Zdjęcia powiązane
Ul.Listopadowa
Autor: pietra
Rok zrobienia fotografii: Array
ID fotografii: 2055
Ul.Listopadowa ze spalonym domem
Ul.Listopadowa
Autor: pietra
Rok zrobienia fotografii: Array
ID fotografii: 2056
Ul.Listopadowa,stary zakład mydlarni
Ulica Listopadowa Nr 12/14 (Emapi); status quo ante
Autor: KLK
Rok zrobienia fotografii: Array
ID fotografii: 2043
To może dla szczególnie dociekliwych Pasjonatów „Beskidii” jeszcze te dwa planiki wykonane „dla nas”, zapewne z jednego z satelitów uczynnego systemu GPS (znowu ci „wredni” Amerykanie?), aby móc sobie unaocznić możliwości lokalizacyjne pod wcale rozległą inwestycję budowlaną np. typu miniosiedle „Listopadowa” (nazwę zastrzegam!). Obie mapki pochodzą sprzed pożaru budynku Nr 12, a tym bardziej wyburzenia byłego domku mieszkalnego Stryja Henryka Nr 14. Dla oceny sytuacji przydatna jest zwłaszcza mapka hybrydowa Emapi, z podanymi nazwami ulic i numeracji budynków (o dziwo, domek Nr 14 – nie został oznakowany, choć działka pod nim wcale, wcale!), a nawet z zaznaczeniem ulic jednokierunkowych i z zakazem ruchu drogowego – takich jak ten odcinek ulicy Listopadowej właśnie. Cdn…
Ulica Listopadowa Nr 12/14 (Geoportal 2); status quo ante
Autor: KLK
Rok zrobienia fotografii: Array
ID fotografii: 2044
Gospodarka żarowa w B-B
Autor: korzeniowski
Rok zrobienia fotografii: Array
ID fotografii: 2045
Ulica Listopadowa Nr 12/14, status post ante
Autor: KLK
Rok zrobienia fotografii: Array
ID fotografii: 2037
„Słowo się rzekło – kobyłka u płota!” Oczywiście nie dosłownie, precyzyjnie – choć przydługawo, powinno być: „Powiększona o domek o charakterze zabytkowym Nr 14 działka budowlana na ulicy Listopadowej po spalonym budynku Nr 12 – jest do dyspozycji P.T. Aplikantów”! Kiedy początkiem października 2014 wrzucałem swój wpis na „Beskidię”, anim pomyślał, że już pod koniec tego miesiąca „słowo stanie się ciałem” i – jak mi opowiedzieli stali przechodnie Listopadówki – w ciągu trzech zaledwie dni rozebrano budyneczek wraz z przynależną szopką i splantowano ich podłoże tak, że ani po nich śladu… Oczywiście poza fotodokumentacją na naszej www.beskidia.pl, jak się teraz pokazuje – unikatową! Sam – choć mieszkam o rzut czapką, niczego nie zauważyłem, podobnie jak rodzina, sąsiedzi, znajomi; zwyczajny przypadek zrządził, że dzisiaj tamtędy przechodziłem...
Ulica Listopadowa Nr 12/14, status post ante
Autor: KLK
Rok zrobienia fotografii: Array
ID fotografii: 2038
W tym ujęciu widać, że ewentualny teren budowlany nie ogranicza się do miejsca po domkach mieszkalnych Listopadowa Nr 12/14, ale sięga dalej na wschód i południe, poza widoczny gąszcz jaśminów i bzów – obejmując miejsce, w którym dawno temu funkcjonował typowy barak budowlany, w późniejszych latach zamieszkały przez Przewodniczącego Komitetu Osiedlowego całej tej dzielnicy, niezapomnianego p. Kazimierza Szweda… Zatem – wymarzone miejsce nawet na minidzielnicę mieszkalną, taką jak np. ta developerska u wrót Cygańskiego Lasu, po skandalicznym wyburzeniu Willi Hauptiga!
Ulica Listopadowa Nr 12/14, status post ante
Autor: KLK
Rok zrobienia fotografii: Array
ID fotografii: 2039
Widok ponad terenem wyburzeń w kierunku zachodnim, na stareńką – z czasów austriackich, mydlarnię Rotha/Wilkego, zapuszczone powojenne Warsztaty Szkolne bielskich zawodówek; w tym ujęciu najlepiej widać, jak starannie splantowano teren na pierwszym planie. Ale ta zaniedbana fabryczka raziłaby przecież wzrok po tym, kiedy vis-á-vis stanęłyby – jak to u nas w B-B, następne „majstersztyki” architektury wg najmodniejszego katalogu! Czy znajdzie się i na to jakieś wyjście? Może w byłej mydlarni … TYM RAZEM po prostu modne lofty?
Rodzime krajobrazy: ulica Listopadowa Nr 12/14, status quo ante i post ante
Autor: KLK
Rok zrobienia fotografii: Array
ID fotografii: 1954
Wygląd domku w kwietniu 2007 roku, po przerobieniu go przez sąsiada-blacharza na składzik materiałów blacharsko-ślusarskich, z drzwiami na wprost. Proszę zwrócić uwagę na sąsiedni większy dom Nr 12: w nim przed wojną mieszkała na poddaszu Ciocia Wika – wdowa i krawcowa z córką Manią, która wyszła za fabrykanckiego syna Victora Rychlika i zamieszkała w wielkim, wielopokojowym domu na Placu Dunajewskiego, obecnym Fabrycznym; ale to tutaj, pod Jej skromnym oknem, nocną porą przychodzili Jej wielbiciele wyśpiewywać tęskne serenady …
Rodzime krajobrazy: ulica Listopadowa Nr 12/14, status quo ante i post ante
Autor: KLK
Rok zrobienia fotografii: Array
ID fotografii: 1955
Rodzime krajobrazy: ulica Listopadowa Nr 12/14, status quo ante i post ante
Autor: KLK
Rok zrobienia fotografii: Array
ID fotografii: 1956
We wrześniu 2011 roku wszystko jeszcze wyglądało zupełnie dobrze, nawet to bajecznie kolorowe grafitti nie za bardzo razi, tylko te paskudne gryzmoły obok… Proszę zwrócić uwagę na odstęp pomiędzy domem Stryja Henryka i murowaną szopką (tą przyozdobioną grafitti!): tędy, od strony ogrodów Szpitala Miejskiego, przepływa skanalizowany już dawno Potok Niper! Gdzieś poniżej Placu Bolesława Chrobrego łączy się z także skanalizowaną młynówką płynącą od Stawów (w miejscu gdzie dziś „Belos”!), a potem ulicą Przekop i pod murem zamkowym, gdzie później powstał Wysoki Trotuar.
Rodzime krajobrazy: ulica Listopadowa Nr 12/14, status quo ante i post ante
Autor: KLK
Rok zrobienia fotografii: Array
ID fotografii: 1957
Aż tu w czerwcu 2013 sąsiedni dom Nr 12, z cicha pęk uległ spaleniu, jak z kolejnych trzech zdjęć wynika, pożar wybuchł na strychu – dzięki czemu nikomu nic się nie stało - bo tam od dawna nikt nie mieszkał, a że hydrant zaraz obok – Straż nie dopuściła do rozprzestrzenienia się pożaru na domek Stryja Henryka. Czyli – ojczyzna uratowana! Nota bene: to za jednym z widocznych tu okien poddasza, wysłuchiwała nocne serenady Ciocia Mania - sygnalizując zapaleniem i zgaszeniem światła, że je wysłuchała! Czasu kurz...
Rodzime krajobrazy: ulica Listopadowa Nr 12/14, status quo ante i post ante
Autor: KLK
Rok zrobienia fotografii: Array
ID fotografii: 1958
Rodzime krajobrazy: ulica Listopadowa Nr 12/14, status quo ante i post ante
Autor: KLK
Rok zrobienia fotografii: Array
ID fotografii: 1959
Rodzime krajobrazy: ulica Listopadowa Nr 12/14, status quo ante i post ante
Autor: KLK
Rok zrobienia fotografii: Array
ID fotografii: 1960
Trudno wyjść z podziwu: już w listopadzie 2013 – ani po pożarze, ani po wypalonych murach poddasza, ani nawet po nienaruszonych murach parteru budynku Nr 12 – najmniejszego śladu! Zatem gotowy plac budowlany w atrakcyjnej dzielnicy czeka na inwestora. Ciekawe tylko, czy teren nie zostanie poszerzony o ten pod domkiem Stryja, mimo jego niewątpliwie zabytkowego charakteru? Kiedy więc tylko stanie tu kolejne bielskie cudo architektoniczne, może znowu jakaś wyszukana developerka, wizerunek jego dorzucimy w tym miejscu na „Beskidię” i w ten sposób zamkniemy ten temat.
lub zdjęcie powiązane
Ten maleńki domek z wejściem w ścianie bocznej, obok którego przejeżdżamy z ponad rocznym Tomkiem w wózeczku przez wąski przesmyk oddzielający go od większego domu Nr 12, zamieszkiwał Kuzyn Dziadka Henryk, pokostnik i hodowca kanarków-amator, samotnie, pod koniec życia z żoną. Na wprost drzwi stół – nad którym klatki z kanarkami, z których jednego obiecał Alfredowi, dalej było wielkie łóżko, szafa i piec kuchenny w kącie – i po co komu czegoś więcej? Woda? Pewnie był jakiś kran i zlew, a za domkiem w szopce ustęp typu „sławojka”. Tak pomieszkiwało za Austrii, przed wojną i po niej też, wielu ludzi żyjących z pracy własnych rąk, trudno to sobie dzisiaj wyobrazić… Po odejściu Dziadka, straciłem niestety kontakt z Henrykiem…









Pamiętam z 1. połowy lat 60., że ten odcinek Listopadowej, jeszcze z ziemną nawierzchnią i chyba bez chodników, wówczas Findera (ale mówiło się "Lista", "chodź na Listę") był zimą traktowany jako tor saneczkowy, zwłaszcza od strony ul. Magi, skąd zjazd był dłuższy. Pamiętam też, że w opisywanym, później spalonym i zburzonym budynku mieszkał pan Krumel (Krummel?). Był to człowiek b. sympatyczny i wesoły. Nie wiem, czy mieszkał tam "u siebie", czy wsadził go wszechmocny wtedy kwaterunek. Pracował jako urzędnik w zakładzie produkującym kartonowe pudełka (Krasińskiego 11, w podwórzu) należącym do spółdzielni inwalidów, ale nie miał widocznego inwalidztwa. Około połowy lat 60. pan Krumel zniknął i za jego biurkiem pojawiła się inna osoba. Nie były to już lata stalinowskie, więc "zniknięcie" oznaczało najpewniej wyjazd do Niemiec (domniemywam po brzmieniu nazwiska, ale to moje domysły). Pamięta go ktoś może? Odszedłem od tematu publikowanych tu fotografii, ale taki to urok Beskidii...
Halo "Andrzej001" - co tam dobrego słychać w mojej W-wie? Dłubią tam może cóś wreszcie przy pałacach Saskim i Brühla? Nie? To co oni w tej W-wie ogóle robią? Szkoda nerw - jak mawiał p. Teofil, przejdźmy zatem do ad remu. Nie znałem niestety p. Krumel/Krummel, ale znam ze słyszenia i cmentarza Pana Kümmel`a; to nazwisko wydaje mi się bardziej prawdopodobne, bo Kümmel = kminek! Ponoć bardzo porządna rodzina. Pozdrawiam serdecznie, zdrowia życzę!
Witam Szanownego Kolegę z Kopernika! Wokół pałaców niestety cisza i to jest wkurzające. Odbudowa obydwóch ciągle nie jest przesądzona, gorzej - są głośni przeciwnicy. A moim zdaniem, te akurat obiekty należy odtworzyć (pałac Bruhla dokładnie, Saski choćby w zarysie) i na tym odbudowę Warszawy oficjalnie zakończyć, bo ile można... Co do "ad remu", facet na 100% nazywał się (fonetycznie) Krumel, z literą "r". Pamiętam, że bywał nazywany "krumelek", chyba dlatego, że był mikrej postury. Przypomniałem sobie jeszcze, że miał jakieś kłopoty rodzinne - złą żonę, a może sam był nie w porządku? Mniejsza, nie plotkujmy o nieobecnych.
Kto o tych zabudowaniach będzie jeszcze pamiętać za 30 lat. Czas nam ucieka
Mam nadzieje, że ten lapidarny fotoreportaż z lat 1962 ... 2014, wzmocniony zrzutami ekranowymi z witryn "Emapi" i "Geoportal 2" - nie pozwoli zapomnieć i tych stareńkich domków na przepływie skanalizowanego Nipra w poprzek "Listy" i sekwencji wydarzeń - krok po kroku, wymazywania ich z historii naszego Miasta, przez ... No właśnie, przez kogo? Kto podłożył tę zapałkę itp. pod rozpałkę na strychu budynku Nr 12 - jakby na życzenie przyszłego Inwestora? Zapytany o to Strażnik Miejski pod budynkiem Prokuratury Rejonowej (!), odpowiedział mi: "To Pan nie wie? Przecież to jeden z lokatorów tego domu!" Może, może... Ale kto powiększył teren pod przyszłą Inwestycję budowlaną - to już na 100% wiadomo: stosowny Urząd wydający zgodę na takie czynności i stosowna Służba (Miejska?), dysponująca siłami i środkami dla tej czynności, oba odpowiednio zmotywowane... Mam dziwne przeczucie: ta sprawa jeszcze się odbije na kimś czkawką, nie uda się ją zamieść pod dywan. Na razie zainteresowane strony (wśród których Pasjonaci "Beskidii" reprezentują stronę na 100% społeczną!), czekają na następny krok demiurgów tej nieczystej sprawy, która rozgrywa się niemal w środku linii prostej łączącej bielską Prokuraturę Rejonową z nadzorującą ją Prokuraturą Okręgową...
warto dodać że teren przylega do byłego cmentarza, jeszcze niedawno podczas budowy parkingu(widocznego w tle) zaleziono kości
W budynku tym mieszkali: Dudkowie,Krumlowie,Zolichowie,Jawieniowie,Skrzelowie,Zacherowa,i wiele innych ktorych pamietam,a za mej pamieci w domku mieszkala Pani Korzeniowska.Za domkiem w budynku na przeciw byla wtedy plebania z kosciola Sw.Trojcy,miescila sie na parterze a na gorze mieszkala rodzina Halalow.W fabryczce byl warszaty Indukty,na ulicy bylo wtedy jeszcze oswietlenie gazowe,goscia ktory zapal owe latarnie nazywalismy"polityka" z racji zapalonego kaganka.