Zdjęcia powiązane

Dodaj zdjęcie z innego okresu
lub zdjęcie powiązane

To ostatnie już w tym sanatoryjnym cyklu zdjęcie, ze szczególnie miłej, bo obojga Rodziców wizyty, dopuszczalnej – w zasadzie raz w miesiącu. Miłej dla mnie także i z tego powodu, że dostałem książkę, a uwielbiałem czytanie! Przejdźmy jednak do właściwej tematyki: to zdjęcie dopiero pozwala nam ocenić wysokość owych czterech okienek z jakiej skakaliśmy (w gipsie lub z szyną!) na swoje łóżka – po uprzednim wspięciu się na półeczkę okalającą salę. Jeszcze słowo o widocznych w głębi pod ścianą zewnętrzną dwóch łóżkach ze stelażami, z których zwisają pasiaste tkaniny – w istocie namioty, osłaniające starszych, dwunasto, czternastoletnich pacjentów także w trakcie nocy, spędzonych dla celów zdrowotnych na dworze. No a co w razie nocnej … burzy? Opowiadali nasi koledzy, że kiedyś, gdy w czasie burzy z piorunami i nawałnicą, mimo namiotu i ceraty którą przykrytą mieli kołdrę – zaczęli przemakać, nagle zaczęły się toczyć ich łóżka pod dach pawilonu, pomyśleli, że to efekt działania którejś z błyskawic rozświetlających nocne niebo! Tymczasem były to pielęgniarki, przybyłe w tej ulewie z ofiarną pomocą dla nich, ze swojej kwatery obok Oddziału AET…

Komentarze

1 response to “Witaj na Kubalonce! VI, Sanatorium Dziecięce; status quo ante i post ante

  1. Dziękuję pięknie. Z całego mojego pobytu w sanatorium najbardziej zapamiętałam jak we wrześniu na jednej z pierwzych lekcji (nie podobała mi się ta obca sanatoryjna szkola) założyłam się z dziećmi że skocze z okna klasy. Skoczylam. A dziś czytam tu że już 30lat przede mną byli tacy świadkowie. I jak ja teraz wyglądam he he. Pozdrawiwam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *.
Jesteś niezalogowany lub niezarejestrowany. Twój komentarz będzie widoczny po zaakceptowaniu przez Administratora strony. Możesz się zalogować lub zarejestrować.