna miejscowość






















bardzo skąpy opis szlaku prowadzącego z Cygańskiego Lasu przez Erzbrünnl i Ustronie Fryderyka na "Stephanie-Höhe" zawarty jest w wydanym w 1891 przez Josefa Matzurę przewodniku "Illustrirter Führer durch die Beskiden und die angrenzenden Landschaften" na stronie 61. Tam wysokość wzniesienia również podawana jest jako 566 m. Pozdrawiam!
Coś czuję, że w przyszłym roku tym szlakiem przebiegnie kolejny spacer organizowany przez "Stowarzyszeie Olszówka" :)
Tak, tak, o Przewodniku Josefa Matzury słyszałem od Wojciecha Kominiaka I Jacka Zachary - niestety, nie do zdobycia. Szukałem go - podobie jak Przewodnik Zygmunta Lubertowicza, w bielskim Antykwariacie mieli kiedyś ten pierwszy: no cóż, spóźniłem się! Pozdrawiam serdecznie - KLK
Daj Dobry Boże dożyć - a chętnie się przyłączę! Pozdrawiam Cię "emka" serdecznie - KLK
podgląd całego przewodnika Matzury jest dostępny na stronach Biblioteki Narodowej. tutaj link: https://polona.pl/item/1617507. jeśli chodzi o "Przewodnik turystyczny po Beskidzie Śląskim i Małym" Z. Lubertowicza z 1936 to dysponuję skanem całości, który również chętnie mogę udostępnić.
Jeśli chodzi o przewodnik Lubertowicza to widziałem go ostatnio na allegro, ale cena oscylowała w okolicach 400 zł. Jeden egzemplarz jest dostępny w czytelni zbiorów regionalnych książnicy beskidzkiej. Niemniej jednak jeśli dysponuje Pan całym skanem to chętnie skorzystałbym z pańskiej kopii.
Witam, ależ ta nasza "Beskidia" - mało że pouczająca, to jeszcze pożyteczna, bo umożliwia cenne kontakty osobiste! Nieśmiało zapytuję: czy mógłbym prosić o ten skan Przewodniaka Zygmunta Lubertowicza, którego miałem szczęście poznać w "Gimplu" na przełomie 1949/50 - szkoda że nie był moim profesorem! Pozdrawiam serdecznie - KLK
Uprzejmej pomocniczości "wojtekw" zawdzięczamy, że uzupełnić możemy bibliografię Wzniesienia/Czatowni Stefanii o wyjątek z Przewodnika Josefa Matzury na str. 61 - w moim przekładzie: "Z Cygańskiego Lasu (także poprzez Studzienki) do Ustronia Fryderyka (Pawilon!); szlakiem białym, 20 minut. Stąd na Wzniesienie Stefanii, 566 m; białym i brązowym szlakiem, dodatkowo 25 minut; ładny widok w kierunku północnym na miasta."
jakimś cudem udało mi się w końcu wgrać plik z przewodnikiem pana Z.Lubertowicza na serwer google, tutaj link: https://drive.google.com/file/d/0B4jYUrM3SyIyUVlLdEhWcmJOLU0/view. nie wiem w którym miejscu znajdowała się pierwotnie mapka, gdyż ja miałem ją zeskanowaną oddzielnie. w każdym razie wkleiłem ją do reszty i znajduje się ona teraz na ostatniej stronie. noi wybaczcie moi mili tą katastrofalną jakość zdjęć...
"wojtekw" bardzo dziękuję za udostępnienie pliku. Jakość przybliżona do jakości ksero wiec nie najgorzej ważne ze da się odczytać :)
Wielkie dzięki za oba linki, o ile jednak Wzniesienie Stefanii za czasów Josefa Matzury było au courant - stąd podał istotne szczegóły, m. innymi przebieg i kolor oznakowania szlaku, a także czas jego przebycia, o tyle dla Zygmunta Lubertowicza była to albo terra incognita (w co nie wierzę!) lub po prostu pominął milczeniem ten od dawna zapomniany spacer! Za to ubogacił naszą wiedzę o istotne informacje o naszym Mieście i o pionierskich czasach polskiej turystyki w Beskidzie Śląskim! No i podaje spis bibliografii, m. innymi niemiecki, stary Przewodnik Karla Kolbenheyera - przedmiotu moich następnych poszukiwań! Pozdreawiam serdecznie - KLK
Winien jestem P.T. Czytelnikom i Pasjonatom "Beskidii" informacji o swojej kwerendzie po przewodnikach Beskidu Śląskiego dotyczącej Wzniesienia Stefanii. Zacznę od podziękowania Prezesowi Stowarzyszenia Olszówka Jackowi Zacharze za linka na Przewodnik Karla Kolbenheyera! Napisany został na przełomie wieku XIX i XX, a pomimo to nie znalazłem nawet wzmianki o Stephaniehöhe lub Stephanienwarten, podobnie jak wcześniej w Przewodniku Zygmunta Lubertowicza z 1936 roku - ani chybi, spacer ten już wtedy poszedł w zapomnienie... Co ciekawe i dobre u Kolbenheyera, to szczegółowe podanie cenników pobytu w schroniskach i na przelicznych kwaterach prywatnych np. w leśniczówkach, a także koszty dojazdu pociągiem i dorożką, wreszcie wyżywienia - w tym u gospodarzy wiejskich! Znowu Josef Matzura podaje, gdzie turysta niemieckojęzyczny będzie się mógł porozumieć w swoim języku w wioskach polskich: Bystrej, Szczyrku itd. Ciekawostka: dowiadujemy się, że w chacie drwali na Dębowcu - do 1890 miejscu zamieszkania Gajowego Andreasa Steckli i od 1895 schronisku BV, rozmowa toczyła się w języku polskim, ale można się także porozumieć po niemiecku! Pozdrawiam Państwa serdecznie - KLK
No - tego absolutnie nie oczekiwałem: nie dość, że dożyłem Internetu, Google, Google Maps i Earths, Geoportal2, GPS i Endomondo, to jeszcze ten fenomenalny LIDAR! Wielkie dzięki za to - "Jiff", z zalet Geoportalu już korzystałem, zwłaszcza przy okazji wpisu "korzeniowskiego" o "Solahütte" na międzybrodzkiej Kotelnicy, a teraz dzięki LIDARowi można zajrzeć jeszcze pod gąszcz drzew i krzewów! Wprost narzuca się penetracja nieużytków pomiędzy ulicami AK I Olszówki z domniemanymi miejscami zagrzebania szczątków żołnierskich z Niemieckiego Cmentarza Wojskowego pod Dębowcem... Szkoda, że program działa tylko na obszarze Polski, przydałoby się z niego móc skorzystać w Lesie Katyńskim na Kozich Górach! Co do przebiegu rowerowego "enduro" w masywie Koziej Góry: nie widać tego dokładnie na mapce, ale chyba trasa z "Holzplacu" pójdzie starą dróżką w kierunku Ustronia Fryderyka (Friedrichsruhe) - przynajmniej taką mam nadzieję! Co prawda - napotkałem na Czatowniach razu pewnego dziewczęta ćwiczące zjazd spod górnej koleby do wyrobiska, ale to był tylko ten jeden raz. Jeszcze raz dziękuję i ciepło pozdrawiam - KLK
Ciekawe jak długo ten teren pozostanie tzw. "nieużytkiem"? Pewnie jeszcze długo... Nie są w stanie "oczyścić" tego miejsca niepostrzeżenie. Co za wstyd, co za wstyd dla mojego Miasta. Nadal można ten delikatny temat rozwiązać z honorem, z należytym szacunkiem dla zmarłego człowieka. Wystarczy tylko chcieć...pozdrawiam!
A czy "Stefanienwarte" nie jest po prostu nazwą wieży widokowej stojącej kiedyś w tamtym miejscu tak samo jak "Rudolfswarte" na Gaikach? A nazwa Steinberg obecna na mapach Austrowęgierskich z początku XX wieku nie odnosi się właśnie do obecnego na powyższych zdjęciach kamieniołomu? Zdjęcia z LIDADa wyglądają ewidentnie na kamieniołom i kopce z urobkiem. Kiedy kamieniołom nie był jeszcze zarośnięty z pewnością to miejsce było punktem widokowym. Pozdrawiam